Marek Biernacki: W ABW był konflikt, którego nie ma w CBŚ....

    Marek Biernacki: W ABW był konflikt, którego nie ma w CBŚ. Będzie gruntowna reforma obu służb

    rozm. Tomasz Słomczyński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Z Markiem Biernackim, członkiem sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, rozmawia Tomasz Słomczyński.
    Marek Biernacki

    Marek Biernacki ©Wojciech Barczyński

    Co się dzieje w służbach? Najpierw dymisja szefa ABW, teraz informacje o zmianach w CBŚ.
    Jeśli chodzi o CBŚ, to już w poprzedniej kadencji ministerstwo te zmiany postulowało. O tych zmianach mówi się od dawna.

    W poniedziałek pojawiła się informacja o dymisji gen. Adama Maruszczaka, szefa CBŚ.
    W Komendzie Głównej Policji odbyła się odprawa. Pojawiła się oficjalna informacja, że wyznaczono osobę odpowiedzialną za wdrożenie reformy CBŚ. I pojawiła się również nieoficjalna informacja, że gen. Maruszczak odejdzie z CBŚ. Kiedy się o tym dowiedziałem, zadzwoniłem do ministra spraw wewnętrznych. Wyraziłem swoje zaniepokojenie, że w społecznym odbiorze każda reforma służb wiąże się z decyzjami personalnymi, z jakimś konfliktem. Powiedziałem mu, że nie powinno tak być, że to do niczego nie prowadzi. Odparł, że jego intencją nie jest odejście gen. Maruszczaka.

    Potem rzecznik prasowy policji powiedział, że gen. Adam Maruszczak pozostaje na stanowisku szefa CBŚ.

    Tak, bo to nie jest taka sama sytuacja jak z Krzysztofem Bondarykiem. Adam Maruszczak zawsze był zwolennikiem zmian w CBŚ. Tu akurat konfliktu między nim a ministrem nie ma.

    Do Bondaryka i ABW jeszcze wrócimy. Porozmawiajmy chwilę o CBŚ. Do czego będzie potrzebny koordynator reformy, insp. Łysakowski?
    Gen. Adam Maruszczak ma zajmować się pracą bieżącą, śledztwami. Koordynator zaś pracą legislacyjną. Trzeba sporządzić projekty aktów prawnych, które trafią pod obrady rządu, potem do parlamentu. Bo szereg spraw wymaga zmian.

    Jak ocenia pan pracę CBŚ?
    Wyniki są dobre. Przestępczość zorganizowana próbuje się odradzać, ale z nią w miarę skutecznie walczą.

    To po co coś zmieniać?
    Za dużo funkcjonariuszy odchodzi, zasila komendy wojewódzkie, służby specjalne. Lepiej zareagować teraz niż wtedy, gdy CBŚ zacznie mieć poważne problemy.

    To może trzeba po prostu podwyższyć płace?
    O to właśnie chodzi. Trzeba wyprowadzić CBŚ do innej siatki płac. Dlatego konieczne jest wyprowadzenie CBŚ z Komendy Głównej.

    To tak źle się zarabia w Komendzie Głównej?
    Okazuje się, że w Komendzie Głównej gorzej się zarabia niż w komendach wojewódzkich. Ale nie chodzi tylko o pieniądze. Chodzi też o to, żeby wzmocnić pozycję szefa CBŚ, tak żeby podlegał bezpośrednio Komendantowi Głównemu.

    Teraz też podlega Komendantowi Głównemu.
    Tak, ale po reformie ma mieć rangę Komendanta Wojewódzkiego. Czyli wyższą. Dotychczas CBŚ funkcjonowało jako jedno z biur w Komendzie Głównej.

    Co w praktyce da mu wyższa ranga?
    Zwiększy szybkość wydawania decyzji. Szef CBŚ teraz musi prosić o zgodę na kontrolę operacyjną [działania niejawne, np. podsłuchy - przyp. red.]. Po reformie będzie mógł samodzielnie podejmować takie decyzje. Obecnie często bywa tak, że "normalni" policjanci szybciej dostają takie pozwolenie, niż ci z CBŚ. Ale to nie wszystko. Chodzi również o podział zakresów kompetencji. CBŚ ma być głównym podmiotem do zwalczania przestępczości zorganizowanej. Dziś brakuje koordynacji, jeden komendant wojewódzki coś wie, drugi wie, nie przekazują sobie informacji... Ma być inaczej - przestępczość zorganizowana, mafijna, to zadanie dla CBŚ.

    Zastanawiam się, kto po reformie będzie namierzał i unieszkodliwiał kolejnych Marcinów P.
    Mówi się, że w CBŚ ma być budowany dodatkowy pion. Dziś przestępczość gospodarczą i korupcję zwalcza "zwyczajna" policja. Tam jest najwięcej takich spraw. To są sprawy drobniejsze, a tymczasem wielkie przestępstwa słabo zwalczamy. I dlatego ma powstać wyspecjalizowany pion w CBŚ, właśnie do zwalczania przestępczości zorganizowanej.

    O co chodziło z dymisją Krzysztofa Bondaryka?
    Premier dwukrotnie wyrażał votum separatum wobec jego osoby i pracy ABW, współpraca się nie układała i musiało dojść do zmiany. Druga sprawa, fundamentalna, jest taka, że po reformie i przejściu ABW pod nadzór Ministerstwa Spraw Wewnętrznych rola tej służby ma być bardziej informacyjna. Ma się zajmować terroryzmem i działaniami kontrwywiadowczymi. Ale już np. narkotyki, przestępczość zorganizowana, gospodarcza - to zadania dla CBŚ. To jednak na razie pewne założenia, spekulacje. Debata publiczna, merytoryczna będzie możliwa dopiero wtedy, gdy projekt trafi na posiedzenie Rady Ministrów.

    Ale możemy próbować dokonać charakterystyki funkcji informacyjnej ABW.
    ABW zwraca uwagę na jakieś zagrożenie i przekazuje tę informację do konkretnego podmiotu - policji, CBA, ministra, premiera. Na przykład o tym, że powstają parabanki, że to zjawisko funkcjonuje na rynku i jest niebezpieczne. Potem dopiero wszczynane jest postępowanie prokuratorskie.

    Może w ABW nie będą wiedzieć, czy coś jest niebezpieczne, czy jest przestępstwem, bo nie będą mieli uprawnień śledczych i na przykład nie będą mogli zrobić przeszukania.
    Ich zadaniem będzie informowanie o zagrożeniu przestępstwem, wcześniej, zanim jeszcze dojdzie do jego stwierdzenia. ABW ma uprzedzać pewne podmioty, ostrzegać. Jednak... Poczekajmy aż projekt zmian wpłynie do Rady Ministrów, żeby w tej chwili nie "gdybać".

    Krzysztof Bondaryk nie chciał do tych zmian przykładać ręki?

    Nie chciał. On tworzył służbę na kształt FBI, z bardzo dużymi uprawnieniami śledczymi, z szeroko zakrojoną działalnością operacyjną, taki "megaCBŚ".

    Mówi się, że zmiany w ABW to efekt porażki, jaką służba poniosła w sprawie Amber Gold.

    Minister Cichocki od dawna miał pomysły zmian, żeby ABW szła w stronę pełnienia funkcji informacyjnej, ostrzegawczej. Jednak Krzysztof Bondaryk chciał "robić FBI". W pewnym momencie to się zaczęło rozjeżdżać.

    Po aferze Amber Gold to się zaostrzyło?
    Amber Gold to był pierwszy sygnał. A potem była konferencja prasowa w sprawie Brunona K. i ten nieszczęsny prokurator, który swoją wypowiedzią wyświadczył ABW niedźwiedzią przysługę. I sprawa jeszcze bardziej się zaostrzyła.

    I mamy teraz finał: dymisję Bondaryka. Zmieniając na koniec temat - czy sędzia Igor Tuleya miał prawo powiedzieć o metodach stalinowskich CBA?
    Jak się zapoznam z aktami sprawy, to panu odpowiem na to pytanie. Będzie też pisemne uzasadnienie wyroku, po zapoznaniu się z nim będę mógł coś powiedzieć.

    Jest pan w mniejszości. Większość polityków chętnie komentuje tę sprawę.
    Wiem. Mnie to śmieszy, że wszyscy się wypowiadają bez znajomości sprawy.

    Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!



    Czytaj także

      Komentarze (5)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Biernacki

      Sawicz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 28 / 31

      NO..No...POlska PANOCZKU,pogadaj z Szamanem kupi ci Chińską armie...

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Biernacki

      cep (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 55 / 17

      chyba spadl z konia i to na glowe

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Biernacki

      cep (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 69 / 57

      chyba spadl z konia i to na glowe

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Czasem lepiej jest pozostać w mniejszości i .... zachować twarz

      Krytyk (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 58 / 69

      w przeciwieństwie do "Większości polityków chętnie komentujących tę sprawę"
      Jakże trafnie mówi Biernacki: "Mnie to śmieszy, że wszyscy się wypowiadają bez znajomości sprawy." Obecna reakcja na...rozwiń całość

      w przeciwieństwie do "Większości polityków chętnie komentujących tę sprawę"
      Jakże trafnie mówi Biernacki: "Mnie to śmieszy, że wszyscy się wypowiadają bez znajomości sprawy." Obecna reakcja na wypowiedż sędziego I. Tuleyi jakoś dziwnie przypomina mi tę z jaką mieliśmy do czynienia po publikacji przez pracowników IPN-u książki poświęconej L. Wałęsie. Wtedy to nasze "autorytety" - nie rzadko utytułowane - wypowiadały się na temat treści książki, której w ręku nie mieli a sam L. Wałęsa obiecywał jej autorów po sądach prowadzać. Jakoś dziwnie teraz cicho na ten temat - nikt nie chce więcej się ośmieszać. Pewnie i w tym przypadku tak będzie. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Biernacki na koń!

      Koniuszy (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 60 / 74

      Już ma konia, ale wsiąść mu nie pozwalają,chyba konia mu zabiorą?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo