Od 2015 roku firmy, które zatrudniają powyżej 5 pracowników, będą musiały przekazywać roczne PIT-y za nich fiskusowi elektronicznie.

Urzędnicy przekonują, że to duże ułatwienie dla firm i pracowników. Druga strona twierdzi, że, owszem, będzie prościej, ale dla fiskusa.

Zmiany w podatkach od 2015 roku. Informatyzacja!  

1 stycznia przyszłego roku wchodzi w życie ustawa, która dotyczy dochodów uzyskanych już w 2014 roku. Nakazuje, by m.in. popularne deklaracje PIT-11, czyli roczne za pracowników, przedsiębiorcy zatrudniający powyżej 5 osób przesyłali do urzędów skarbowych wyłącznie drogą elektroniczną. Mniejsze firmy mają jeszcze wybór czy zrobić to online, czy tradycyjnie (na papierze).

CZYTAJ TEŻ: Ulgi podatkowe 2014. Kto zyska, kto straci? [nowe zasady, formularze]

- Nowe zasady to ułatwienie dla firm - twierdzi Maciej Cichański, rzecznik Izby Skarbowej w Bydgoszczy. - Będą mogły wysyłać deklaracje za zatrudnionych pakietowo, a nie, jak dotąd, podpisywać każdą z osobna. Potrzeba do tego podpisu elektronicznego. Jednak przedsiębiorcy zatrudniający powyżej 5 pracowników już i tak muszą go mieć do rozliczeń z ZUS. Urząd skarbowy przetworzy dane, a od marca przyszłego znajdą się w portalu (portalpodatkowy.mf.gov.pl - red.). Wystarczy, że pracownik sprawdzi tam czy informacje o jego dochodzie zgadzają się, by jednym kliknięciem je potwierdzić i tym samym rozliczyć się z fiskusem za 2014 rok.

Porówna dane na podstawie informacji, które do końca lutego otrzyma od szefa (papierowy PIT-11). Ważne! Dotyczy to najprostszych deklaracji, bo jeśli ktoś chce komuś podarować 1 proc. podatku czy korzysta z ulg, swój PIT-37 w internecie uzupełni. Pracownicy, którzy nie korzystają z internetu, rozliczą się oczywiście po staremu.

CZYTAJ TEŻ: Złóż PIT tam, gdzie mieszkasz, a nie jesteś zameldowany i... wygraj laptopa

Wyprodukowanie podpisu elektronicznego kosztuje 50 groszy, a państwo żąda 400 zł

- Państwo zmuszając firmy do informatyzacji ułatwia życie przede wszystkim swoim urzędnikom - zmiany krytykuje Olaf Wojak, ekspert z Centrum im. Adama Smitha i przedsiębiorca z branży komputerowej. - Żeby za tym szły oszczędności, czyli mniejsza liczba osób na państwowych posadach i niższe koszty prowadzenia biznesu. Ale nie, urzędników, łącznie z obsługującymi instytucje podmiotami, mamy w Polsce już około miliona. Natomiast za wyrobienie nowego podpisu elektronicznego przedsiębiorca musi zapłacić ok. 400 zł, a odnawianie go raz na dwa lata certyfikatem, co jest obowiązkowe, 170 zł. Co ciekawe, wyprodukowanie takiej karty z chipem kosztuje 50 groszy. Łatwo więc policzyć, ile państwo zarabia wymagając korzystania z dobrodziejstw informatyzacji. O tym, na jakim poziomie ona jest w naszym kraju, przekonaliśmy się podczas ostatnich wyborów. Od moich klientów często słyszę, jakie mają problemy z serwerami ZUS. Dlatego dziś aż strach pomyśleć, co może dziać się w przyszłym roku na serwerach Ministerstwa Finansów.

Ekspert z Centrum im. Adama Smitha przypomina przy okazji, że przez złe prawo polskie firmy tracą aż 170 mld zł rocznie.