Kierowca odpowie za katastrofę

    Kierowca odpowie za katastrofę

    Marcin Kamiński

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Nawet do 10 lat więzienia grozi mieszkańcowi podczłuchowskich Wyczech, który w maju br. spowodował katastrofę kolejową na przejeździe w Sycewicach koło Słupska. Do sądu właśnie trafił akt oskarżenia w tej sprawie. Według prokuratury w Bytowie, kierowca umyślnie spowodował katastrofę w ruchu lądowym zagrażającą mieniu o wielkiej wartości oraz życiu i zdrowiu wielu osób.
    Sprawą zajęła się prokuratura w Bytowie, bo jedną z poszkodowanych osób w katastrofie był słupski prokurator. Przypomnijmy. Do wypadku doszło 16 maja. Kierowany przez Jana D. tir wypełniony sztucznymi nawozami nie zatrzymał się nad ranem przed zamkniętym przejazdem kolejowym i uderzył z impetem w przejeżdżający pociąg. Wykolejone zostały 4 wagony pociągu relacji Słupsk - Poznań. Lokomotywa z jednym z wagonów pojechała dalej.


    - Z ustaleń wynika, że kierowca wjechał do miejscowości z prędkością 80 km na godzinę, mimo że była mgła i obowiązuje tam ograniczenie do 50 km na godzinę - tłumaczy Włodzimierz Uchmanowicz, prokurator prowadzący sprawę w Bytowie. - Kierowca w ostatniej chwili zobaczył samochody osobowe stojące przy przejeździe kolejowym. Odbił w lewo, aby w nie nie uderzyć, ale przejechał przez barierki i uderzył w nadjeżdżający pociąg, co spowodowało wykolejenie. Na szczęście uderzył w skład bokiem samochodu i nikt w tym wypadku nie zginął. Większość z poszkodowanych ośmiu osób doznała niegroźnych obrażeń, choć jedna z rannych osób przebywała w szpitalu powyżej 7 dni.

    Prokuratura ustaliła, że kierowca, uderzając w pociąg, miał na liczniku około 50 km na godzinę, a skład w tym momencie poruszał się z prędkością ponad 100 km na godzinę.

    - To ciężkie przewinienie choćby z tej racji, że samochód ważący kilkanaście ton przewoził 24 tony nawozów, a kierowca pędził, nie zważając na przepisy i znaki drogowe, a także pogodę - dodaje Uchmanowicz. Badanie tachografu pokazało także, że nie tylko w tym miejscu kierowca jechał zbyt szybko. Nieoficjalnie mówi się, że jego prędkość miejscami dochodziła do 120 km na godzinę. Straty, jakie spowodował uderzeniem w skład kolejowy, to 430 tys. zł. Jan D. jest pod dozorem policji, ma zakaz opuszczania kraju i odebrane prawo jazdy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo