Rozmawiamy z Rafałem Kozłowskim, prezesem PKO Banku Hipotecznego, o planach rozwoju nowego banku, który centralę ma w Gdyni.

- PKO Bank Hipoteczny ma już pozwolenie na działalność. Kiedy ją rozpocznie?
- Licencja bankowa została udzielona przez Komisję Nadzoru Finansowego w sierpniu. Bank został powołany w październiku, zespół pracowników jest już skompletowany. Obecnie ubiegamy się o licencję operacyjną, która będzie formalną zgodą na rozpoczęcie działalności operacyjnej. Przed Bożym Narodzeniem zamierzamy złożyć wymagany wniosek do KNF. Jesteśmy przygotowani, aby od połowy lutego zacząć działalność bankową.

- Co nowego bank wniesie na rynek?
- Zmieni go w sensie systemowym. Nasz bank zrefinansuje listami zastawnymi, czyli mówiąc prościej obligacjami zabezpieczonymi, część portfela kredytów hipotecznych Grupy PKO Banku Polskiego, naszego 100% właściciela. Obecnie banki w Polsce refinansują listami zastawnymi mniej niż 1 proc. udzielonych kredytów hipotecznych. Celem PKO Banku Hipotecznego jest doprowadzenie do stanu, gdzie udział  takiego refinansowania będzie znacznie wyższy. W efekcie przynajmniej częściowo ograniczone zostanie tzw. niedopasowanie terminów zapadalności, na czym zależy samym bankom, ale też regulatorowi - Komisji Nadzoru Finansowego. Obecnie kredyty hipoteczne udzielane są na 20 lat i więcej, a banki finansują je krótkimi depozytami. Chodzi o to, aby ta dysproporcja zmalała, a co za tym idzie, aby ryzyko systemu bankowego było mniejsze. Listy zastawne to instrumenty emitowane na okres 5-10 lat. Na świecie przez całą ich ok. 200-letnią historię nie zdarzyło się, aby emitent ich nie wykupił. Są zatem obarczone niskim ryzykiem dla inwestorów, co zmniejsza koszt pozyskania funduszy przez bank. Powodzenie projektu zależy jednak od reformy rynku finansowego. Obecnie Rada Ministrów prowadzi prace nad nowelizacją ustawy o listach zastawnych i bankach hipotecznych. Listy zastawne trzeba bowiem zaoferować także na rynkach zagranicznych po korzystnych dla polskich banków cenach, a tego rodzime banki hipoteczne na razie nie robią.

- Jak sama nazwa wskazuje, bank będzie się zajmował finansowaniem zakupu nieruchomości. Dla klientów indywidualnych wyłącznie?
- Tak, będziemy zajmować się typowymi hipotekami dla klientów indywidualnych, przede wszystkim na cele mieszkaniowe. Kredyty będą udzielane wyłącznie w polskich złotych. W pierwszej fazie działalności skupimy się na nowych umowach, a w późniejszym okresie rozważymy również przejęcie części kredytów PKO Banku Polskiego.

- Jak duża będzie to część, jakie kryteria będą decydować o przeniesieniu kredytu?
- Do przeniesienia do PKO Banku Hipotecznego kwalifikuje się ok. jednej trzeciej kredytów znajdujących się w portfelu PKO Banku Polskiego. Muszą to być kredyty w złotych, a wierzytelność banku musi być wpisana na pierwszym miejscu hipoteki. Ponadto współczynnik LTV (wartości kredytu do wartości nieruchomości) może wynieść maksymalnie 80 proc. Obecnie PKO Bank Polski posiada portfel kredytowy wartości blisko 100 mld zł, zatem do nas mogą trafić kredyty na ok. 30 mld zł.

- Jak wygląda projekcja budowy portfela nowych kredytów?
- Planujemy, że zajmiemy około jednej trzeciej nowych kredytów udzielanych przez PKO Bank Polski, czyli ok. 300 mln zł miesięcznie. Daje to ponad 3 mld zł kredytów rocznie, co pozwoli nam na szybkie osiągnięcie wiodącej pozycji na rynku. Po uwzględnieniu przejętej części portfela w ciągu kilku lat możemy osiągnąć wartość kilkudziesięciu mld złotych, czyli skalę, jaką dysponował wcześniej Nordea Bank Polska.

- Przeniesienie kredytów do PKO Banku Hipotecznego dla obecnych kredytobiorców PKO Banku Polskiego będzie się z czymś wiązać?
- Będzie praktycznie niezauważalne. Obsługa kredytu będzie realizowana na tym samym rachunku, bankowość internetowa, doradcy bankowi nie zmienią się. Warunki umowy kredytowej, takie jak wysokość oprocentowania czy prowizji, nie ulegną zmianie. Inne będzie miejsce księgowania kredytu, ale dla klientów nie będzie to miało większego znaczenia. Oczywiście, w korespondencji zamiast PKO Banku Polskiego pojawi się PKO Bank Hipoteczny.

- Jak przedstawi się oferta kredytowa dla nowych klientów? Wspomniał Pan, że refinansowanie listami zastawnymi to mniejsze ryzyko dla banku.
- Oferta będzie zbieżna z tym, co aktualnie proponuje PKO Bank Polski, rynkowy lider. Miejscem obsługi pozostanie sieć oddziałów i agencji PKO Banku Polskiego, również lista pośredników współpracujących z PKO Bankiem Hipotecznym będzie taka sama jak w PKO Banku Polskim. Nie przewidujemy udzielania kredytów walutowych. Również kredyty walutowe udzielone wcześniej przez Nordea Bank Polska pozostaną w PKO Banku Polskim.

- Od nowego roku nie będzie można udzielać kredytów bez wkładu własnego minimum 10 proc. Jak to wpłynie na wolumen udzielanych pożyczek?
- Tak, maksymalnie kredyt będzie mógł być udzielony do 90 proc. wartości nieruchomości. Odpowiedź, czy wpłynie to na ograniczenie liczby nowych umów, nie jest łatwa. Mamy w pamięci pierwsze ograniczenie LTV ze 100 proc. do 95 proc., i szoku na rynku nie było. Może dynamika wzrostu nieco spadła, ale i tak jest nadal zdecydowanie wyższa niż w Europie Zachodniej. Przewiduję, że i tym razem efekt będzie podobny, czyli może wystąpić nieco mniejszy wzrost.

- PKO Bank Polski po przejęciu Nordea Bank Polska zakomunikował, że nowy bank hipoteczny będzie miał centralę w Gdyni i przejmie część pracowników Nordei. Jak ten proces przebiegł?
- Budując nasz zespół, bazowaliśmy na pracownikach banku Nordea, jak i PKO Banku Polskiego. Wśród kadry menedżerskiej ponad 60 proc. to byli pracownicy Nordea. Natomiast jeśli chodzi o siedzibę, to już obecnie korzystamy z biur w Gdyni na placu Kaszubskim, a w połowie przyszłego roku wprowadzimy się do Waterfrontu - biurowca, który jest obecnie w trakcie budowy.