Ratunek czy upadek polskich stoczni?

    Ratunek czy upadek polskich stoczni?

    Robert Kiewlicz, Jacek Klein

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Komisja Europejska zgodziła się na realizację planu awaryjnego dla stoczni w Gdyni i Szczecinie. Rząd ma czas do 31 maja na znalezienie inwestorów i prywatyzację zakładów.
    Komisja zapowiedziała jednak, że od teraz cały czas będzie patrzyła nam na ręce. Specjalny urzędnik z Brukseli będzie sprawdzał wykonanie planu. Jeden fałszywy krok ze strony polskiego rządu i komisja może w każdej chwili upomnieć się o natychmiastowy zwrot pomocy publicznej.

    Związkowcy ze Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej nie mają jednak zamiaru siedzieć z założonymi rękami. Dzisiaj odbędzie się spotkanie wszystkich organizacji związkowych w Stoczni Gdynia.

    - Na pewno wyruszymy na Warszawę. Szykuje się naprawdę wielka demonstracja - mówi Jan Gumiński, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej w Stoczni Gdynia.

    W najbliższych tygodniach związkowcy z Gdyni i Szczecina mają też pójść w ślady rybaków, którzy w tym tygodniu zablokowali ważniejsze drogi na Pomorzu. Blokady w wykonaniu stoczniowców mogą być jednak o wiele bardziej uciążliwe.

    Związkowcy obawiają się przede wszystkim rozprzedania majątku stoczni i utraty miejsc pracy przez kilka tysięcy pracowników.

    Komisja Europejska chce przeprowadzenia zmian w stoczniach i sprzedaży ich majątku w przetargach. Uzyskane pieniądze mają pójść na spłatę długów. Nowo powstałe spółki nie będą obciążone koniecznością zwrotu wielomiliardowego, rządowego wsparcia. Nie wiadomo jednak, czy nowi inwestorzy zachowają w stoczniach ich pierwotną produkcję. KE wspomina jedynie o takiej możliwości.

    Nie daje jednak żadnych gwarancji, że tak się stanie. Pewne są też zwolnienia w stoczniach. Komisja wspomina jedynie o zachowaniu maksymalnej liczby miejsc pracy. Ile według komisarzy wynosi ta liczba, nie wiadomo.

    - Jestem zdruzgotany tym, co usłyszałem od komisarz Kroes. Komisarz próbowała przekonywać, że jej koncepcja oznacza, iż ludzie nie stracą pracy - mówi Gumiński. - Dała jednocześnie do zrozumienia, że to nie musi wcale oznaczać dalszej produkcji statków.

    Stoczniowcy oczekują, że po przeprowadzeniu planu powstaną zrestrukturyzowane zakłady zdolne do budowy statków od projektu do przekazania go armatorowi. I takich wiadomości oczekują na spotkaniu z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem. Ma się ono odbyć w najbliższych dniach.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo