Mały warchlak wpadł do studzienki kanalizacyjnej w Gdyni. Z pomocą mu przyszli gdyńscy strażnicy miejscy z grupy EkoPatrol. Uwięzionego małego dzika zauważyli przechodzący w okolicy mieszkańcy.

Kilka dni temu przechodnie zaalarmowali straż miejską o warchlaku, zauważonym w studzience kanalizacyjnej.
- Dyżurny straży miejskiej odebrał telefon od przechodniów, którzy informowali o warchlaku, który wpadł do studzienki kanalizacyjnej przy ul. Hutniczej i potrzebował natychmiastowej pomocy. Jak się okazało, studzienka nie miała pokrywy zabezpieczającej i przebiegający tamtędy mały dzik wpadł w kilkumetrową komorę.

Zwierzę nie odniosło poważniejszych obrażeń. Upadek zamortyzowały zalegające na dnie gałęzie i śmieci - mówi Danuta Wołk-Karaczewska z gdyńskiej Straży Miejskiej. - Zwierzę bezskutecznie próbowało się stamtąd wydostać. Strażnicy, którzy pojawili się na miejscu natychmiast wezwali lekarza weterynarii.

Weterynarz wspólnie ze strażnikami wydobył zwierzę, które było przestraszone, ale w dobrym stanie, prawdopodobnie stosunkowo krótko przebywało uwięzione w studzience i nie straciło sił witalnych. Weterynarz, który zszedł w głąb komory studzienki przekazał zwierzę strażnikowi czekającemu u góry, co nie było łatwe, bo warchlak w panice rzucał się i wyrywał. Udało się jednak wspólnymi silami wyciągnąć go na powierzchnię, tam został zbadany przez weterynarza, okazało się, że jest zdrowy, poradzi sobie i można wypuścić go na wolność - relacjonuje.

Dzik został przewieziony do lasu na Chyloni i tam wypuszczony. Studzienkę funkcjonariusze oznaczyli taśmą i powiadomili odpowiednie służby, aby ją zabezpieczyć.

Od początku roku strażnicy interweniowali ponad 200 razy w sprawach dotyczących dzików.
- Przypominamy, aby nie dokarmiać tych zwierząt i nie zostawiać resztek w pobliżu domów i śmietników, bo ich zapach przyciąga dziki, co może stwarzać zagrożenie dla mieszkańców - ostrzega Danuta Wołk-Karaczewska.

Źródło:TVN24