Pogratulować moga sobie mieszkańcy Somin. Tak naciskali na władzę, że w ich wsi nie będzie drugiego masztu telefonii komórkowej.

Obietnicę wydania odmownej decyzji na lokalizację masztu w Sominach, złożył pod koniec zebrania sołeckiego wójt Bogdan Ryś. Spotkanie zostało zorganizowane na wniosek sołtysa Roberta Olszewskiego. Mieszkańcy obawiali się bowiem, że w ich wsi ustawiona zostanie druga wieża telefonii komórkowej. Pierwsza byłaby w odległości 400 metrów od tej planowanej. - Kiedy tylko dowiedzieliśmy się o tym, zebraliśmy prawie 50 podpisów rodzin pod naszym protestem – wspomina sołtys Olszewski.

Początkowo wydawało się, że nie ma mocnych na skuteczne zablokowanie inwestycji. Architekt przygotowująca na zlecenie urzędu projekty decyzji o warunkach zabudowy oraz dla inwestycji celu publicznego wielokrotnie podkreślała, że wójt ma w tej sprawie związane ręce. - W świetle Ustawy o zagospodarowaniu i planowaniu przestrzennym, nie ma podstaw prawnych do odmowy wydania decyzji – zarzekała się Wiesława Studnicka Lisek.

Mieszkańcy Somin nie dawali jednak za wygraną. Nie chcieli mieć pod oknami kolejnej wieży i koniec. - Przecież po jakimś czasie moc anteny mogą zwiększyć i nie będziemy mieć na to wpływu. Nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z zagrożenia. Chcemy dożyc swoich dni w spokoju – mówił Jarosław Mencfel, a sołtys mu wtórował. - Czy gmina sprawdziła, czy te wszystkie obliczenia w dokumentacji są prawdziwe i nie sporządziła ich firma krzak na zlecenie inwestora – dopytywał Olszewski, ale nie doczekał odpowiedzi.

Czytaj też: Gdańsk. Nie będzie masztu telefonii komórkowej na ul. Myśliwskiej w Pieckach Migowie [ZDJĘCIA]

Kiedy żaden argument nie trafiał do urzędników, mieszkańcy wytoczyli działo – Zbigniewa Gelzoka z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przeciwdziałania Elektroskażeniom „Prawo do życia”. Przez ponad godzinę tłumaczył w jaki sposób firmy telekomunikacyjne starają się ominąć prawo oraz w jaki sposób samorząd może zareagować. - Znam sytuację, że zgoda na wieżę była wydawana na 400 wat, a dzisiaj ma 20 tys. wat – mówił Gelzok. - Wójt nie może wydać decyzji do byle czego, a do konkretnych danych. Ważna jest liczba anten, pochylenie, uchwyty... Jeśli inwestor pisze, że chce zamontować cztery anteny na sektorze, które będą miały od 1000 do 2000 wat, to ja się pytam czy każda z nich? I ile będzie mieć jedna – 100 wat czy może 1999 wat? Te wartości trzeba zsumować. Jeśli inwestor tego nie dostarczy, wójt może odmówić wydania decyzji – radził Gelzok.

Podczas spotkania w Sominach mieszkańcy wielokrotnie podkreślali, że nie są przeciwnikami telefonów komórkowych. - Chcemy tylko, żeby maszty i anteny stanęły tak, żeby były dla nas wszystkich bezpieczne – dodał Mencfel.

Wójt Bogdan Ryś stwierdzeniem, że odmówi wydania decyzji zakończył zebranie. - Jadąc do państwa, miałem taki zamiar, ale po wysłuchaniu wszystkich utwierdzam się w swoim postanowieniu. Wojny nie wygraliśmy, bo inwestor na pewno odwoła się, więc sprawa jeszcze się nie kończy – skwitował wójt Studzienic, a mieszkańcy podziękowali oklaskami.

POLECAMY NA STREFIE AGRO:

Wiejskie afrodyzjaki, czyli jak podkręcić libido

Targi rolnicze 2018 - terminy i miejsca

Masz kota lub psa? Uważaj na trujące rośliny w domu!

Wyjeżdzasz na urlop? Hotele dla zwierząt na Pomorzu

Zmiany opłatach rolniczych w 2018 roku

Zakaz handlu w niedzielę - wyjątki dla rolników