Dziennik Bałtycki » Kultura » "KL - Stutthof...

"KL - Stutthof - fabryka śmierci" ostatni klaps na planie filmowym

Data dodania: 2010-01-24 22:27:16 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-01-25 11:46:05

Dziennik Bałtycki

Grażyna Antoniewicz

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
"KL - Stutthof  - fabryka śmierci"   ostatni klaps na planie filmowym

Więźniów obozu zagrali m. in. członkowie gdyńskiego Klubu Morsów (© W. Żuchowski)

Padł ostatni klaps na planie fabularyzowanego dokumentu "KL Stutthof - fabryka śmierci" - wczoraj w nocy zakończono zdjęcia. Realizatorzy nakręcili dziesiątki rozmów, zgromadzili 120 godzin materiału zdjęciowego. W filmie zagrało 128 osób. Całość wyreżyserował Wiesław Kwapisz, autorką scenariusza jest jego córka Magdalena Buczkowska.

- Od dawna chciałem taki obraz zrealizować. Jeżeli nie teraz, jeżeli nie ja, to kto? - mówi Wiesław Kwapisz. - W obozie koncentracyjnym Stutthof mój ojciec przebywał od 2 września 1939 roku do 25 stycznia 1945. Przeżył to piekło i brał udział w ewakuacji obozu, która potem została nazwana marszem śmierci - opowiada reżyser. - Aresztowano go w Gdyni na ulicy, pierwszego września, była godzina czwarta nad ranem, tuż przed wystrzałami z pancernika Schleswig-Holstein.
∨ Czytaj dalej
Ojciec służył w Marynarce Wojennej, tego dnia wyszedł z kilkoma kolegami na przepustkę, byli w ubraniach cywilnych. Dla Niemców nie miało znaczenia, że aresztowani są marynarzami, zawieźli ich do Stutthofu. Można powiedzieć, że ojciec budował ten obóz, bo stawiał pierwsze baraki. Wybudowano je błyskawicznie, w ciągu kilkunastu dni. Więźniowie mieszkali początkowo w namiotach. Stutthof - pierwszy niemiecki obóz koncentracyjny na ziemiach polskich - założony został 2 września 1939 roku. Natomiast jego ostateczna likwidacja nastąpiła 9 maja 1945 roku. Był więc nie tylko pierwszym, lecz i najdłużej istniejącym obozem tego typu na ziemiach polskich. Docierały tu tysiące więźniów z całej Polski, a od 1942 roku z całej Europy.

- Film miał początkowo liczyć 60 minut, ale z uwagi na to, że trafiliśmy do osób nieznanych nawet pracownikom Muzeum Stutthof będzie trwał dłużej - dodaje Wiesław Kwapisz. - Dotarliśmy do byłych więźniów, którzy dotąd nie chcieli się ujawniać. Tłumaczyli nam, że ta tragedia wciąż w nich siedzi. Jedna z pań wyznała, że nadal czuje nieokreślony lęk, a kiedy wychodzi na ulicę rozgląda się najpierw, czy nikt jej nie śledzi.

Filmowcy zarejestrowali wiele wstrząsających historii. Jeden z więźniów Stutthofu opowiedział, jak to pewnego dnia do obozu zostali przywiezieni piękni młodzi ludzie. Okazało się, że to gdyńscy harcerze. Podszedł do nich i spytał:

- Czy wiecie, gdzie, do jakiego miejsca przybyliście?

- Tak, ale nam chyba nic nie grozi - odpowiedzieli harcerze.

- Czy widzicie te karabiny maszynowe, te psy?

- Widzimy, ale nas chroni prawo międzynarodowe - odrzekli. Kilka godzin minęło i było po prawie międzynarodowym, wychodzili stąd kominem... - wspominał więzień.

Wielu aktorów i statystów wystąpiło w tym filmie nie oczekując honorarium. O stronę muzyczną zadbał Zespół Muzyki Dawnej Cappella Gedanensis. Dyrektor Aresztu Śledczego w Gdańsku wypożyczył więzienne pasiaki i koce.

- Na planie filmowym spotkaliśmy się z ogromną życzliwością ze strony Muzeum Stutthof, ale także ze strony mieszkańców Niestępowa - dodaje reżyser. - W tej wsi kręciliśmy zdjęcia w gospodarstwie, gdzie zimą 1945 roku SS-mani wpędzili do stodoły na nocleg dwustu więźniów. Jeden z naocznych świadków, który wtedy miał 13 lat, opowiadał filmowcom, że wielu więźniów zostało w tej wsi na zawsze. Byli bowiem wycieńczeni, zagłodzeni, a na dworze trzaskający mróz minus 25 stopni. Podobna temperatura towarzyszyła ostatnim dniom na planie filmowym.

- Podziwiam członków Klubu Morsów z Gdyni, którzy z poświęceniem zagrali wczoraj w naszym filmie - dodaje Wiesław Kwapisz. - Niektórzy pojawili się na planie boso, ubrani tylko w pasiaki.

Premiera w Muzeum Stutthof - 9 maja, w 65 rocznicę wyzwolenia obozu . Produkcją zainteresowana jest już telewizja duńska i estońska .

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", niedziela 27.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.