Biały jedwabny szal za gdańskie talarki

    Biały jedwabny szal za gdańskie talarki

    Ryszarda Wojciechowska

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Można powiedzieć, że jeden noblista "ukradł" pozostałym noblistom show. Bo to XIV Dalajlama był wczoraj największym showmanem. Przyćmił nie tylko Shirin Ebadi - irańską prawniczkę, mówiącą jedynie po persku. Ale też w cieniu pozostawił argentyńskiego artystę Adolfo Marię Perez Esquivela oraz byłego prezydenta RPA - Frederika Willema de Klerka.
    Jego Świątobliwość był wczoraj niemal bez przerwy pod ostrzałem fleszy. I wyglądało na to, że w kontakcie z mediami czuje się świetnie. Nie unikał dziennikarzy. Przystawał, odpowiadał. Można było usłyszeć, jak mówi po polsku: dzień dobry. Jak po angielsku tłumaczy dziennikarzom, że zawsze zazdrościł wąsów Wałęsie i że te wąsy najbardziej zapamiętał z ich pierwszego przed laty spotkania. A potem można było zobaczyć, jak żartobliwie próbuje wytargać za nie Wałęsę, wcześniej padłszy mu w objęcia.

    Do Gdańska Dalajlama przyleciał wczoraj rano. Prywatnym samolotem prosto z Brukseli. Towarzyszyło mu kilku mnichów oraz prywatna ochrona. Na lotnisku powitał go prezydent Paweł Adamowicz, który widząc gościa ubranego w tradycyjny strój odsłaniający ręce, zagadnął, że u nas jest dość zimno. Dalajlama odpowiedział na to, że przyzwyczaił się do jeszcze niższych temperatur.

    Ale chyba nie do końca się przyzwyczaił, bo kiedy wszedł do VIP-owskiego saloniku na lotnisku, zdrowo kichnął. Na co wszyscy rzucili się w jego stronę, życząc mu po angielsku zdrowia.
    Spotkanie w saloniku VIP-owskim trwało dwadzieścia minut. Jak relacjonował nam potem prezydent Adamowicz, Dalajlama to niezwykle ciepły, mądry i z wielką ufnością patrzący na drugiego - człowiek.

    - Bije od niego coś, co nawet trudno nazwać. Ale to coś na pewno nie bije od prezydentów i premierów - żartował Adamowicz.

    W tymże saloniku wymienili się też prezentami. Przywódca Tybetu dostał zestaw talarów gdańskich z wizerunkiem Lecha Wałęsy. Były tam złote i srebrne monety. Tym podarunkiem był mocno zaintrygowany. Zdziwił się, że Lech Wałęsa ma własną walutę. Ale zaraz mu wyjaśniono, że to monety okolicznościowe. Przywódca Tybetu sprezentował z kolei prezydentowi Gdańska biały szal z jedwabiu, który ma specjalną nazwę - khatak. Jest on tradycyjnym tybetańskim podarunkiem, odpowiednikiem kwiatów w Europie.

    Do Polskiej Filharmonii Bałtyckiej na Ołowiance Dalajlama był wieziony limuzyną pod eskortą Biura Ochrony Rządu. Kiedy już przyjechał na miejsce, nie stronił od mediów, odpowiadając im dość żartobliwie na różne pytania. Pytany, z kim zamierza się spotkać, odparł, że z prezydentem Francji Sarkozym, bo jego piękną żonę już wcześniej spotkał.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo