Menu Region

Jerzy Janowicz w półfinale turnieju w Wimbledonie! Pokonał...

Jerzy Janowicz w półfinale turnieju w Wimbledonie! Pokonał Łukasza Kubota [RELACJA,ZDJĘCIA]

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

'Polska'

3Komentarze Prześlij Drukuj
Jerzy Janowicz po raz pierwszy wystąpi w wielkoszlemowym półfinale, w turnieju na trawie w Wimbledonie (z pulą nagród 22,56 mln funtów). Rozstawiony z numerem 24. tenisista awansował po środowej wygranej z innym Polakiem – Łukaszem Kubotem 7:5, 6:4, 6:4. CZYTAJ RELACJĘ i ZOBACZ ZDJĘCIA!
Pierwszy w historii Wielkiego Szlema „polski ćwierćfinał” rozpoczął się kilka minut przed godziną 16 na Korcie Numer 1, drugim co do wielkości obiekcie przy Church Road. W „player’s box” Janowicza pojawiła się, po raz pierwszy w trakcie 127. edycji Wimbledonu, tenisistka Marta Domachowska, która przed miesiącem wspierała go też na trybunach w trakcie Roland Garros, gdzie nie przyniosła mu szczęścia w trzeciej rundzie.


Obok niej wspierał „Jerzyka” fiński trener Kim Tiilikainen, od lat mieszkający w Polsce. Na drugim krańcu niewielkiego sektora trybun zasiadł czeski sztab Kubota, czyli Jan Stoces i Ivan Machytka oraz jego wieloletnia narzeczona Słowaczka Eva Slaninkova.

Na trybunach Kortu Numer 1, ale w miejscu mniej dostępnym dla operatorów kamer znalazła się także Agnieszka Radwańska w towarzystwie swojego trenera Tomasza Wiktorowskiego i fizjoterapeuty Krzysztofa Guzowskiego. W czwartek czwartą tenisistkę w rankingu WTA Tour czeka występ w półfinale przeciwko Niemce o polskich korzeniach Sabine Lisicki.

Od początku meczu, zgodnie z przewidywaniami, obaj zawodnicy skupiali się na utrzymywaniu swoich podań. Mierzący 203 cm Janowicz dwoił się i troił, żeby poprawić swój rekord tegorocznego turnieju z trzeciej rundy, gdy zaserwował piłkę z prędkością 140 mil na godzinę (około 224 km/godz.). W czwartym gemie to osiągnięcie wyrównał, ale później nie zdołał powtórzyć tego osiągnięcia, ani poprawić.

Natomiast Kubot konsekwentnie po udanych serwisach starał się chodzić do siatki, a często też szukał okazji do ataku, wypracowując te akcje w trakcie wymian z linii głównej. Taktyki nie zmieniał, nawet jeśli nadziewał się na skuteczne minięcia rywala, co lubiąca styl „serwis-wolej” londyńska publiczność chętnie nagradzała brawami.

Przy stanie 5:4 Kubot nie zdołał wykorzystać dość nieoczekiwanej piłki setowej, bowiem rywal obronił się po prostu asem. Natomiast przy 5:5, sam pozwolił się przełamać. To oznaczało otwarcie furtki dla 22-letniego łodzianina do zwycięstwa w pierwszej partii, co zrobił po 40 minutach.

W drugim secie 31-latek z Lubina miał trzy „break pointy”, dwa w czwartym i jeden w szóstym gemie. Jednak ich nie wykorzystał, a w siódmym gemie znów pozwolił się przełamać. Potem wyszedł co prawda na 4:5, ale chwilę później losy tej partii zabójczymi serwisami rozstrzygnął Janowicz.

Najbardziej zacięta walka toczyła się na początku trzeciego seta, w którym Kubot znów nie wykorzystał kilku „break pointów”. Jednak jego końcówka była kopią poprzedniego i znów przegrał serwis na 4:5. W kolejnym gemie łodzianin wykorzystał pierwszego z trzech meczboli, po dwóch godzinach i siedmiu minutach.

Chwilę potem do leżącego i płaczącego na trawie Janowicza podszedł Kubot, wpadli sobie w objęcia, a nawet – niczym piłkarze – wymienili się koszulkami. Razem też zeszli z kortu do szatni.
1 »
Reklama
3

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Aby komentować ten artykuł, musisz być zalogowany.

Zaloguj lub zarejestruj się

BRAWO BRAVV BRAVO GRATULEJSZYN

+174 / -174

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

777 (gość)  •

POWRÓT O przedwojennych POLSKICH TRADYCJI.

odpowiedzi (0)

skomentuj

tak

+169 / -196

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

yes (gość)  •

teraz angol , i finał !!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

nie

+184 / -188

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

no (gość)  •

nie chcę zape.....oby bez kontuzji.....

odpowiedzi (0)

skomentuj
Reklama
Reklama