W tej trudnej sytuacji nie ulegaj emocjom, nie podejmuj nerwowych decyzji. Opracuj awaryjny plan

Nie jest to najłatwiejszy czas dla osób, które przed laty zdecydowały się na kredyt we frankach szwajcarskich. Zaledwie w ciągu jednego dnia cena tej waluty wzrosła z 3,54 do ponad 4,30 zł. W takiej sytuacji wzrasta rata, i to o ponad 20 proc. Wyliczenie jest więc proste - ktoś, kto przed miesiącem płacił 1500 zł, teraz musi na spłatę miesięcznego zobowiązania przeznaczyć około 1800 zł. Co zrobić? W naszym poradniku ekspert Expandera radzi, jakie kroki podjąć, aby zniwelować wpływ uwolnienia kursu szwajcarskiej waluty na długofalową spłatę kredytu hipotecznego.

Piotr Kuczyński: Kurs franka w ciągu trzech tygodni spadnie poniżej 4 złotych

(źródło: x-news/ TVN)

Przewalutowanie kredytu? Niekoniecznie

Wahania kursów walut to niewątpliwie sytuacja stresująca. Najlepszym przykładem są ostatnie dni, które rozpaliły emocje do granic. Dlatego wielu kredytobiorców zastanawia się dziś nad tym, czy nie warto natychmiast przewalutować kredytu.

- Trzeba zaznaczyć, że takie rozwiązanie nie tylko nie poprawi sytuacji, w jakiej te osoby się znalazły, ale może ją dodatkowo pogorszyć. Kwota zadłużenia przeliczona według aktualnych notowań pozostanie bowiem bardzo wysoka - przypomina Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors. - Co więcej, gdy zamienimy dług na zobowiązanie w złotych, pojawią się zdecydowanie wyższe odsetki. Będzie to spowodowane niekorzystną różnicą w stopach procentowych, które w Polsce są znacznie wyższe niż w Szwajcarii. Po przewalutowaniu rata byłaby więc o kolejne kilkaset złotych wyższa niż obecnie - dodaje.
Choć nikt nie da nam gwarancji, że kurs franka jeszcze nie wzrośnie, warto pamiętać, że kredyty hipoteczne to przecież zobowiązania długoterminowe, które zaciągamy nawet na dziesiątki lat. W takiej perspektywie należy się spodziewać, że kurs kiedyś spadnie.

- Przewalutowanie oznacza zabezpieczenie się przed ewentualnymi wzrostami franka, ale jednocześnie spowoduje, że stracimy szansę na poprawę sytuacji w przyszłości. Warto zaznaczyć, że w Polsce mamy obecnie rekordowo niskie stopy procentowe, które za jakiś czas wzrosną, a wraz z nimi raty kredytów w złotych, również tych przewalutowanych z franków - mówi Jarosław Sadowski.

Sam kupuj walutę po dogodnym kursie

Co więc można zrobić już dziś, by nie tak dotkliwie odczuwać efekt finansowego zamieszania? Doradca proponuje obniżenie miesięcznej raty przez samodzielne kupowanie franków potrzebnych do spłat comiesięcznych rat, obserwując wcześniej kursy i wybierając najbardziej korzystny.

- Banki przeliczają bowiem raty po swoich, często istotnie zawyżonych kursach walutowych. Znacznie bardziej opłacalne notowania można znaleźć w kantorach, stacjonarnych lub internetowych - mówi Sadowski i dodaje, że w przypadku gdy to rozwiązanie jest niewystarczające, warto porozmawiać z bankiem o wydłużeniu okresu kredytowania. Spłata rozłożona na więcej rat wpłynie bowiem na ich obniżenie. Takie rozwiązanie będzie jednak miało również negatywne konsekwencje.

- W dłuższym okresie zapłacimy także więcej odsetek. Z tego powodu warto decydować się na ten krok tylko i wyłącznie wtedy, gdy mamy trudności z regulowaniem rat w obecnej wysokości.
Szukaj w domowym budżecie

Istotny, dotkliwy wzrost zobowiązań powinien nas zmusić do szukania oszczędności także w domowym budżecie. Warto spokojnie przeanalizować wydatki - być może po szczegółowej analizie okaże się, że z wielu możemy zrezygnować lub istotnie je ograniczyć. 

- Zamiast opłacać karnet na basen czy siłownię, zacznijmy biegać lub uprawiać inny sport, niewymagający regularnych nakładów finansowych. Warto też rozważyć zamianę pakietu telewizji kablowej, internetu czy telefonicznego na tańszy. Kolejnym rozwiązaniem jest ograniczenie wydatków na drobne, ale często powtarzające się przyjemności. W ten sposób nierzadko można wygenerować oszczędności przekraczające nawet 1000 zł w skali miesiąca - podpowiada ekspert.

Jak do tego doszło - Gdy Szwajcarzy zmienili zdanie

- 15 stycznia bieżącego roku Szwajcarski Bank Centralny podjął nieoczekiwaną decyzję o zaprzestaniu utrzymywania stałego kursu franka w stosunku do euro - przypomina Aleksandra Łukasiewicz, Expander Advisors, doradca zarządu Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF). - Rynki zareagowały na to gwałtownym wzrostem kursu franka szwajcarskiego.
Od 2011 roku frank, postrzegany jako "bezpieczna przystań", umacniał się w obliczu problemów części krajów strefy euro i "psucia" dolara przez dodrukowywanie pieniądza. Szwajcarski Bank Centralny zdecydował wtedy o stałym utrzymywaniu kursu franka na poziomie 1,2 euro. Zaniechanie tej polityki spowodowało nagły skok kursu, ponieważ oznacza to, że frank nie będzie sztucznie osłabiany przez bank centralny w obliczu nierozwiązanego problemu zadłużenia w Europie. Zakup franków "na zapas" oznacza zabezpieczenie ryzyka walutowego w najbliższej przyszłości. Oznacza to z jednej strony uniknięcie skutków dalszego ewentualnego umocnienia się waluty, ale z drugiej, w przypadku spadku kursu, spadną zarówno wysokość raty, jak i oszczędności. W najbliższych dniach frank może się umocnić po posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego, na którym ma zostać podjęta decyzja o skupowaniu obligacji. Na kurs mogą mieć również wpływ wydarzenia polityczne, m.in. wynik wyborów w Grecji. W dłuższym terminie ekonomiści wskazują, że frank będzie kosztował ponad 4 zł, ale o bardziej precyzyjne prognozy można się pokusić dopiero po tych wydarzeniach.

Warto wiedzieć
Koła ratunkowe. Można się ubiegać o wakacje kredytowe lub - korzystając z nowych przepisów - ogłosić upadłość konsumencką.

Wakacje kredytowe
Wakacje kredytowe polegają na zawieszeniu spłaty kapitałowej części raty. Nadal trzeba jednak spłacać odsetki. Jest to więc metoda na czasowe obniżenie miesięcznego zobowiązania, z której warto skorzystać w trudnej sytuacji.

Upadłość konsumencka
Dzięki niej można się pozbyć długów. Należy jednak pamiętać, że oznacza to utratę wszystkiego, co znajduje się w naszym posiadaniu - mieszkania, samochodu oraz innych cennych składników majątku. Ogłoszenie upadłości wiąże się z określeniem przez sąd planu wpłat, którym dłużnik jest w stanie podołać. Obowiązuje on jednak w okresie nie dłuższym niż 36 miesięcy, nawet jeśli pierwotnie kredyt był zaciągnięty na okres kilkudziesięciu lat. W tym przypadku część długu, która nie zostanie spłacona w ramach ustanowionego planu, ulega anulowaniu. Warto dodać, że choć upadłość oznacza konieczność oddania całego swojego majątku, w tym mieszkania czy domu, to dłużnik nie pozostanie bez dachu nad głową. Przepisy mówią bowiem, że w takim przypadku z sumy uzyskanej ze sprzedaży nieruchomości wypłacana będzie upadłemu kwota pozwalająca na wynajem przeciętnego mieszkania w miejscowości jego dotychczasowego zamieszkania (lub sąsiedniej) przez okres od roku do 3.
Nie unikaj banku!Specjaliści od finansów są pewni jednego - osoby, które mają poważny problem ze spłatą zobowiązań, pod żadnym pozorem nie powinny unikać kontaktu z bankiem. Warto rozmawiać i spróbować na nowo negocjować warunki.

5,19 zł - tyle w krytycznym momencie kosztował frank szwajcarski - to najwyższa cena w historii