Menu Region

Jerzy Gmaj: Ratował bociana, który nie potrzebował niczyjej...

Jerzy Gmaj: Ratował bociana, który nie potrzebował niczyjej pomocy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Bałtycki

DJ

Prześlij Drukuj
Rozmowa z Jerzym Gmajem, druhem z OSP Bronisławowo.
Ile lat służy już Pan w Ochotniczej Straży Pożarnej?
35.

Jak to się stało, że został Pan strażakiem?
Chciałem pomagać innym ludziom. Praca w straży jest do tego idealna. Poza tym służba w OSP była wówczas bardzo popularna. U nas we wsi trudno było znaleźć osobę, która nie była strażakiem.

Co w byciu ochotnikiem sprawia Panu największą radość?

Niesienie pomocy innym - w końcu o to w straży właśnie chodzi.

Proszę opowiedzieć o najtrudniejszej akcji, w której brał Pan udział.
Najtrudniejsze były dla mnie pożar zabudowań spółdzielni produkcyjnej, obory z bydłem. To było w latach siedemdziesiątych. Pamiętam, że z daleka słychać było ryk zwierząt. Na szczęście udało się część z nich uratować.

Na pewno zdarzały się Panu również zabawne akcje.
Kiedyś dostaliśmy zadanie, by załapać bociana, który nie odleciał na zimę. Kiedy jednak dotarliśmy na miejsce, okazało się, że bocian jest zdrowy i nie potrzebuje naszej pomocy.


Zagłosuj na Jerzego Gmaja! Wyślij na nr 72355 SMS o treści: och.3 (2,46 zł z VAT)
Reklama
Reklama
Reklama