Żelazne gody, czyli 65-lecie małżeństwa

    Żelazne gody, czyli 65-lecie małżeństwa

    Tomasz Turczyn

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Jadwiga i Wacław Siwiukowie obchodzili 18 stycznia niecodzienną rocznicę - żelazne gody, czyli 65-lecie pożycia małżeńskiego. Małżonkowie mieszkają w Bobrowicach (gm. Sławno) od 1945 roku. Pani Jadwiga ma 83, a pan Wacław 89 lat. Jaki jest ich sekret na tak udane i długoletnie małżeństwo?
    - Jestem osobą bardzo głęboko wierzącą w Boga - mówi 83-latka. - On towarzyszy nam przez całe życie. Uważam, że w każdym związku musi być wzajemne poszanowanie. To podstawa. W każdym małżeństwie zdarzają się różnice zdań, ale najważniejsze jest znaleźć kompromis lub umieć w odpowiednim momencie ustąpić drugiej osobie. Życie jest tylko jedno i szkoda go na kłótnie. Zawsze swoim dzieciom i wnukom powtarzamy, że z życia trzeba się starać czerpać to, co w nim najlepsze. Po prostu trzeba się umieć z niego cieszyć.

    - Z wiekiem człowiek to wszystko docenia, co w młodości wydaje się mało istotne - dodaje pan Wacław, który podkreśla, że rodzina jest jego największym skarbem.

    Oboje są przekonani, że w każdym małżeństwie bardzo ważne jest dopasowanie się charakterów.
    - Mój mąż jest bardzo dobrym człowiekiem - stwierdza pani Jadwiga. To samo mówi pan Wacław o swojej małżonce. Poznali się w 1943 roku w miejscowości Sarny na Wołyniu. Było to podczas jednej z imprez u wspólnej koleżanki. Ona miała wówczas 17 lat, a jej przyszły mąż 23. Oboje mówią, że to była miłość od pierwszego wejrzenia. Rok później wzięli ślub w miejscowym kościele pod wezwaniem św. Antoniego.

    - Wszystko działo się w czasie wojny, dlatego uroczystość była bardzo skromna, a po niej tylko obiad w gronie rodzinnym - wspominają tamte lata. W czasie wojnnej zawieruchy widzieli niejedną śmierć. Później, po zakończeniu walk mieli do wyboru wyjazd na wschód w kierunku Syberii lub na zachód. Wybrali Polskę. - Przez tydzień jechaliśmy w wagonie bydlęcym, którym przewożono dwie krowy, konie i trzodę chlewną - opowiada pani Jadwiga. - Mówiono nam, że wrócimy w nasze strony.

    Życie potoczyło się jednak inaczej. Zamieszkali w Bobrowicach i sobie to bardzo chwalą. - Gdy tutaj przyjechaliśmy, było nam o tyle łatwiej, że niemal cała wieś była z Kresów Wschodnich - dodaje pan Wacław.

    - Przez trzy pierwsze lata mieszkaliśmy pod jednym dachem z niemiecką rodziną i w niczym nam to nie przeszkadzało - wspomina pani Jadwiga Siwiuk. - Powierzaliśmy nawet ich opiece nasze dzieci. Później oni wyjechali do Niemiec.

    Jubilaci mają siedmioro dzieci. Dochowali się ośmiorga wnuków i ośmiorga prawnuków.
    - Rodzice są w naszej rodzinie ogromnym autorytetem dla nas wszystkich - podkreśla córka państwa Siwiuków, Mirosława Dąbrowska.

    Uroczysty dzień rocznicy małżonkowie spędzili w towarzystwie rodziny. Z gratulacjami pospieszył także Wojciech Stefanowski, wójt gm. Sławno, który życzył jubilatom dużo zdrowia.
    Jak jubilaci najchętniej spędzają zwykły dzień? Pani Jadwiga ma swoje ulubione programy telewizyjne i obowiązkowo ogląda wieczorne wiadomości. Pan Wacław jest miłośnikiem rozwiązywania krzyżówek i bardzo lubi czytać książki.

    - Wszyscy jesteśmy pod wielkim wrażeniem miłości, jaką oni siebie darzą - dodaje pani Maria Dąbrowska.- Wystarczy, że tato gdzieś wyjdzie i nie ma go przez dłuższy czas, a mama już się o niego martwi. To bardzo piękne i ogromnie wzruszające. Oni są dla nas wzorem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo