Wrogowie Wałęsy obrzucają go błotem i liczą, że się przylepi

    Wrogowie Wałęsy obrzucają go błotem i liczą, że się przylepi

    Barbara Szczepuła

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Z Jerzym Borowczakiem, byłym szefem Solidarności w Stoczni Gdańskiej, kiedyś bliskim współpracownikiem Lecha Wałęsy rozmawia Barbara Szczepuła.

    Czy w Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża i potem - w czasie Sierpnia 1980 roku - ktoś podejrzewał Lecha Wałęsę o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa?
    Co za pomysł! Nikt.

    Jak to, przecież podobno Anna Walentynowicz i inni ostrzegali?
    Ania Walentynowicz była matką chrzestną dziecka Lecha Wałęsy.

    To jak: trzymała do chrztu dziecko agenta?
    Nikt o nim nigdy złego słowa nie mówił. Ja go znam dobrze od 1979 r. Pamiętam, 16 grudnia tego właśnie roku stanął pod stocznią i grzmiał: "Jeśli do przyszłego roku, czyli 1980, władza nie postawi pomnika pomordowanym stoczniowcom, to my tu wszyscy przyjdziemy, a każdy przyniesie kamień i zrobimy kolegom kamienny kopiec".
    A było tam wtedy z pięć tysięcy ludzi. To agent by tak podżegał? Teraz Heniek Jagielski chodzi z Krzysztofem Wyszkowskim i opowiada, że Lech Wałęsa to "Bolek", a ja go pytam: "Heniek, czyś ty oszalał? Znasz go tyle lat, razem walczyliśmy o wolną Polskę, a ty mówisz - agent"? A Andrzej Gwiazda, skoro wiedział, że to agent, to czemu ramię w ramię z agentem negocjował z komunistami?

    No, ale coś podpisał.

    Może pękł i podpisał, ale to nie umniejsza jego zasług. Jego wielkości. Mali ludzie go oskarżają. Z zawiści.

    Jacy ludzie?
    Historycy z Instytutu Pamięci Narodowej pracują na zlecenie Kaczyńskich. Teraz pewnie zameldują: "Panie prezydencie, zadanie wykonane!"
    To grubymi nićmi szyte. A prezydent mówi wprost: Wałęsa to "Bolek". Pamiętam, jak podczas strajku w sierpniu 1980 r. prosiliśmy Lecha Kaczyńskiego, by z nami został w stoczni. Odmówił. A jaki odważny teraz się zrobił! Wałęsa wyrzucił Kaczyńskich z Kancelarii Prezydenta i stąd ta złość. Gdy słucham tego szumu, śmiać mi się chce. Wałęsa bał się podobno Kiszczaka i Jaruzelskiego! Ludzie, nie dajmy się zwariować. Albo te esbeckie opisy: wszedł, ukłonił się, wziął kasę. To brednie, każdy, kto zna Wałęsę, wie, że to fałsz, on się tak nie zachowywał. Ale jego wrogowie działają na zasadzie: rzucajcie błotem, rzucajcie, zawsze coś się przylepi.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo