Przypomnijmy. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku zarzuca burmistrzowi działanie na szko-dę interesu publicznego, przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków. Sprawa dotyczy rokowań z 25 października 2005 r. na sprzedaż miejskich działek na osiedlu Zachód w Kościerzynie. Modrzejewski, wtedy wiceburmistrz, był przewodniczącym komisji przetargowej, która sprzedała nieruchomości m.in. jego matce, siostrze
i ówczesnej przyjaciółce.
Burmistrz wystąpił w piątek w roli słuchacza, bo swoje zeznania złożył na pierwszej rozprawie w październiku. Tym razem byli przesłuchiwani nabywcy działek w rokowaniach z 2005 r. Matka burmistrza skorzystała z przysługującego jej prawa, jako osoby najbliższej, do odmowy składania zeznań. Zeznawała za to była już partnerka życiowa Marcina Modrzejewskiego. Stanowili oni parę w okresie, gdy kupiła grunty na os. Zachód. Wyjaśniła, że przed rokowaniami nigdy nie rozmawiała z ówczesnym swoim partnerem na temat działek. Na przełomie marca i kwietnia 2006 r. odsprzedała obie nieruchomości. W Kościerzynie pojawiły się głosy - że ze sporym zyskiem.
- Sprzedałam je chyba za tę samą cenę, co kupiłam. Chciałam po prostu spłacić raty w Urzędzie Miasta [UM zgodził się w 2005 r. na zapłatę w ratach - dop. red.]. Nie chciałam mieć długów - powiedziała w SR w Malborku.
Prokuratura powołuje się na rozporządzenie Rady Ministrów z września 2004 r. w sprawie sposobu i trybu przeprowadzenia przetargów oraz rokowań. Zdaniem śledczych, burmistrz Modrzejewski, widząc w czasie rokowań osoby sobie bliskie, które chciały kupić ziemię od samorządu, powinien zareagować, by do tego nie dopuścić. A nie zrobił tego - także podczas podpisywania aktu notarialnego z nabywcami.
Marcin Modrzejewski przed wydaniem wyroku nie chce komentować sprawy. Na pierwszej rozprawie tłumaczył się tym, że jego bliscy byli jedynymi chętnymi na zakup tych konkretnych działek.