Skandal! W Gdyni nie uratowali umierającej

    Skandal! W Gdyni nie uratowali umierającej

    Szymon Szadurski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Na oczach córki skonała w mieszkaniu przy ul. Zamenhofa w Gdyni 76-letnia Halina K. O kłopotach kobiety i jej dziecka od co najmniej trzech lat wiedzieli pracownicy gdyńskiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
    Jednak mimo licznych interwencji administratora budynku, Spółdzielni Mieszkaniowej "Na Wzgórzu", niepełnosprawnym kobietom MOPS nie udzielił żadnej pomocy. Zwłoki Haliny K. leżały w mieszkaniu sporo ponad tydzień. Jej córka w tym czasie nie była w stanie wyjść z domu, ale przez tak długi okres do drzwi mieszkania nie zapukał żaden pracownik MOPS.

    Policję i straż pożarną wezwali dopiero zaniepokojeni przedstawiciele spółdzielni, gdy zorientowali się, że mogło stać się coś złego, bo kobiety nie zapłaciły czynszu, choć dotychczas nigdy nie spóźniały się z opłatami.

    - Już wiele dni wcześniej pracownica naszej administracji kilka razy dzwoniła do podlegającego MOPS Dzielnicowego Ośrodka Pomocy Społecznej, prosząc o interwencję i sprawdzenie, co dzieje się z tymi lokatorkami - mówi Jacek Benert, prezes spółdzielni.
    - Za każdym razem słyszała jednak, że pracownicy MOPS pojawiają się u Haliny K. regularnie, ale nikt nie otwiera drzwi. Po kolejnej interwencji poinformowano naszą pracownicę, aby nie wtrącała się w nie swoje sprawy.

    Policja, straż pożarna i przedstawiciele SM "Na Wzgórzu" wkroczyli do mieszkania 21 stycznia. Ich oczom ukazał się straszny widok. Zwłoki Haliny K. leżały zawinięte w folię i ręczniki, z jej chorą psychicznie córką trudno było nawiązać porozumienie. - Do tej interwencji wezwani zostaliśmy w godzinach porannych przez administratora budynku - mówi Hanna Kaszubowska, rzecznik gdyńskiej policji.

    - Poprosiliśmy straż pożarną o otworzenie drzwi i wkroczyliśmy do mieszkania. Policjanci odkryli w środku zwłoki kobiety, lekarz pogotowia ratunkowego stwierdził, że zgon nastąpił około 10 dni wcześniej, z przyczyn naturalnych. Najbardziej szokujące jest jednak to, że córka zmarłej przez cały czas przebywała z nią w mieszkaniu. Natychmiast odwieziono ją do szpitala.
    Jacek Benert dodaje, że dla niego jest niepojęte, jak pracownicy MOPS, znający od dawna problemy Haliny K. i jej córki, mogli przez tak długi czas nie zainteresować się ich losem, mimo próśb ze strony spółdzielni.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gdynia miasto snow

    krakus na uchodzstwie (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    degrengolada ludzka w wielu sektorach administracji gdynskiej obciaza prezydenta bo te sygnaly pojawiaja sie wielokrotnie-tymczasem imprezki przeslaniaja mu sluzbe publiczna...nota bene toastuje na...rozwiń całość

    degrengolada ludzka w wielu sektorach administracji gdynskiej obciaza prezydenta bo te sygnaly pojawiaja sie wielokrotnie-tymczasem imprezki przeslaniaja mu sluzbe publiczna...nota bene toastuje na darze mlodziezy a obok na koncu skweru dilerzy przeliczaja kase!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo