Gwiazda kina, ikona seksu, królowa aerobiku, aktywistka polityczna. Ma na swoim koncie 50 filmów, dwa Oskary, 3 małżeństwa, liczne skandale i dramatyczne przeżycia, które dopiero niedawno zdecydowała się ujawnić. Właśnie skończyła 80 lat, choć nie sądziła, że dożyje trzydziestki.

Urodziła się 21 grudnia 1937 roku w Nowym Jorku. Jej ojciec, Henry, był jednym z najlepszych aktorów XX wieku, matka - Frances Ford Seymour - ekonomistką. Imię dostała na cześć trzeciej żony króla Henryka VIII, królowej Jane Seymour, z którą – nota bene – łączyło ją dalekie pokrewieństwo.


Nieszczęśliwe dzieciństwo

Gwiazdorsko-arystokratyczna rodzina, choć opływała w luksusy, nie potrafiła zapewnić dziewczynce szczęśliwego dzieciństwa. Ojciec był obojętny i zimny, rzadko bywał w domu, zdradzał i bił matkę, która miała zdiagnozowane zaburzenia afektywne dwubiegunowe i często znikała w szpitalu psychiatrycznym.

Wtedy Jane i jej bratem zajmowała się babcia - "tradycyjna, surowa, niezłomna, dbająca o nasze fizyczne potrzeby, ale nieczuła". Gdy Jane miała 13 lat, ojciec zażądał rozwodu, a matka popełniła w szpitalu samobójstwo, podcinając sobie gardło.


Dziewczynka o prawdziwej przyczynie śmierci dowiedziała się z magazynu filmowego, który przeczytała podczas pobytu w szkolnym internacie. Efektem szoku, którego doznała, była m.in, bulimia, z którą Jane borykała się przez wiele lat. Uwierzyła, że musi być idealna, żeby ją ktoś pokochał, i zrobić dla mężczyzny wszystko, by jej nie porzucił.

Sytuacja w domu wpływała na jej naukę i zachowanie. Kilkakrotnie zmieniała szkoły. Jako nastolatka, po wyrzuceniu z kolejnej placówki, Vassar College, postanowiła wyjechać do Paryża i studiować malarstwo.


Początek kariery

Po dwóch latach wróciła i rozpoczęła karierę w modelingu. Była młoda, piękna i miała idealną figurę. W 1954 roku trafiła na okładkę „Vogue`a”. Wciąż jednak pełna kompleksów, nie wierzyła w siebie i była przekonana, że wszystko zawdzięcza tylko znanemu nazwisku.

W tym samym czasie ojciec zaproponował jej rolę w charytatywnym przedstawieniu "Dziewczyna z prowincji", w którym miała zagrać u jego boku. Zgodziła się niechętnie, bo jej relacje z Henrym Fondą, którego obwiniała za śmierć matki, były, delikatnie mówiąc, nie najlepsze. Jane połknęła jednak aktorskiego bakcyla i postanowiła zapisać się na na kursy dramatyczne do Actors Studio Lee Strasberga.

"Siedziałam tam za Marylin Monroe. Pojawiała się w płaszczu, w kąciku, nie zabierała głosu. Byłam równie przerażona jak ona" – wspominała.
Po swoim wystąpieniu usłyszała od Strasberga, że ma talent. "Poczułam, że otwiera mi się głowa i wylatują z niej ptaki. Byłam panią świata" – wyznała po latach w programie "Za drzwiami Actors Studio".

Chwilę później zadebiutowała na Broadwayu w "Tall Story", a w 1960 roku pojawiła się po raz pierwszy na srebrnym ekranie w ekranizacji tej sztuki. Choć dwa lata później otrzymała Złoty Glob dla najlepszej debiutantki za „Raport Chapmana”, jej filmy nie trafiły do szerokiej publiczności. W 1964 roku wyjechała do Francji, by zagrać w w „Kotach” René Clémenta, u boku Alaina Delona, z którym ponoć miała romans.


Francuskie małżeństwo

W Paryżu poznała reżysera Rogera Vadima, za którego rok później wyszła za mąż, i z którym miała córkę Vanessę. Vadim był przystojny i fascynujący. Miał za sobą już dwa małżeństwa (pierwsze z Brigitte Bardot) i opinię Casanowy. Jane kompletnie straciła dla niego głowę. Była gotowa spełnić wszystkie jego życzenia, w tym brać udział w orgiach, Roger lubił bowiem dla urozmaicenia zapraszać do łóżka inne kobiety.

- Byłam zakompleksiona i uważałam, że widocznie ja mu nie wystarczam. Vadim był wspaniały, a ja bałam się, że mnie rzuci, nie chciałam tego, bo z nim czułam się o wiele więcej warta – zwierzała się później w jednym z wywiadów. - Vadim sprawił mi ból i pogłębił moje uczucie, że nie jestem wystarczająco dobra. Myślałam jednak, że jeśli powiem „Nie”, to mnie porzuci.


Choć spełniała wszystkie zachcianki Rogera, małżeństwo zaczynało się rozpadać. Kwitła jednak kariera Fondy, a kolejne jej filmowe kreacje okazywały się sukcesami przynoszącymi liczne wyróżnienia i nagrody. W 1970 roku dostała nominację do Oscara za rolę w filmie „Czyż nie dobija się koni?”. Dwa lata później Złotego Globa przyniosła jej rola w „Klute”.

Hanoi Jane

Po rozwodzie wróciła do Stanów Zjednoczonych i zaangażowała w politykę, agitując przeciwko wojnie w Wietnamie. Razem z Donaldem Sutherlandem założyli grupę Free The Army (FTA) – Uwolnić Armię. W 1972 roku wyjechała do Wietnamu Północnego. W radio apelowała o zaprzestanie ataków bombowych, odwiedziła wietnamską wioskę, w której zrobiono jej zdjęcia. Ameryka zawrzała i nazwała ją zdrajczynią, dając przydomek "Hanoi Jane". Stała się głównym celem ataków konserwatystów i amerykańskim wrogiem numer 1.

W 1973 roku wyszła po raz drugi za mąż za polityka Toma Haydena, również aktywnie działającego przeciwko wojnie w Wietnamie, z którym miała syna Troya. Para zaadoptowała też 13-letnią Mary Luanę pochodzącą w Afryki.


Marionetka

Dla swojego kolejnego męża, w którym była szaleńczo zakochana, była gotowa zrobić wszystko. On publicznie krytykował ją i poniżał, a ona zachowywała się jak potulna dziewczynka. Zarobione pieniądze przekazywała na jego kampanię, przymykała oko na zdrady.

Panuje przekonanie, że dawałam się swoim mężom wodzić za nos jak marionetka i faktycznie tak było przez lata, asertywności nauczyłam się dopiero po sześćdziesiątce

– wyznała po latach.

Jane nie rezygnowała jednak z aktorstwa, które przynosiło jej kolejne wyróżnienia. W 1978 roku dostała nominację dla najlepszej aktorki za film „Julia”, rok później wręczono jej Oskara za „Powrót do domu”. W 1982 roku zagrała u boku ojca w „Nad złotym stawem”, za który nominowano ją do nagrody Akademii dla najlepszej aktorki drugoplanowej. Dwa lata później otrzymała nagrodę Emmy oraz nominację do Złotego Globu za występ w filmie TV „Lalkarka”.

Królowa aerobiku i społeczna aktywistka

Pod koniec lat 80., pomimo kolejnych nagród i wyróżnień, Jane Fonda zaczęła powoli rezygnować z aktorstwa i promować aktywny tryb życia. Ćwiczyła fitness, wydawała na licznych kasetach video własne propozycje treningowe, założyła swoją szkołę. Szybko zaczęto nazywać ją "Królową aerobiku".

W 1990 roku ostatecznie rozwiodła się z Haydenem, a rok później poślubiła Teda Turnera, potentata medialnego i twórcę CNN. Oficjalnie porzuciła aktorstwo, zajęła się produkcją reportaży i dokumentów. Propagowała jogę i wegetarianizm. Publicznie skrytykowała swoje dawne przekonania, przepraszając żołnierzy walczących w Wietnamie, którzy mogli czuć się urażeni.

Przyznała także, że obsesyjne uprawianie aerobiku sprawiło, że stała się niewolnicą własnego ciała. W 2001 roku rozstała się z trzecim mężem, a po rozwodzie związała z Richardem Perrym.

Nadal z ogromnym entuzjazmem angażowała się w sprawy społeczne, walczyła o prawa Indian, aktywnie sprzeciwiała się dyskryminacji czarnoskórych, była rzecznikiem w kwestiach praw obywatelskich i praw kobiet. Popierała „Solidarność” i w 1987 roku odwiedziła Polskę.

W latach 90. zajmowała się propagowaniem świadomego rodzicielstwa, problemami Trzeciego Świata i ochroną zwierząt. Aktywnie udzielała się w kampanii na rzecz zapobiegania dyskryminacji kobiet i dziewcząt. Na swoim kalifornijskim ranczu stworzyła Obóz Dziecięcy, finansowała fundację zajmującą się dziewczętami, które były ofiarami gwałtów.

W 2005 roku postanowiła wrócić do aktorstwa i pojawiła się w komedii "Sposób na teściową", w 2007 roku otrzymała honorową Złotą Palmę za całokształt twórczości.

"Wszyscy coś poprawiają"

Mając 70 lat została twarzą koncernu kosmetycznego L'Oréal. W wywiadach otwarcie przyznała, że swój świetny wygląd zawdzięcza licznym operacjom plastycznym.

Wszyscy zawsze pytają mnie co robię, że wyglądam tak dobrze. Odpowiadam otwarcie. Miałam wiele operacji plastycznych. Nie oszukujmy kobiet, że tak można wyglądać nie robiąc nic.

Krytykowała także Hollywood za zakłamanie i udawanie, że aktorki swoją idealną urodę zawdzięczają genom. "Wszystkie gwiazdy mają coś poprawionego" - mówiła.

Wydała również biografię, w której szczerze opisywała traumatyczne dzieciństwo, swoje bogate życie erotyczne i liczne romanse. W książce przestrzegała przed poświęcaniem się w imię miłości:


Przez większą część dorosłego życia mówiłam językiem feminizmu, lecz rezygnowałam z własnego głosu, aby moje związki partnerskie mogły przetrwać. Ale w trzecim akcie, założywszy, że będę żyła jakieś 90 lat, zamierzam stawić temu czoła. To nie tylko moja historia, lecz także wielu kobiet. Niech to będzie społeczne przesłanie dla dziewcząt, ale również dla chłopców. Nie musicie żyć w ten sposób! Stawiajcie opór!


Mroczne sekrety

W 2014 roku Jane Fonda odkryła dokumentację medyczną swojej mamy, która ujawniła szokujące fakty. Frances, mając osiem lat została zgwałcona, a później wielokrotnie molestowana. Zanim urodziła Jane, była zmuszona do dokonania 9 aborcji.

W chwili, gdy to przeczytałam, wszystko mi się poukładało. Zrozumiałam przyczyny jej rozwiązłości, niekończących się operacji plastycznych, poczucia winy, nieumiejętności kochania, czy bycia w intymnych relacjach. Potrafiłam przebaczyć jej, a także samej sobie

- wyznała na gali charytatywnej na rzecz ofiar gwałtów.

W późniejszym wywiadzie udzielonym "The Edit" z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet, Jane Fonda, poruszając wątek feminizmu, zdobyła się na bardzo osobiste wyznanie:

„By pokazać, jak bardzo patriarchat wpływa na kobiety, opowiem ci, co mnie spotkało. Byłam gwałcona i wykorzystywana seksualnie jako dziecko. Jako dorosła kobieta zostałam zwolniona z pracy za to, że nie przespałam się z szefem. Zawsze uważałam, że to moja wina, że nie robię ani nie mówię tego, co trzeba. Znam młode dziewczyny, które zostały zgwałcone i nawet nie wiedziały, że to był gwałt. Myślały, że tak się stało, ponieważ nie powiedziały 'nie' tak, jak trzeba. Jedną z największych zdobyczy ruchu kobiet jest uświadomienie nam, że gwałt i wykorzystywanie seksualne nie wynikają z naszej winy. Zastosowano wobec nas przemoc i to nie jest w porządku!”

Dwa tygodnie temu Jane Fonda skończyła 80 lat. "Nie sądziłam, że dożyję trzydziestki! Zakładałam, że nie będę żyła długo i że umrę samotna, uzależniona od czegoś. Jestem wdzięczna, że jestem energiczna, zdrowa i nadal pracuję”