Reforma edukacji czeka na podpis Andrzeja Dudy

    Reforma edukacji czeka na podpis Andrzeja Dudy

    Monika Jankowska

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Reforma edukacji czeka na podpis Andrzeja Dudy

    ©123rf

    W tym roku w Polsce całkowicie zmieni się system edukacji w Polsce. Plany rządu czekają jeszcze na podpis prezydenta.
    Reforma edukacji czeka na podpis Andrzeja Dudy

    ©123rf

    Uczniowie rozpoczynający naukę w klasie VI w roku szkolnym 2017/2018 zamiast do I gimnazjum pójdą do VII klasy szkoły podstawowej. To tylko jedno z założeń reformy edukacji. Wygaszanie gimnazjum, ośmioletnia podstawówka, która będzie się kończyć egzaminem, czteroletnie liceum, pięcioletnie technikum i dwustopniowa szkoła branżowa. Tak ma wyglądać polska edukacja już od września. Do tego w szkole podstawowej pojawią się nowe przedmioty: geografia, biologia, chemia, fizyka (od V klasy) i doradztwo zawodowe (od klasy VII).

    Czasu na wprowadzenie zmian zostało coraz mniej, a środowiska oświatowe nie kryją niepokoju. Wielu nauczycieli obawia się o swoje miejsce zatrudnienia. Tylko w Gdańsku wyliczono, że zagrożonych jest 600 etatów - nauczycieli oraz pracowników obsługi i administracji.

    Reforma edukacji. Nauczyciele na Pomorzu stracą czy zyskają pracę?

    - Deforma systemu edukacyjnego w Polsce, nazywana przez rządzących jego reformą, wprowadza chaos na wszystkich etapach kształcenia - komentował wprost wiceprezydent Gdańska Piotr Kowalczuk.

    Do zmian negatywnie nastawiona jest także Elżbieta Markowska, prezes pomorskiego okręgu Związku Nauczycielstwa Polskiego: - Czy dorobek wielu pokoleń nauczycieli ma obrócić się w klęskę polskiej edukacji? - pyta.

    W ubiegły piątek MEN przekazał do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji publicznych projekt rozporządzenia w sprawie podstawy programowej i zapraszał do nadsyłania opinii. Wcześniej, w ramach tzw. prekonsultacji, które zakończyły się 9 grudnia, MEN otrzymało blisko 800 takich opinii.

    W stosunku do wersji z etapu prekonsultacji zmieniony został m.in. obowiązkowy kanon lektur szkolnych. Z listy usunięto książkę z serii „Nela, mała Reporterka”, która według pierwotnego założenia miała być lekturą dla uczniów ostatniej klasy SP. W podstawówce dzieci będą musiały przeczytać za to m.in. „Hobbita”, „W pustyni i w puszczy” czy „Chłopców z Placu Broni”.

    Czytaj więcej na temat REFORMY OŚWIATY >>>

    monika.jankowka@polskapress.pl

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Deforma, czyli de-reforma!

    Aleksandra (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    "Nowe przedmioty: geografia, biologia, chemia, fizyka" Jakie "nowe przedmioty"?? Odkąd pamiętam, one zawsze były! Mieli je rodzice, mieliśmy my. Może coś się zmieniło ostatnio (nie mam dzieci, więc...rozwiń całość

    "Nowe przedmioty: geografia, biologia, chemia, fizyka" Jakie "nowe przedmioty"?? Odkąd pamiętam, one zawsze były! Mieli je rodzice, mieliśmy my. Może coś się zmieniło ostatnio (nie mam dzieci, więc pewnie coś mi umknęło), to znaczy, że dzieciaki nie uczyły się tego wszystkiego w podstawówce?? Czy miały same komputery i religię? ;)) No tak, dla mnie, kiedy to czytam, jest zdziwienie: kurczę, jaka reforma? Kojarzyło się, że reforma to właśnie niedawno była, wprowadzono ni stąd ni zowąd pośrodku gimnazja, wszyscy na to strasznie narzekali, że głupi pomysł, wylęgarnia patologii, że nauczyciele w liceum muszą ich uczyć wszystkiego od nowa, a w dodatku mają rok mniej czasu i nakaz wkuwania jakichś "słów kluczowych". A egzaminy w postaci prezentacji, które dzieciaki kupowały sobie masowo w Internecie. Przy czym całą młodzież pcha się na siłę do liceów, a szkoły zawodowe gdzieś znikają. Gdzie człowiek nie zajrzał, wszyscy narzekali, także na jakość absolwentów w porównaniu do nas, starszych. Mnie to akurat specjalnie nie emocjonowało, ale wychodzi na to, że Polakom nie dogodzisz. Minęło parę lat, nowy rząd wyraźnie chciał przypodobać się ludziom i wreszcie przywrócić stary sprawdzony system (który właśnie nazwałabym dorobkiem wielu pokoleń nauczycieli), a tu znów płacz i narzekanie: "nie reforma, a deforma" :) Moim zdaniem: prawda - ale nie, że "deforma", czyli deformacja, ale "de-reforma", czyli rozmontowanie reformy, na której wszyscy wieszali psy przez te kilkanaście lat eksperymentowania. A teraz jakby przestraszyli się, że trzeba będzie się trochę ruszyć i włożyć wysiłku w odkręcenie tego, a nikt nie lubi się wysilać. W całej na przykład Skandynawii mają podstawówkę i liceum, fakt, ze 9 + 3. Jakoś nie tęskną za gimnazjami. Ale nasi się zachwycili, "żeby było jak przed wojną", kiedy to do takich szkół chodziło kilkadziesiąt tysięcy dzieci elity, a większość kończyła cztery klasy...

    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    dobra reforma idzie do szkół

    JOLKA (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 4

    JAK NAJSZYBCIEJ JAK NAJSZYBCIEJ PODPISAĆ

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo