Komisja Nadzoru Finansowego dała bankom mało czasu na wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń płatności kartami w sieci. Stracą klienci?

Gdy płacimy kartą kupując w internecie podajemy jej numer i datę ważności, a także trzy ostatnie cyfry kodu znajdującego się na rewersie.

Tymczasem, jak poinformował wczoraj "Dziennik Gazeta Prawna", taki sposób autoryzacji nie spełnia wymogów rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego.

Klient musi wiedzieć dwa miesiące wcześniej

Czasu na zmiany zostało niewiele. KNF wyznaczyła bankom krótki i ostateczny termin - do końca stycznia przyszłego roku - by dostosowały się jej wymogów.

Szczegółowy opis sposobu autoryzacji transakcji musi znaleźć się w regulaminie użytkowania kart. Tymczasem, zgodnie z prawem bankowym, o zmianach trzeba informować klientów najpóźniej na dwa miesiące przed ich wejściem w życie. Czyli, nie uda się to na pewno do 1 lutego 2015 r.

Mowa dokładnie o systemie 3DSecure: gdy użytkownik płaci kartą za zakupy w sieci, podaje jednorazowy kod, który jest wysłany do niego SMS-em na numer jego telefonu. Można to więc porównać m.in. do autoryzacji przelewów, które robimy przez internet. 

Wolimy zrobić przelew niż użyć plastiku

Niektóre media postraszyły wczoraj, zawrzało również na forach, że w tej sytuacji banki zakażą płacenia kartami w internecie, co podczas przedświątecznej gorączki zakupów nie spodoba się klientom e-sklepów.

- Wydaje się to raczej mało prawdopodobne - uspokaja jednak Wojciech Boczoń, analityk portalu Bankier.pl. - Banki prędzej wezmą na siebie ryzyko fałszywych transakcji do czasu wprowadzenia nowych rozwiązań. Nasz rynek płatności online jest specyficzny. Zdecydowana większość Polaków płaci za zakupy w internecie zwykłymi przelewami. Transakcje kartowe w sieci są u nas zdecydowanie mniej popularne.