Czesław Niemen: czy ktoś go jeszcze pamięta

    Czesław Niemen: czy ktoś go jeszcze pamięta

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    O tym, skąd brała się drażliwość Czesława Niemena, dlaczego nie tolerował krytyki i o ludziach, którzy chcieli zniszczyć jego karierę, w piątą rocznicę śmierci muzyka Dariusz Michalski, przyjaciel i biograf artysty, opowiada Dariuszowi Szreterowi
    Czy przyjaźń z Nie-menem nie sprawiła, że pisząc książkę "Niemen. Czy go jeszcze pamiętasz?" czuł się pan zobowiązany do zachowania szczególnej ostrożności i delikatności w opisie jego postaci? Czy można napisać biografię przyjaciela, pretendującą do miana obiektywnej?

    Moja książka nie jest biografią - jest opowieścią o Niemenie, o jego sukcesach, ale i porażkach, błędach, zwątpieniach.
    Jestem więc w swojej książce subiektyw-nie obiektywny. To mi wolno. Czesław, im był starszy, czy raczej doroślejszy, bardziej dojrzały, tym więcej słów krytyki mi wybaczał. Czasami obrażał się na mnie, ale już nie na pół roku, jak wtedy, gdy recenzję z jego koncertu zatytułowałem: "Niemen astigmatic" (faktycznie zespół funkcjonował pod nazwą Niemen Enigmatic - przyp. red.), tylko co najwyżej na dzień, bywało, że na godzinę. Za życia Czesława mogłem do niego przyjść sam, z maleńką córką w wózku, nawet z psem - drzwi jego domu były dla mnie otwarte. Zawsze.

    Drażliwy to on musiał rzeczywiście być. Czytając jego felietony w "Tylko Rock" z lat 90. trudno było nie odnieść wrażenia, że jest w nim jakiś głęboko ukryty żal, rozgoryczenie. Czego i kogo mogły, pańskim zdaniem, dotyczyć?

    Święta prawda! Znam niektóre z nich, te powtórzone we fragmentach w obu bookletach, towarzyszących boxom płytowym "Niemen od początku". Czesław w nich krytykuje, wytyka, ma pretensje - wszystko to wobec jakichś anonimów, których nazwiska łatwo rozszyfrować. Tylko po co? Było, minęło. Kogo to zresztą obchodzi? Tego jego zacietrzewienia publicystycznego nigdy nie rozumiałem. I nie akceptowałem.

    Słyszy się często, że Niemen był w PRL sekowany za swoją odmienność, brak pokory. Pańska książka nie potwierdza tej legendy. Zresztą wystarczy spojrzeć na imponującą liczbę płyt, jakie nagrał w latach 60. i 70. Byłoby to przecież niemożliwe bez przyzwolenia, ba poparcia "określonych czynników".

    Dodam jeszcze jedno: jeśli ponoć, co przeczytałem niedawno w którejś z wielkonakładowych gazetek, Polskie Radio zakazało puszczania songu "Dziwny jest ten świat", to jak to się stało, że to samo radio nagrodziło Niemena za ten song w Opolu? Zwracam uwagę - " za walory ideowe tekstu" tej ponadczasowej, niezwykle mądrej pieśni. Ja sądzę, że wytyczna towarzysza Wincentego Kraśki z późnych lat 60.: "Nie przeszkadzamy, ale pomagać nie będziemy", towarzyszyła Czesławowi przez całe jego życie. Kto mu nie chciał pomóc - nie pomagał, no bo dlaczego? Kto miał okazję kopnąć idola, bo taki pstrokaty, krzykliwy, inny - robił to zdumiewająco chętnie. Stosunek wszechopiniującego i wpływowego Kazimierza Rudzkiego do Czesława Niemena (m.in. oprotestował ministerialną decyzję o przyznaniu mu artystycznej stawki S, a w programie "100 pytań do…" atakował: "Czy pan nie mógłby się normalnie ubrać?" - przyp. red.) mówi o tej sytuacji chyba wszystko: przeszkodzić i zaszkodzić "artyście" właśnie dlatego, że odmienny, że nie pasuje do sztancy myślowej, do wyświechtanego wzorca kultury socjalistycznej.
    1 3 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo