PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Dziennik Bałtycki » Rejsy » Artykuł

Słodka pasja gdańskiego piwowara

Słodka pasja gdańskiego piwowara

Michał Saks - specjalista od piwa i miłośnik miodów (© Przemek Świderski)

Dziennik Bałtycki Jacek Sieński

2010-05-16 09:23:30, aktualizacja: 2010-05-16 09:25:07

Sambuci Flos, miód pitny o takiej nazwie, sycony przez Michała Saksa z Gdańska, uznano za najlepszy w kategorii wyrobów niekomercyjnych w Stanach Zjednoczonych. Saks, z zawodu biotechnolog żywności, absolwent Wydziału Chemicznego Politechniki Gdańskiej, na co dzień zajmuje się warzeniem piwa jako piwowar w Brovarni Gdańsk.

Miód pitny stanowił pierwszy napój człowieka zawierający alkohol. Zapewne do naturalnej fermentacji miodu, wypływającego z dziupli, w której gnieździły się dzikie pszczoły, doszło, gdy spadł deszcz. Na najstarsze ślady miodosytnictwa, będącego umiejętnością wytwarzania miodu pitnego, natrafiono w Etiopii. Pochodzą one sprzed 9 tys. lat. Miody pili starożytni Grecy i Rzymianie. Potrafili wytwarzać je Germanowie i Celtowie. Złocisty trunek z miodu jest więc napitkiem nie tylko polskim, jak się sądzi. Chociaż Słowianie znali go już we wczesnych wiekach średnich, a późniejsze przekazy pisane świadczą o tym, że obok piwa był on napojem najbardziej

rozpowszechnionym w dawnej Polsce oraz na Litwie i Rusi. Zwłaszcza że krainy te porastały gęste puszcze i bory, w których bartnicy zbierali miód z licznych barci. Wielowiekowe tradycje miodosytnicze są do dziś kultywowane w Polsce i na Litwie.

Hiszpański kupiec i podróżnik Ibrahim Ibn Jakub, który w 966 roku przebywał w państwie Mieszka I, napisał, że jego kraj "oprócz żywności, mięsa, ziemi ornej, obfituje w miód, a słowiańskie wina i upajające napoje zwą się miodami". O miodach wspominają Gall Anonim w Kronice polskiej (Chronica Polonorum) z XII stulecia i Jan Długosz w Kronice sławnego Królestwa Polskiego (Annales seu cronicae incliti regni Poloniae) z XV wieku. Natomiast Ambrogio Contarini, dyplomata z Wenecji, pod koniec XV stulecia opisujący Polskę, wspominał: "Nie mając wina, robią pewien napój z miodu, który upija ludzi znacznie bardziej niż wino". Marcin Kromer, biskup warmiński, pisał w XVI wieku: "Miód z chmielem i wodą warzony w pospolitym jest użyciu, szczególnie na Rusi i Podolu, kędy pszczół jest obfitość, a miód zbierany z wonnych traw i kwiatów wyborny. Nie braknie urządzonego tymże sposobem miodu w Prusiech i Mazowszu (...)".

W okresie panowania Piastów i Jagiellonów miód należał do trunków drogich, trafiających przede wszystkim na stoły królewskie, książąt, magnaterii oraz zamożniej szlachty i mieszczan. Dotyczyło to szczególnie miodów najlepszych, które także ekspediowano przez Gdańsk do krajów zachodnioeuropejskich. Należały do nich trunki z dodatkami korzeni, ziół czy owoców. Słynne były wiśniaki, poziomczaki i maliniaki, a także - dębniaki, leżakujące latami w dębowych beczkach, albo lipce, sycone tylko z czystego miodu lipowego.

Od połowy XVII wieku miody, zwłaszcza te słabsze, taniały i wreszcie spowszedniały, aby w końcu stać się trunkiem mniej zamożnych warstw społecznych. Zaczęła też wypierać je tańsza gorzałka. Jędrzej Kitowicz, kronikarz żyjący w drugiej połowie XVIII stulecia, w Opisie obyczajów za panowania Augusta III napisał: "W pomiernych domach szlacheckich trunki w zwyczaju były i dziś może są: na Rusi gorzałka, miód, wiszniak, malinnik; w Litwie gorzałka, miód ordynaryjny i lipiec".
strona: 1 z 4 »

Reklama

Dziennik Bałtycki»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy