Trefl Gdańsk niczym mały Kopciuszek. Zadziałał... ukryty...

    Trefl Gdańsk niczym mały Kopciuszek. Zadziałał... ukryty przełącznik? [zdjęcia, wideo]

    Rafał Rusiecki

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Trefl Gdańsk z Pucharem Polski
    1/13

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Piotrhukalo

    Trafili idealnie z formą, grali bez presji, nie mieli problemów z kontuzjami - tak w dużym skrócie można określić, dlaczego Trefl Gdańsk zdobył siatkarski Puchar Polski.
    Na drodze żółto-czarnych byli najlepsi z najlepszych w kraju. Najpierw Zaksa Kędzierzyn-Koźle, czyli mistrz i aktualny lider tabeli z bilansem 17-1 (sic!), oraz PGE Skra Bełchatów, czyli wicemistrz i druga siła trwających rozgrywek. A mimo to znaleźli na nich sposób. Od niedzielnego sukcesu w hali we Wrocławiu gdańszczanie nie spali zbyt dużo, ale we wtorek spotkali się popołudniu z kibicami, aby pochwalić się im nowym trofeum.


    - To fajne uczucie ogrywać najlepszych w kraju. To dało nam dużo radości - przyznał Damian Schulz, atakujący Trefla i MVP turnieju finałowego.

    - Można mówić, że szczęście sprzyja lepszym. Czasami niektórzy mówią, że głupi ma szczęście. Można to dopasowywać. Oczywiście, szczęście było tutaj też po naszej stronie. Zaksa i Skra to są świetne drużyny i należy się im szacunek. My się ich kompletnie nie boimy i w lidze też się ich nie baliśmy, a po prostu wcześniej nie potrafiliśmy ich w jakiś sposób ugryźć - dodał z kolei Artur Szalpuk, przyjmujący gdańskich „Lwów”.

    Zdobycie Pucharu Polski w momencie, kiedy jeszcze niedawno było się w sportowym dołku, to rzeczy niebywała.

    - Każdy jest zaskoczony, ale szczerze mówiąc, wierzyłem w ten triumf. Rozmawiałem z Mateuszem (Mika, kapitan drużyny - przyp. aut.) i on powiedział: prezesie, jedziemy po puchar! Natomiast trener Andrea Anastasi w listopadzie powiedział: my w styczniu zaczniemy grać swoją siatkówkę, spokojnie. Tak naprawdę drużyna i trener byli na to przygotowani. To jednak miłe zaskoczenie - tłumaczy Dariusz Gadomski, prezes Trefla Gdańsk.

    Zobacz galerię

    Zaskoczenie nastąpiło już w sobotę, kiedy to żółto-czarni ograli w półfinale Zaksę Kędzierzyn-Koźle. To właśnie wówczas pracownicy klubu zdecydowali się zamówić w jednej z wrocławskich drukarni okolicznościowy baner. Wyjście z nim było jednak wciąż niepewne, bo przecież w finale znalazła się też Skra.

    Gdzie był zatem przełącznik, który sprawił, że drużyna w końcu „odpaliła”?

    - Nie powiem, gdzie jest ukryty ten przełącznik - mówi Piotr Nowakowski, środkowy Trefla. - Cieszymy się, że udało nam się go przełączyć w dobrą stronę. Po trzech ligowych porażkach z rzędu postanowiliśmy porozmawiać, co jest nie tak na treningach i generalnie z nami. Szczegółów nie będę zdradzał, bo to nasza sprawa wewnętrzna. Jak widać te rozmowy sprawiły, że udało się nam pociągnąć ten wózek znowu w dobrym kierunku.

    I tu ciekawostka. Nowakowski to siatkarz, który jeszcze w barwach Asseco Resovii w kwietniu 2015 roku przegrał w finale Pucharu Polski... z Treflem.

    - Ciągle mam w pamięci tamten finał Pucharu Polski, gdyż to był mój drugi finał w karierze - wyjaśnia popularny „Cichy Pit”. - Nadal ten puchar był w moich myślach, bo pierwszy zdobyłem 11 lat temu. Cieszę się, że udało się to zrobić z drużyną z Gdańska. Do Wrocławia jechaliśmy jako taki mały Kopciuszek, na którego nie stawiał nikt albo prawie nikt.

    Czy teraz trzeba coś zmieniać, aby ta drużyna poszła za ciosem?

    - Nie zmieniamy naszego pomysłu na ten zespół - tłumaczy Andrea Anastasi, trener szczęśliwej drużyny. - Do tej pory nie celebrowaliśmy tego pucharu, bo nie było na to czasu. Po podróży był czas na obiad i jedno piwko. Ale to nie jest celebracja sukcesu w Polsce. Prawda? (śmiech) Obudziłem się we wtorek i pierwsze o czym pomyślałem: Katowice. Tam w piątek gramy mecz i tam chcemy wygrać.

    Piotr Nowakowski: Udało nam się przeciągnąć wózek w dobrą stronę


    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Tabela Ekstraklasy

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    Lechia Gdańsk została ukarana odjęciem jednego punktu za zaległości finansowe.
    1 Legia Warszawa Live 23 44 14 2 7 35-24
    2 Jagiellonia Białystok Live 23 42 12 6 5 32-24
    3 Lech Poznań Live 22 37 9 10 3 30-16
    4 Górnik Zabrze Live 22 36 10 6 6 42-36
    5 Wisła Płock Live 23 36 11 3 9 32-29
    6 Korona Kielce Live 23 35 9 8 6 38-31
    7 Wisła Kraków Live 23 35 10 5 8 34-29
    8 Arka Gdynia Live 23 32 8 8 7 28-23
    9 Zagłębie Lubin Live 23 32 8 8 7 33-29
    10 Śląsk Wrocław Live 23 27 7 6 10 28-37
    11 Lechia Gdańsk Live 22 25 6 8 8 31-34
    12 Cracovia Live 23 25 6 7 10 30-34
    13 Sandecja Nowy Sącz Live 23 22 4 10 9 24-37
    14 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 22 21 5 6 11 23-36
    15 Pogoń Szczecin Live 22 20 5 5 12 25-35
    16 Piast Gliwice Live 22 20 4 8 10 22-33

    Tabela PlusLigi

    Lp. Drużyna M Pkt Sety Małe punkty
    1. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 20 55 58:15 1713:1433
    2. ONICO Warszawa 20 45 50:25 1750:1625
    3. PGE Skra Bełchatów 20 44 51:23 1634:1506
    4. Asseco Resovia 20 39 45:29 1516:1439
    5. Trefl Gdańsk 20 37 44:30 1476:1392
    6. Jastrzębski Węgiel 20 36 44:33 1375:1338
    7. Indykpol AZS Olsztyn 20 34 43:36 1661:1590
    8. Cuprum Lubin 20 33 40:37 1565:1516
    9. Cerrad Czarni Radom 20 29 40:39 1526:1492
    10. Espadon Szczecin 20 25 39:47 1756:1799
    11. Warta Zawiercie 20 22 32:47 1645:1700
    12. GKS Katowice 19 21 29:41 1227:1240
    13. MKS Będzin 19 18 27:45 1430:1585
    14. Łuczniczka Bydgoszcz 20 17 25:49 1257:1427
    15. Dafi Społem Kielce 20 13 17:53 1351:1593
    16. BBTS Bielsko-Biała 20 9 20:55 1570:1777