Rekordzista Paulo Coelho

    Rekordzista Paulo Coelho

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Z Basią Stępień - pierwszym wydawcą książek Paula Coelho w Polsce, szefową wydawnictwa Drzewo Babel, rozmawia Gabriela Pewińska
    Na Targach Książki we Frankfurcie Paulo Coelho fetował wczoraj z okazji 100 milionów sprzedanych na świecie egzemplarzy swoich książek. Został też uhonorowany wpisem do Księgi Rekordów Guinnessa 2009 za największą liczbę przekładów (67 języków!!!) swojego "Alchemika". W tym roku mija 20 lat od pierwszego wydania tej książki.
    "Alchemik" otworzył mu drzwi do świata. Od 20 lat wciąż trafia na listy bestsellerów. W Polsce rosną już nowe pokolenia wyznawców tej książki.

    Pani odkryła "Alchemika" dla Polaków 14 lat temu. Jak długo ta książka musiała czekać ... na Panią?
    Dostałam ją pod koniec października 1994 roku. Wyjeżdżałam wtedy do Ekwadoru. Przyjaciel powiedział: Musisz ją przeczytać. Którejś nocy, dosłownie, pochłonęłam ją. Już w lutym spotkałam się z Paulem i tak oto mój los został przypieczętowany. Dał mi prawa autorskie i wróciłam do Polski jako jego wydawca.

    To spotkanie z nim, ta zgoda... To chyba był jakiś cud?
    Wszystko dlatego że on zawsze miał szaleństwo w sobie. Że ufał ludziom. I nie zmienił się. Jest w nim jakaś niewinność. Nawet teraz, gdy już przybyło mu lat, wciąż jest tak samo młodzieńczo ciekawy świata. Pełen wiary. Często daje szansę początkującym zapaleńcom.

    Ale pewnie jest też w tej historii coś z magii "Alchemika". Nieraz słyszałam, że ta książka odmieniła czyjeś życie. Jak widać, także Pani...
    Podczas spotkań autorskich wciąż powtarza się ten motyw, jak zdarta płyta. Można by to nawet nagrać w wielu językach - "ta książka zmieniła moje życie"... Tak mówią, często łamiącym się głosem, ci wszyscy czytelnicy, którzy podchodzą do Paula, stojąc wcześniej kilka godzin w kolejce. Chyba niewielu autorów na świecie może coś takiego usłyszeć. To jest jak mantra.

    Pierwsze spotkanie z Coelho, w Paryżu...
    Nie wiem właściwie do dziś, jak to się stało... Jest w tym jakaś tajemnica, może moja wewnętrzna siła? Może postawiłam wówczas wszystko na jedną kartę i on to wyczuł? Może wzruszył go mój entuzjazm, mój zachwyt? Zresztą przez pierwsze trzy lata "Alchemik" nie był u nas wielkim sukcesem wydawniczym. Ale ja nigdy nie przestałam wierzyć, że kiedyś ludzie pokochają tę książkę, tak jak ja ją pokochałam. Czułam wtedy, że "Alchemik" musi przekroczyć pewien próg, a wtedy wszyscy zaczną go sobie dawać w prezencie. Pamiętam, moja przyjaciółka brała ślub i "Alchemika" podarowało jej siedem osób... Wtedy pomyślałam: Zaczęło się...
    1 3 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo