PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Dziennik Bałtycki » Kultura » Artykuł

Gwiazdy XIII Festiwalu Szekspirowskiego Teatr jako wyprawa do źródeł teatru

Gwiazdy XIII Festiwalu Szekspirowskiego Teatr jako wyprawa do źródeł teatru

Miriam Goldschmidt w monodramie "Warum, Warum" (© Przemek Świderski)

Polska Jarosław Zalesiński

2009-08-09 22:23:22, aktualizacja: 2009-08-09 22:23:22

Największymi wydarzeniami XIII Festiwalu Szekspirowskiego miały być "Hamlet" The Wooster Group oraz przedstawienie "Warum, Warum", wyreżyserowane przez Petera Brooka. I były.

Co prawda festiwal kończy się dzisiaj, ale nie spodziewam się, by coś mogło jeszcze te spektakle przelicytować. Co najciekawsze, choć podobne do siebie jak woda do ognia, prowadziły w tę samą stronę - do samej istoty teatru.

"Warum, Warum" zrobione jest w stylu ostatnich spektakli Brooka - bez kurtyny, niemal bez rekwizytów, bez scenografii, na opatulonej w czarny aksamit scenie. To właściwie monodram, bo druga z postaci tworzy jedynie muzyczne tło, grając na hang, rodzaju metalowego bębna. Reszta jest mówieniem - popisem aktorki, Miriam Goldschmidt, wygłaszającej kwestie wzięte przez Brooka czasem z Szekspira, a częściej z

tekstów wielkich postaci współczesnego teatru.

Czy z filozoficznych pytań i teoretycznych rozważań można ułożyć pasjonujące przedstawienie? Okazało się, że można. Teatr pozbawiony akcji i dekoracji, sprowadzony do najbardziej podstawowych pytań, do tytułowego "Warum, Warum" (dlaczego, dlaczego) - dlaczego coś jest takie, a nie inne, dlaczego ulegamy w teatrze złudzeniu, że coś się dzieje naprawdę, dlaczego śmiejemy się albo boimy razem z aktorem - odsłaniał przed widzami serce teatru.

"Hamlet" The Wooster Group to przeciwieństwo spektaklu Brooka, przedstawienie o niebywałym stopniu komplikacji. Jego osobliwość widać już w samym pomyśle. Przywykliśmy wartość szekspirowskich inscenizacji wyceniać według tego, czy proponują nam jakieś nowinki. "Hamlet" The Wooster Group idzie w dokładnie przeciwnym kierunku. Jest odtworzeniem filmowej wersji "Hamleta", z Richardem Burtonem w tytułowej roli, wyreżyserowanej przez Johna Gielguda w 1964 roku.

To zatem ponowna teatralna adaptacja filmowej adaptacji(!). Do tego stopnia wierna, że aktorzy imitują nawet drobne skoki taśmy, nieuniknione w filmie, którego kopie mają już niemal pół wieku. Wygląda to tak, jakby w pewnych momentach dostawali dziwnych wstrząsów. Tłumaczy się to dopiero wówczas, kiedy śledzimy wydarzenia na scenie i film na monitorach. Jedno i drugie ma być równoległe co do milimetra.

Pięknie - ale po co cały ten trud? To hołd dla wielkiego filmowego dzieła - pomyślimy w pierwszej chwili. Otóż właśnie nie. W programie tamtą gwiazdorską, broadwayowską produkcję nazywa się nawet "haniebnym" przedstawieniem. Ale jakby Burton nie grał Hamleta, i tak jego rola stała się jedną z ikon historii kina i teatru. Czy zatem wbrew czasowi jesteśmy w stanie do niej w twórczy sposob powrócić?
strona: 1 z 2 »

Reklama

Dziennik Bałtycki»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy