Najpierw był pożar, a potem wandale zniszczyli resztę

    Najpierw był pożar, a potem wandale zniszczyli resztę

    Anna Sztym

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Minęły dwa tygodnie od dramatycznej nocy, podczas której spłonęły dwa mieszkania w kamienicy przy ulicy Reja w Sztumie, a osiem pozostałych lokali nie nadaje się do zamieszkania z powodu zalania.
    Pogorzelcom nie jest dane zapomnieć o tej strasznej tragedii. Trzech sprawców włamało się do ewakuowanego i zamkniętego budynku. Splądrowali go od piwnic po zniszczone ogniem kondygnacje, niszcząc po drodze to, co ocalało z płomieni.

    - Dyżurny otrzymał informację, iż w budynku przebywa jakiś człowiek - mówi Karolina Gastoł-Zawicka, rzecznik sztumskiej policji. - Na miejsce wysłano dzielnicowego oraz funkcjonariuszy ogniwa kryminalnego. Policjanci zatrzymali na gorącym uczynku mężczyznę. Ponieważ był pod wpływem alkoholu, został zatrzymany do wytrzeźwienia i złożenia wyjaśnień.

    W toku prowadzonego przez policję dochodzenia okazało się, że włamywacz nie działał sam.
    Miał jeszcze dwóch wspólników, których wskazał policji. Zatrzymany zeznał, że włamali się do budynku i okradali opustoszałe mieszkania i piwnice z tego, czego nie zabrali ze sobą pogorzelcy. Łupem złodziei padł drobny sprzęt RTV, sprzęty kuchenne i zaprawy. Wstępnie oszacowano wartość skradzionych przedmiotów na kwotę 5 tys. zł.
    8 tys. zł - na tyle wstępnie oszacowano zniszczenia, jakich dokonali włamywacze
    - Nie są to jedyne straty - uzupełnia rzecznik. - Włamywacze dokonali wielu zniszczeń. Porozbijali meble, zniszczyli drzwi wejściowe do mieszkań, pomazali farbami w sprayu wszystkie ściany.
    Mężczyzn podejrzewanych o włamanie do kamienicy ujęto. W ich domach policjanci ujawnili przedmioty pochodzące z kradzieży w spalonym budynku. - Zatrzymani to mieszkańcy Sztumu w wieku od 20 do 24 lat - wyjaśnia Karolina Gastoł-Zawicka, rzecznik policji. - Podczas składania wyjaśnień przyznali się także do kradzieży trzech damskich torebek, których dokonali przed świętami.
    Policjantów zaskoczyło to, co znaleźli w domach włamywaczy. Łupem złodziei padły bowiem przemoczone ziarna fasoli czy zawilgotniałe przyprawy.

    Mieszkańcy kamienicy nie chcą komentować tego, co się stało. Cieszą się, że znaleźli dach nad głową. Trzydzieści osób w ciągu jednej nocy straciło dach nad głową i dorobek całego życia. Dzięki szybkiej reakcji władz miasta i powiatu, pięć rodzin zostało zakwaterowanych w internacie Zespołu Szkół Zawodowych im. Stanisława Staszica w Barlewiczkach, jedna zdecydowała się na mieszkanie zastępcze przy bibliotece pedagogicznej, a pozostałe cztery rodziny zamieszkują u swoich najbliższych.

    - Sprawę mieszkań udało nam się wspólnie jakoś rozwiązać, choć mamy świadomość, że nie jest to może rozwiązanie idealne - uzupełnia Sylwia Mackiewicz z MGOPS. - Staramy się teraz zorganizować kuchnię gazową, dzięki której mieszkańcy, którzy zamieszkują w internacie, będą mogli przygotować sobie ciepły posiłek, zwłaszcza w te dni, gdy szkolna stołówka nie funkcjonuje. Zwracamy się z apelem do wszystkich ludzi, którym nie jest obojętny los pogorzelców o pomoc. Potrzeby są naprawdę duże. Od podstawowych artykułów życia codziennego po meble, sprzęt RTV i AGD. Uruchomione jest też konto: 93 8309 0000 0001 1644 2000 0040, z dopiskiem "Dla pogorzelców".

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo