Raport z uczty. Klawisz nr 5

    Raport z uczty. Klawisz nr 5

    Henryk Tronowicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Przepraszam telewizję. Ale co myśleć o telewizyjnej misji osławionej? Ja tej misji za chińskiego boga doszukać się nie mogę. Nie mogę też innego użyć słowa niż skandal.
    Oto parę dni temu pani Małgorzata Czermińska, profesor Uniwersytetu Gdańskiego, laureatka Nagrody Naukowej Miasta Gdańska im. Jana Heweliusza, wystąpiła w Ratuszu Staromiejskim z odczytem, który poświęciła alchemikom, astronomom i astronautom.

    Przywoływała literackie - również filmowe - wizerunki uczonych i odkrywców. Przed słuchaczami obok geniuszy defilowali szaleńcy, obok szarlatanów - święci. W czasie tej smakowitej duchowej uczty swoje pięć minut dostały również wybrane białogłowy.

    Przyjemności słuchania towarzyszyła rozkosz dla oczu, gdyż odczyt ilustrowany był reprodukcjami licznych płócien, między innymi "Heweliusza" Daniela Schulza, "Kopernika" Jana Matejki, "Św. Hieronima" Messiny czy "Szarlatana" Boscha, z tym paradnym niedowiarkiem i z kieszonkowcem w sutannie na stronie.

    W pewnej chwili obsługa komputera nie mogła uporać się z plikiem któregoś malowidła i wtedy pani profesor rzuciła przez ramię: - Klawisz nr 5!...
    Zabawna ta interwencja przycisnęła klawisz moich wątpliwości. Zadałem sobie oto pytanie, dlaczego na sali nie ma telewizji? Toć spotkanie z Małgorzatą Czermińską to był dla telewizji wyborny gotowiec. Do wzięcia był kwiat trójmiejskiej humanistyki. Perły malarstwa leżały jak na dłoni. Jak można było olać taką okazję?

    Humanistyka byłaby zawalidrogą dla misji? A może telewizyjny parnas absmak ma do zajmowania się portretami alchemików i szarlatanów nieszczęsnych? Ale, stop, bo może to któryś astronom jest persona non grata?

    Astronauta od biedy by się jeszcze w telewizji załapał. Pod obraz można by podłożyć choćby "Walentynę-twist". Sylwetka kosmonautki w odczycie mignęła. Sylwetek migały dziesiątki. Pani profesor naszkicowała jedynie konspekt rozległego uniwersum (dała sobie na to aż dwa kwadranse!!!). Zarysowała jak gdyby kontury największej z katedr i - bez akcentów ex cathedra - nawiązała do fenomenu człowieczego niepokoju, do dziejów mocowania się myśli i wyobraźni.

    Z tą ostatnią zresztą to dopiero heca! Bo słyszał kto o teorii poszerzania wyobraźni, czyli o imaginoskopii? Może o tym jednak kiedy indziej.

    W drugiej części spotkania odsłonięto firankę kryjącą niespodziankę: dzieło pędzla artysty malarza Jacka Kornackiego, któremu udało się Małgorzatę Czermińską skłonić do pozowania. Potem odbył się popis legionu młodych doktorów "ze szkoły Małgosi". Ktoś stanowczo sprostował: z jakiej szkoły?! Oni wszyscy to jej jedna wielka rodzina!

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo