PolskaTimes.pl

Zostań dziennikarzem!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

piątek 12 marca 2010 r. imieniny obchodzą: Alojzy, Bernard, Grzegorz

Dziennik Bałtycki » Artykuł

Gdynia: Ośmiolatka bolało gardło, trafił do szpitala, gdzie zmarł

Gdynia: Ośmiolatka bolało gardło, trafił do szpitala, gdzie zmarł

- Pogrzeb Konrada odbył się 21 maja, w dzień jego ósmych urodzin - mówi jego tata. (© Grzegorz Mehring)

Dziennik Bałtycki Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

2009-07-08 23:11:58, aktualizacja: 2009-07-14 17:42:02

Ośmioletni Konrad z bólem gardła trafił do jedynego w Gdyni szpitala ratunkowego i tam zmarł. Prokuratura sprawdza okoliczności jego śmierci.

Nurkował na głębokość trzech metrów. Trenował karate. Jeździł na rowerze i na deskorolce. Był okazem zdrowia. W piątek 8-letni Konrad Beister z Gdyni obudził się z bólem gardła. Kilkanaście godzin później już nie żył. Ojciec dziecka winą za śmierć syna obarcza gdyński Szpital Miejski, gdzie szukał dla niego pomocy.

Na jego wniosek Prokuratura Rejonowa w Gdyni prowadzi dochodzenie. W ciągu dwóch najbliższych tygodni gotowy ma być wynik sądowej sekcji. Dyrekcja szpitala broni się, twierdząc, że chłopca ratowano "zgodnie z obowiązującymi procedurami".

Rankiem 15 maja br. nic nie zapowiadało jeszcze dramatu, który się rozegrał w nocy z piątku na sobotę na oddziale laryngologii. - Po przebudzeniu Konrad ledwo co mówił - relacjonuje Wojciech Beister, tata 8-latka. - Jeszcze przed szkołą pojechaliśmy do przychodni Wzgórze Świętego Maksymiliana. Pediatra, który go oglądał, stwierdził infekcję gardła i przepisał antybiotyk.

Chłopiec nie gorączkował, dlatego dostał tabletki do ssania i poszedł na lekcje. Kiedy ojciec odbierał go ze szkoły kilka godzin później, Konrad o bólu gardła już nie pamiętał. Na wszelki wypadek jednak zrezygnowali z treningu karate, wrócili do domu i tylko po południu pojechali do sklepu po drobne zakupy. Na kolację Konrad zażyczył sobie pizzę, połknął antybiotyk i poszedł spać.

- Oglądałem coś w telewizji, ale co chwilę zaglądałem do syna - wspomina Wojciech Beister. Z zawodu jest magistrem rehabilitacji, przed laty pracował w Szpitalu Miejskim, wie, że przy infekcji gardła może dojść do groźnego obrzęku krtani. Gdy więc tylko zauważył, że Konrad dziwnie oddycha, obudził go i na klaksonie popędził z nim do szpitala.

- Wbiegłem od strony ulicy Starowiejskiej, trafiłem do kardiologów, poradzili, by biec na drugie piętro na oddział laryngologii. A tam, jak twierdzi ojciec dziecka, zaczął się prawdziwy horror. Po tym jak lekarka wsadziła mu do gardła lusterko, chłopiec zwymiotował. Oddychał z coraz większym trudem. Nie powiodły się próby intubacji, czyli umieszczenia w jego tchawicy specjalnej rurki ułatwiającej oddychanie. Na oddziale zabrakło maski tlenowej dla dziecka, nie było defibrylatora. Okazało się, że nie ma też zestawu odpowiednich narzędzi do zabiegu tak zwanej tracheotomii.
strona: 1 z 2 »



Wszystkie komentarze »

Komentarze (10)

Sonda

Kto jest najpopularniejszym absolwentem Uniwersytetu Gdańskiego?

Reklama

Dziennik Bałtycki»

Reklama

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Reklama | eGazety | Sklep internetowy