Dla Berlina nic nie znaczymy

    Dla Berlina nic nie znaczymy

    Marek Cichocki, politolog, filozof

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Stosunki polityczne z Niemcami mogą być zamrożone nawet na dekadę. Zostaną tylko gesty i uśmiechy.
    Dziś Gdańsk odwiedzi Angela Merkel. Pani kanclerz dobrze myśli o Polsce, chciałaby nasze relacje poprawiać. Problem w tym, że nie widać podstaw do takiego postępowania. Mamy złą pogodę, jeśli chodzi o stosunki polsko--niemieckie i nic nie zapowiada, aby w najbliższych kilku latach miało się przejaśnić.

    Mówię tu rzecz jasna o prawdziwej polityce, a nie konferencjach prasowych, na których prezentowany jest obraz wyśmienitych relacji obu państw.
    Tymczasem te relacje nie są wyśmienite. Angela Merkel miałaby poważny problem, gdyby chciała przekonać Berlin do bardziej ugodowego traktowania Warszawy. Interesy niemieckie nie zmieniły się przecież od czasów jej poprzednika Gerharda Schrödera, którego tak w Polsce krytykowaliśmy. Gazociąg Północny nadal jest budowany.

    Wspólnej polityki energetycznej nie będzie, będzie za to Centrum przeciwko Wypędzeniom. Co gorsza, straciliśmy szansę na negocjację tych wszystkich rzeczy. Straciliśmy szansę na ustawienie naszych relacji na zupełnie innym poziomie. Taką szansą były negocjacje traktatu lizbońskiego. Wtedy, dyskutując nad reformą instytucjonalną Unii Europejskiej, mogliśmy zawrzeć z Niemcami prawdziwy kompromis. Niestety, sprawy potoczyły się inaczej.

    Polska polityka zdecydowała się pójść w kierunku nowego prezydenta Francji i o głębszych rozmowach z Niemcami nie mogło być już mowy. W tej chwili dla Berlina nie jesteśmy atrakcyjnym partnerem. To wyraźnie widać. Angela Merkel jest skoncentrowana głównie na relacjach z nowym prezydentem Rosji i Polska już nie odgrywa żadnej roli w tej niemiecko-rosyjskiej polityce. Nikt już nie zapewnia nas, że samoloty z niemieckimi politykami udającymi się do Moskwy będą lecieć przez Warszawę. A jeszcze dwa lata temu tak nam mówiono.

    Dlatego właśnie w stosunkach polsko-niemieckich nie ma żadnych politycznych przedsięwzięć w ostatnim czasie. Nic konkretnego się nie dzieje poza sferą dotyczącą uzgodnień w sprawach polityki historycznej. Ale to bardzo niewiele jak na potencjał, który tkwi w relacjach obu naszych krajów. Po poparciu wizji Unii Nicolasa Sarkozy?ego jesteśmy Niemcom już do bardzo niewielu spraw potrzebni. Stosunki między naszymi krajami będą więc pewnie miały taki charakter jak w latach 90. Będą to gesty, uśmiechy, uściski dłoni.

    Przybiorą taki obrót nie tylko z tego powodu, że obiektywnie straciliśmy znaczenie polityczne dla Niemiec, ale także ze względu na politykę wewnętrzną naszego zachodniego sąsiada. Angela Merkel wchodzi teraz w bardzo trudną fazę kampanii przedwyborczej. Wszystko wskazuje na to, że będzie się musiała w niej od polskich spraw zdystansować. Jej główny rywal w wyborach do Bundestagu, a później do fotela kanclerza - Frank Walter Steinmeier - będzie bowiem wykorzystywał zbliżenie z Polską jako element przeciwko niej.

    Merkel może więc nawiązywać bardzo bliskie stosunki z Moskwą i Miedwiediewem, chcąc zdystansować w tej polityce socjaldemokratów. W tej konstelacji politycznej w Niemczech Polska ma niewielkie szanse. Szczególnie że i my nie możemy wiele Niemcom zaproponować. Odnoszę wrażenie, że obecny rząd jest trochę bezradny. Premier oddał kwestie niemieckie właściwie w całości Władysławowi Bartoszewskiemu. Nadał tym samym tej polityce określony charakter, który - jak widać po ostatnich miesiącach - nie jest szczególnie owocny.

    Oczywiście, bardzo się cieszę, że dyskutuje się na temat Widocznego Znaku w Berlinie, na temat muzeum II wojny światowej w Gdańsku. Ale cały czas znajdujemy się w jakiejś głębokiej historii. Nie widzę żadnych kroków, które pozwoliłyby stwierdzić, że polityka wobec Niemiec ma jakąś perspektywę współczesną. Najlepszym przykładem jest polsko-szwedzka inicjatywa Wschodniego Partnerstwa, która została wypatroszona ze wszystkich istotnych elementów. W tej chwili ten projekt przypomina bardziej PR niż politykę.

    I tak może się niestety dziać i z innymi projektami, do których będziemy chcieli pozyskać Berlin. Nasze stosunki w wymiarze politycznym na kilka lat zostaną zamrożone. Trudno powiedzieć na ile. Wystarczy przypomnieć, że w takiej zamrażarce stosunki polsko-francuskie znajdowały się ponad 10 lat. Z Niemcami może być podobnie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo