Grzegorz właśnie wrócił z dwuletniej emigracji zarobkowej. - Oszczędzałem nawet na jedzeniu - opowiada 35 -latek, który przez pół roku pracował w Niemczech, przez półtora w Anglii.

 - Po odliczeniu kosztów utrzymania i tego co ukradł mi pośrednik w Anglii, zostało niewiele. Młodszemu bratu powiedział całą prawdę o życiu na emigracji, a on i tak podjął decyzję. - Chce wyjechać i już! - mówi Grzegorz. - On ma 20 lat, przerywa studia, bo twierdzi, że nic mu nie dają. Nie chce zarabiać tysiąc dwieście złotych na rękę. Poza tym ma trochę inne podejście do życia niż ja. Braciszek chce zwiedzać świat, poznawać nowych ludzi i nie martwić się o życie od pierwszego do pierwszego.

Z najnowszego raportu Work Service "Migracje zarobkowe Polaków" wynika, że zdecydowanych na emigrację jest o 250 tysięcy osób więcej niż w roku ubiegłym.

Wśród rozważających emigrację najczęściej znajdowały się osoby uczące się lub studiujące (29 proc.) Najbardziej zainteresowani wyjazdem są ludzie młodzi - poniżej 35. roku życia. Stanowią oni 63 proc. osób rozważających wyjazd za granicę w poszukiwaniu pracy.

- To bardzo groźny trend - uważa dr hab. Wojciech Knieć, socjolog z UMK w Toruniu. - Wyjadą wyedukowani w Polsce młodzi ludzie, którzy zasilą tamtejszy rynek pracy. Nie wszyscy wrócą do naszego kraju. 

Wstydzą się porażki

Gdybym miał 20 lat i był kawalerem, to chciałbym posmakować świata - mówi 40-letni Dariusz z Włocławka, który niedawno wrócił z Norwegii. Wcześniej zarabiał także w Anglii, Holandii, Szwajcarii i w Niemczech. - Łącznie nie było mnie w kraju przez trzy lata i bardzo tęskniłem za rodziną - opowiada. - To był najważniejszy powód powrotu. Inne to praca poniżej kwalifikacji i problemy z językiem norweskim, choć znam angielski.

Paweł (lat 45) wrócił z Wielkiej Brytanii do Torunia m.in. z powodu problemów językowych: - Biegle znam angielski, ale Szkotów przez pierwsze tygodnie nie mogłem zrozumieć. Poza tym, to nieprawda, że Szkoci przepadają za Polakami. Niektórzy wręcz okazują niechęć naszym rodakom.

Niechęcią do Polaków Julia przestała przejmować się już dawno. - Bo nie chcę wracać na podwło-cławską wieś, gdzie nie mam żadnych perspektyw - twierdzi 26-latka. - Wolę zacisnąć zęby i wytrzymać w Londynie.


Polskich emigrantów Dariusz dzieli na trzy grupy: - Do pierwszej należą ci, którzy decydują się na ciężką, fizyczną pracę, jedzą zupy z paczki i chcą jak najwięcej zaoszczędzić. Druga to osoby, które nie potrafią się w Polsce odnaleźć, czują się wyobcowane. Do trzeciej zaliczam tych, którym w Polsce nie wypalił biznes, ktoś ich oszukał, najczęściej są to ludzie lepiej wykształceni i poza krajem chcą podratować budżet.

W każdej z tych grup przybywa osób, które poniosły porażkę na emigracji.

- Najgorsze, jeśli nie chcą się przyznać, że im nie wyszło, nie mają oszczędności - dodaje Dariusz. - Udają przed rodziną, znajomymi i tkwią na emigracji, choć chętnie by wrócili. To bez sensu!

Robota zaraz po szkole

Julia tęskni za rodziną, więc znalazła pracę w londyńskim barze dla młodszej siostry: - Przyjedzie zaraz po maturze. Z wieloma przedmiotami radziła sobie średnio, ale angielskiego uczyła się bardzo dużo, bo wiedziała, że bez tego nie znajdzie pracy w Londynie.

- Może wyjechać wiele młodych, dobrze wyedukowanych osób, znających języki obce - uważa dr hab. Wojciech Knieć, socjolog z UMK w Toruniu, który obawia się, że to będzie cios dla polskiego rynku pracy.

- Niektórzy młodzi ludzie są sfrustrowani, bo nie widzą w Polsce perspektyw dla siebie - dodaje socjolog. - Po ukończeniu studiów status społeczny mają wyższy, ale brakuje im cierpliwości, by czekać na lepsze zarobki. Dlatego wyjeżdżają z kraju, by dorobić się pracując na przykład na zmywaku.

CZYTAJ też: Ponad milion Polaków jest zdecydowanych na emigrację zarobkową

Z raportu Work Service "Migracje zarobkowe Polaków" wynika, że najbardziej zainteresowani emigracją są ludzie poniżej 35. roku życia. Stanowią oni niemal dwie trzecie osób rozważających wyjazd za granicę.

Bilet w jedną stronę

"Obecna fala emigracji ma charakter zdecydowanie długookresowy a nawet osiadły" - wynika z badania "Pieniądze migrantów w bilansie płatniczym" Narodowego Banku Polskiego. "Na przestrzeni lat rośnie udział emigrantów długookresowych, tj. przebywających za granicą powyżej roku". Przybywa też emigrantów, którzy nie planują powrotu do Polski.

Toruński socjolog twierdzi, że wśród emigrantów nie brakuje i takich, którzy odkładają pieniądze na budowę domu i rozkręcenie firmy w Polsce. Tak za 5-10 lat. - Mój wujek miał firmę w Polsce, która splajtowała z powodu terroru fiskalnego - mówi Julia. - W Anglii łatwiej prowadzi się biznes, łatwiej się żyje, choć idealnie nie jest. Nie wiem, czy wrócę.