Nie doczekała narodzin synka, zmarła nagle w szpitalu

    Nie doczekała narodzin synka, zmarła nagle w szpitalu

    J. Surażyńska, E. Okoniewska

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Zamiast radości związanej z narodzinami dziecka, jest dramat rodziny. Prokuratura Rejonowa w Kościerzynie zajęła się sprawą śmierci 23-letniej Katarzyny z powiatu kościerskiego.
    Kobieta w 33 tygodniu ciąży trafiła na oddział patologii ciąży Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie i po dwóch dobach zmarła. Na krótko przed śmiercią przeprowadzono cesarskie cięcie. Synek Katarzyny jest w ciężkim stanie, został przewieziony do szpitala w Gdańsku.

    Zdaniem rodziny odpowiedzialność za tę tragedię mogą ponosić lekarze. - Kasia w ubiegłą środę wieczorem skarżyła się na ból pleców z lewej strony - mówi Marek Thrun, partner Katarzyny.
    - Zaczęła wymiotować. Około drugiej w nocy zdecydowaliśmy się pojechać do szpitala. Po kilku ogólnych badaniach, Kasię położono na oddział patologii ciąży. Dopiero około południa wykonano jej USG i stwierdzono, że ma kamień w drogach moczowych. Kolejnego dnia zmieniono diagnozę. Po wstępnym badaniu moczu okazało się, że są w nim bakterie. Jednak do soboty mieliśmy czekać na posiew. Moja Kasia tego nie doczekała. Nad ranem zatelefonowano ze szpitala, że nie żyje. Usłyszałem, że przyczyną śmierci mogła być sepsa.

    W środę o godz. 10.30 w Olpuchu w gm. Stara Kiszewa odbędzie się pogrzeb kobiety.
    - Powodem przyjęcia pacjentki na oddział patologii ciąży było zagrożenie przedwczesnym porodem oraz podejrzenie zakażenia układu moczowego - mówi Andrzej Steczyński, dyrektor kościerskiego szpitala. - Wyniki posiewu moczu przyszły dopiero po śmierci pacjentki. Stwierdzono bakterie, ale trudno powiedzieć, czy miało to coś wspólnego z jej śmiercią. Jedną z hipotez jest sepsa, ale nie było wcześniejszych objawów, które by na to wskazywały. Zgon nastąpił gwałtownie. Chcę podkreślić, że nie wiem o niczym, co mogłoby wskazywać na błąd czy zaniedbanie personelu.

    - U pacjentki stwierdzono podczas przyjęcia do szpitala skurcze macicy - dodaje Leszek Michalak, ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego w kościerskim szpitalu. - Od momentu przyjęcia do szpitala aż do sobotniej nocy z pacjentką nic niepokojącego się nie działo. Nagle wystąpił brak kontaktu i pojawiły się objawy niedomagania serca. W trakcie reanimacji zapadła decyzja o cesarskim cięciu. Kilka minut później stwierdzono zgon pacjentki. Wcześniej zlecono posiew moczu, na który czeka się 48 godzin. W środę mają być znane wyniki sekcji zwłok kobiety. Do tej pory prokurator nie chciał się wypowiadać na ten temat.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Skandal!

    Zbulwersowany (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 12

    Jak taka młoda kobieta mogła umrzeć pod fachowym okiem lekarzy? To nienormalne? Tę sprawę trzeba wyjaśnić. Przecież z powodu ciąży się nie umiera. Widocznie zabrakło prawidłowej diagnozy i leczenia.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo