Głos Genesis z gitarą

    Marcin Mindykowski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Kiedy w 1997 roku dołączył do Genesis, miał mniej lat, niż liczyła sobie kariera zespołu.
    I choć po nagraniu jednej płyty i odbyciu promującej ją trasy koncertowej weterani rocka progresywnego rozwiązali współpracę z młodym wokalistą, to wielu krytyków uważa dziś, że ich wspólny album zyskuje po latach, mimo że tuż po wydaniu został niedoceniony. W Sopocie Ray Wilson zaśpiewa utwory z różnych okresów swojej kariery, największy nacisk kładąc na prezentację najnowszych.

    Szkocki wokalista Ray Wilson zadebiutował w 1994 roku z grunge'owym zespołem Stiltskin.
    Zasłuchani w muzykę z Seattle muzycy już swoją pierwszą płytą "The Mind's Eye" zawojowali brytyjskie listy przebojów. A to wszystko za sprawą hitowego utworu "Inside", który na Wyspach dotarł do pierwszego miejsca, a dzięki swojej popularności został też wykorzystany w reklamie czołowego producenta amerykańskich jeansów.

    W 1997 roku z Genesis rozstał się Phil Collins, który wybrał solową karierę. Formacja zaczęła się więc rozglądać za nowym frontmanem. Na przesłuchaniach ich uwagę zwrócił młody wokalista, obdarzony lekko zachrypniętym, nisko osadzonym głosem. I tak Wilson stał się członkiem jednego z najważniejszych zespołów w historii rocka.

    Pierwsza wspólnie nagrana płyta, "Calling All Stations" okazała się jednak umiarkowanym sukcesem. Materiał był próbą powrotu do progresywnych korzeni grupy, co starszym miłośnikom zespołu powinno przypaść do gustu, zwłaszcza po romansie z popem w latach 80., kiedy za mikrofonem stał Collins. Niestety, ostatecznie fani nie zaakceptowali nowego wokalisty i płyta spotkała się z chłodnym przyjęciem. W efekcie "Calling All Stations" był pierwszym i zarazem ostatnim albumem Genesis, na którym zaśpiewał Ray Wilson.

    Szkot się jednak nie poddał i postanowił kontynuować karierę solową, w której coraz większą rolę zaczęła odgrywać... Polska. Po raz pierwszy w naszym kraju wokalista pojawił się jeszcze z Genesis, w 1998 roku. Później przyjeżdżał do Polski ze swoim reaktywowanym zespołem Stiltskin i solowymi, akustycznymi występami. Jeden z nich, nagrany w studiu im. Agnieszki Osiec-kiej, wydał nawet na płycie.

    Cztery lata później, po innym, poznańskim koncercie poznał pewną Polkę... Jak nietrudno się domyślić, wkrótce zostali parą, a ich wzajemne zauroczenie okazało się tak silne, że jesienią ubiegłego roku Wilson z Edynburga przeprowadził się do... Poznania.
    Tam też powstawał jego ostatni, wydany w ubiegłym roku, akustyczny album "Propaganda Man", który opowiada o zgubnych skutkach zakłamania - zarówno w polityce, jak i życiu uczuciowym.

    Ray Wilson & STILTSKIN
    Sopot, 29.03
    Dream Club, ul. Bohaterów Monte Cassino 53 (Krzywy Domek)
    Godz. 20. Bilety: 50 i 70 zł

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo