Szymon Szadurski
2009-11-20 22:47:33, aktualizacja: 2009-11-20 22:47:33
Gdyńskiej policji udało się schwytać mężczyznę, odpowiedzialnego za brutalne pobicie 40-letniego mieszkańca dzielnicy Karwiny. Zakrwawioną ofiarę, leżącą w wolno stojącym śmietniku, zauważyli w poniedziałek pod wieczór mieszkańcy ul. Korzennej. Rannego przewieziono do szpitala, niestety po kilku godzinach zmarł.
Policjanci natychmiast przystąpili do poszukiwań sprawcy bestialskiej zbrodni i w efekcie zatrzymali 32-latka, dobrze im znanego już wcześniej z przestępczej działalności. Funkcjonariusze podejrzewali, że to właśnie on mógł dopuścić się pobicia, a wkrótce okazało się, iż intuicja ich nie zawiodła. 32-latek, który niedawno opuścił więzienie, gdzie przebywał skazany za napad, przyznał się do winy i wyjaśnił, że pobił swoją ofiarę z powodów finansowych.
Feralnego dnia obaj mężczyźni spożywali alkohol. 32-latek z każdym łykiem stawał się jednak coraz bardziej agresywny, aż w końcu rzucił się na 40-latka, żądając od niego pieniędzy. Swoją ofiarę skatował do nieprzytomności, kopał ją tak zaciekle, iż złamał sobie przy okazji kość piszczelową. Pobitemu zabrał 100 zł, a niedającego oznak życia mężczyznę wyrzucił do pobliskiego śmietnika, żeby - jak zeznawał już po zatrzymaniu przez policję - mieć więcej czasu na ucieczkę. Zniszczył i porzucił w koszu także dowód osobisty ofiary, który potem odnaleźli policjanci, prowadzący oględziny na miejscu zbrodni.
32-letniemu sprawcy za skatowanie na śmierć i obrabowanie 40-latka grozić będzie najprawdopodobniej kara do 18 lat pozbawienia wolności. Choć za podobne przestępstwo górna granica kary wynosi zazwyczaj 12 lat, ze względu na kryminalną przeszłość napastnika sędziowie będą mieli możliwość zaostrzenia wyroku, sprawca działał bowiem w warunkach recydywy.
Niewykluczone też, że prokuratura zdecyduje się jeszcze na zmianę kwalifikacji prawnej tego brutalnego przestępstwa, bo sprawa jest cały czas intensywnie prowadzona.
Ciało 40-latka trafiło do Zakładu Medycyny Sądowej w Gdańsku, a wyniki sekcji zwłok wyjaśnią, czy 32-letni bandyta, bijąc ofiarę, mógł zdawać sobie sprawę, że ją zabije.