Menu Region

Piaśnica - pomorski "Katyń"

Piaśnica - pomorski "Katyń"

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Bałtycki

Grzegorz Popławski

Prześlij Drukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Na przełomie 1939 i 1940 roku w Lesie Piaśnickim hitlerowcy rozstrzelali około 12-14 tysięcy osób: mężczyzn, kobiet, dzieci i niemowląt. Piaśnica jest największym miejscem masowych egzekucji w województwie pomorskim. Ten leśny cmentarz nazywany jest Kaszubską Golgotą, a także "drugim Katyniem"
W Piaśnicy ginęli nie tylko duchowni, nauczyciele, prawnicy i urzędnicy, ale także rzemieślnicy, rolnicy i robotnicy, znani ze swojej patriotycznej działalności. Ofiary od końca października 1939 roku zwożono do lasów samochodami, po czym rozstrzeliwano nad masowymi grobami.

W ciągu jednego dnia specjalnie utworzony z 36 pułku SS oddział Wachsturmbann "Eimann" (nazwany tak od nazwiska dowódcy Kurta Eimanna) mógł rozstrzeliwać ok. 150 ludzi. Najwięcej informacji zachowało się na temat mordu w dniu polskiego Święta Niepodległości. 11 listopada 1939 r. Niemcy zamordowali nad dołami Piaśnicy, strzałem w tył głowy, 314 polskich zakładników.
Zabójstwa trwały od rana do godz. 15. Piątkami prowadzono mężczyzn i kobiety nad doły śmierci. Niektórzy z grzebanych w rowach jeszcze żyli. Ludność polska, która obserwowała liczne transporty więźniów jadące do lasu i do której uszów dochodziły odgłosy strzałów, doskonale zdawała sobie sprawę z tego co dzieje się w Piaśnicy. Poza tym przed każdą egzekucją hitlerowcy wynajmowali okolicznych rolników niemieckich do kopania grobów.

Teren lasów wokół Piaśnicy otoczony był zawsze licznymi posterunkami policji w celu zapobieżenia ewentualnym ucieczkom ofiar i strzeżenia przed niepowołanymi świadkami z zewnątrz. Nie zawsze to się udawało. Przerażające są wspomnienia Elżbiety Ellwart z Wejherowa, jedynego świadka zbrodni. Mieszkała w Orlu, wsi oddalonej kilka kilometrów od Wejherowa. Była w zaawansowanej ciąży. Któregoś dnia wybrała się do swoich teściów przez piaśnicki las. Nieświadoma tego, co tam się dzieje została zatrzymana przez esesmanów. Niemcy chcieli pozbyć się niewygodnego świadka, bowiem kilka metrów dalej trwała egzekucja, zabrakło im jednak amunicji. Rozkazali jej nie ruszać się z miejsca, a sami poszli po naboje.

Pani Elżbieta mimo przestróg rozglądała się niepewnie, podeszła bliżej krzaków, ale to co zobaczyła, poraziło ją. Myślała, że ma przywidzenia. Zobaczyła bowiem pod innym drzewem dwóch mężczyzn w białych koszulach, czarnych spodniach i butach z cholewami. Obaj byli mocno zakrwawieni, a jeden z nich trzymał dziecko może dwuletnie za nóżki rozdzierał je, a potem uderzał główką kilkakrotnie o drzewo. Cudem ocalała, gdyż jeden z esesmanów kazał jej uciekać. Biegła co tchu w piersiach. Była bliska obłędu i przekonana, że esesman strzeli jej w plecy. Nie ma więcej relacji naocznych świadków tych tragicznych wydarzeń. Wszyscy, którzy "pracowali" przy zacieraniu śladów zbrodni zostali rozstrzelani.

Jesienią 1946 roku w Wejherowie utworzona została komisja ekshumacyjna, która wspólnie z Okręgową Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich przystąpiła do ustalenia rozmiarów zbrodni i identyfikacji zwłok.
1 »

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.