Niezamierzony błąd policji

    Niezamierzony błąd policji

    Piotr Weltrowski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Sopocka policja, która w październiku zeszłego roku interweniowała w głośnej sprawie rzekomego pobicia taksówkarza przez amerykańskich żołnierzy, popełniła błędy, były one jednak "niezamierzone".
    Tak wynika z zakończonego właśnie postępowania wewnętrznego prowadzonego w tej sprawie.
    Przypomnijmy, zdarzenie miało miejsce 24 października. Około godz. 23, tuż obok sopockiego Grand Hotelu, doszło do szarpaniny, w której udział wzięli marynarze ze stojącego wówczas w gdyńskim porcie okrętu US "Hawes".

    Według świadków, trzech żołnierzy nie mogło się porozumieć z taksówkarzem. Tu niestety kończy się zbieżność ich relacji. Wiadomo tylko, że taksówkarz, prawdopodobnie uderzony lub odepchnięty, upadł na ulicę. Chwilę później znalazł się w szpitalu. Spędził tam kilka dni.

    Policjanci pojawili się od razu na miejscu zdarzenia, jednak, zamiast wyjaśnić sprawę, przekazali marynarzy Żandarmerii Wojskowej. Ta z kolei, dzień później, poinformowała policjantów, iż jednak nie jest organem właściwym do prowadzenia w tej sprawie postępowania, gdyż marynarze, w momencie, w którym doszło do całego zajścia, nie byli na służbie.

    Wydawało się więc, że Amerykanów nie uda się nawet przesłuchać, gdyż w tzw. międzyczasie powrócili już na swój okręt. Tylko dzięki uprzejmości dowództwa jednostki, na kilka godzin przed odpłynięciem okrętu, zostali oni przesłuchani w charakterze świadków. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, tłumaczyli całe zajście absurdalnymi żądaniami cenowymi sopockiego taksówkarza.

    - W toku postępowania ustalono, że dyżurny policji popełnił błąd, działał jednak w dobrej wierze - mówi podinsp. Mirosław Pinkiewicz, komendant miejski policji w Sopocie.
    Dla policjanta, który zamiast polecić zatrzymanie marynarzy przekazał ich ŻW, cała sprawa zakończyła się rozmową dyscyplinującą. Dla reszty sopockich funkcjonariuszy - szkoleniem dotyczącym postępowania z żołnierzami NATO.

    Komenda Główna Policji, która nadzorowała postępowanie, szkolenia takie nakazała przeprowadzić we wszystkich komendach w kraju, trafiło do nich specjalne pismo.
    - Przypomniano w nim zasady związane z interwencjami wobec żołnierzy państw obcych - stwierdza nadkom. Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji.

    Żołnierze NATO, niepełniący bowiem w danym momencie czynności służbowych, podlegają odpowiedzialności karnej jak zwykli obywatele. Mogą być więc zatrzymani, można ich także ukarać mandatem. Podobnych sytuacji może zdarzać się w najbliższym czasie więcej niż do tej pory, chociażby ze względu na plany budowy w Polsce tarczy antyrakietowej .

    Tymczasem sopocka prokuratura wciąż prowadzi śledztwo dotyczące wypadków z października. To, czy zakończy się ono postawieniem zarzutów, czy też umorzeniem, zależne jest od opinii biegłego, który określić ma obrażenia taksówkarza. Śledczy cały czas czekają na uzupełnienie dokumentów medycznych przez poszkodowanego.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo