Biznes sieje piach

    Biznes sieje piach

    Piotr Weltrowski

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Tam, gdzie urzędnicy rady sobie nie dają, tam prywatny biznes poślij - taka parafraza znanego przysłowia idealnie pasuje do sytuacji na sopockich plażach.
    Miasto od lat starało się znaleźć maszynę, która poradzi sobie z przesiewaniem sopockiego piasku. Bezskutecznie. Sztuka ta udała się za to właścicielom jednego z lokali znajdujących się przy sopockiej plaży. Zamiast kupić maszynę, urzędnicy będą ją więc prawdopodobnie

    Przyjechała do Sopotu w zeszłym tygodniu z Belgii, kosztowała 55 tys. euro i, w przeciwieństwie do urządzeń wcześniej testowanych przez miasto, nie zakopuje się w piasku po kilku przejechanych metrach. Wczoraj, podczas specjalnej prezentacji, maszyna już po kilku minutach oczyściła spory plac z kapsli, niedopałków papierosów i innych śmieci.
    - Potrafi też zbierać glony z brzegu - rekomenduje jej zalety Adam Dobrowolski, współwłaściciel firmy, która zakupiła urządzenie. - Jeżeli chodzi o tak małe przedmioty, jak niedopałki, to zbiera ich 95 proc.

    Zbiera, ale na razie, tylko na liczącym 600 metrów odcinku plaży, za który, zgodnie z tegorocznymi decyzjami urzędników, odpowiedzialni są właściciele przylegającego do niego lokalu. Czy pojawi się także w innych miejscach?

    - Prowadzimy w tej sprawie negocjacje. W umowie, którą mamy podpisaną z firmą obecnie przesiewającą sopockie plaże, nie ma zapisów o wyłączności, więc w każdej chwili możemy skorzystać też z usług innych firm - mówi Wojciech Chmielecki z sopockiego MOSiR.

    Wygląda więc na to, iż prywatni biznesmeni rzucili miastu koło ratunkowe. Sopoccy urzędnicy zaliczyli w tym roku prawdziwą serię niepowodzeń związanych ze sprzątaniem plaż. Po nieudanych testach maszyny do przesiewania plaży, zdecydowali się ująć taki sprzęt w specyfikacji przetargu dotyczącego sprzątania wybrzeża. Problem w tym, że choć ogłaszali go dwa razy, chętni się nie zgłosili. Skończyło się tak, iż MOSiR musiał podpisać umowy z trzema różnymi firmami. Jedna sprząta plaże, inna zbiera glony, a jeszcze inna przesiewa piasek.

    Jeżeli chodzi o to ostatnie zadanie wreszcie pojawiła się konkurencja. - Mamy nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze większa. Może pojawią się nowe maszyny. Tak przeważnie bywa, kiedy do akcji wkracza biznes - podsumowuje Lesław Orski, sopocki radny.

    Czemu jednak miasto samo nie kupi podobnej maszyny? Jej koszt nie wydaje się duży, zważywszy na to, iż za jej wynajem płacić trzeba nawet do 250 euro za godzinę. Co prawda kosztowna jest też eksploatacja maszyny, w której bardzo często wymieniać trzeba specjalne drogie siatki, jednak i tak inwestycja mogłaby się szybko zwrócić. - Największym problemem jest dla nas wybieranie glonów z wody, a nie zbieranie ich z brzegu - tłumaczy Orski. - W zeszłym roku mieliśmy nawet przygotowane pieniądze na zakup urządzenia, które by nam pomogło, jednak nie znaleźliśmy go. Co prawda, na odpowiednich komisjach, podnosiłem też temat zakupu urządzenia do przesiewania piasku, ale opinie w tej kwestii były różne. Teraz przynajmniej, dzięki prywatnej inicjatywie, ten problem się po części rozwiązał.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo