Nie ma co się obawiać mrozu ze Wschodu

    Nie ma co się obawiać mrozu ze Wschodu

    Barbara Szczepuła

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Siedzę sobie w ciepłym - na razie - mieszkaniu i wspominam mojego ulubionego premiera, czyli Leszka M. Wspominam gromy rzucane przez niego i jego partyjnych towarzyszy na Jerzego Buzka za kontrakt na dostawę gazu z Norwegii.
    Rząd premiera Buzka zdawał sobie sprawę, że Polsce potrzebne jest alternatywne źródło dostaw gazu, bo z Rosją - jak mawiał Kubuś Puchatek - nigdy nic nie wiadomo. W każdej chwili może zakręcić gazowy kurek, także ze względów politycznych.

    W 2002 roku rząd Millera - ze względów politycznych właśnie - z norweskiego kontraktu zrezygnował. Dziś, gdy Rosja kurki zakręca, widać wyraźnie, że obawy profesora Buzka nie były bezpodstawne. Ufam, że obecny rząd zrobi "coś tam, coś tam", by nas od Rosji i jej gazu definitywnie uniezależnić. W rok 2009 wchodzimy z nietęgimi minami, czując podmuchy zimy, a także - używając tytułu słynnej niegdyś książki Zdenka Mlynarza - podmuchy "Mrozu od Wschodu".

    Ten nowy rok zapowiada się jednak ciekawie między innymi dlatego, że to już dwadzieścia lat mija od czasu, gdy w Polsce skończył się komunizm. A ściślej - zaczął się kończyć - bo były przecież po drodze rządy wspomnianego wyżej byłego sekretarza KC PZPR, stanowiące jednak szczęśliwie tylko agonalne drgawki ginącego potwora, wstrętnego dinozaura.

    I nie mogę nie wdać się w polemikę z moją znakomitą koleżanką, Janiną Wieczerską, która w jednym ze swoich felietonów w "Magazynie Solidarność", porównując te dwadzieścia lat z okresem międzywojennym, orzekła, że wygrywa międzywojnie, bo my nie zbudowaliśmy ani Centralnego Okręgu Przemysłowego ani Gdyni.

    Rzeczywiście, nie zbudowaliśmy od podstaw żadnego nowego miasta, ale powstały niezliczone suburbia, tysiące domów, setki hoteli, śródmieścia wielkich i małych miast pozmieniały się nie do poznania. Jak wygląda dziś Warszawa, Kraków, Wrocław!
    A wspomniana już Gdynia: to przecież piękne city, którego nie musieliby się wstydzić przed

    Eugeniuszem Kwiatkowskim ani śp. prezydent Cegielska, ani prezydent Szczurek. COP-u nie zbudowaliśmy, zgoda, ale pojawiło się wiele zakładów wysokich technologii, dziesiątki wyższych uczelni, na których kształcą się tysiące młodych Polaków.

    To ogromny awans cywilizacyjny i skok w sferze materialnej, niewyobrażalna zmiana w międzynarodowym statusie Polski. To najlepsze dwadzieścia polskich lat w ostatnim stuleciu, jest się czym radować. Mnie się ta III RP bardzo podoba. Także dlatego, że już się tego "Mrozu od Wschodu" nie musimy tak bardzo bać.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo