Polecamy
    TOP OF THE TOP Sopot Festival 2018

    Gwiazdy i wzruszające momenty na festiwalu w Sopocie

    Rozwiń
    W pożarze stracili wszystko

    W pożarze stracili wszystko

    Katarzyna Szcześniak

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Państwo Nydzowie stracili cały dobytek życia. Nie mają dachu nad głową, mebli, ubrań - mają tylko siebie i życzliwość sąsiadów. Jak to się stało? Ireneusz i Małgorzata Nydzowie mieszkają w Przegalinie, dzielnicy Gdańska. Tutaj mają, a raczej mieli, domek jednorodzinny. 18 września 78-letni Leonard Nydza, ojciec pana Ireneusza, wrócił ze szpitala, gdzie leczył się na oddziale psychiatrycznym.
    - Po powrocie ojciec wygrażał się, że puści dom z dymem - opowiada pan Ireneusz. - Dziadek zawsze był bardzo nerwowy, niekiedy agresywny - tłumaczy 20-letnia wnuczka Anna. Mniej więcej po godzinie 20 zauważyli czarny dym, który wydobywał się z pokoju ojca.

    - Wybiegliśmy z domu i wezwaliśmy straż pożarną. Kiedy przyjechali strażacy, okazało się, że na całej ulicy jest tylko jeden sprawny hydrant. To uniemożliwiło sprawne gaszenie pożaru.

    - Nie było czym gasić - mówi rozżalony Ireneusz Nydza. - Zostało nam tylko to, w czym wybiegliśmy. Dziadek uprzykrzał nam życie, jak tylko mógł. Kiedyś już próbował podpalić dom. Na szczęście szybko to zauważyliśmy i zapobiegliśmy tragedii - wspomina Anna Nydza.
    Tym razem nie zdążyli. Państwa Nydzów przygarnęli znajomi.

    Pracownik MOPS zaproponował im pomoc finansową i schronienie. Rodzina Nydzów poprosiła jednak o interwencję w sprawie dziadka. Chcą go umieścić w jakimś bezpiecznym ośrodku. Obecnie przebywa w Domu Opieki św. Alberta.

    - Nasz pracownik zaproponował też zasiłek celowy dla pogorzelców i bezpłatną poradę prawną, z której skorzystali państwo Nydzowie - wyjaśnia Sylwia Ressel, rzecznik MOPS. Ireneusz Nydza chce odbudować dom.

    - Nie zdążyłem go ubezpieczyć, bo jeszcze trwał remont. Potrzebujemy pieniędzy przede wszystkim na materiały budowlane, może komuś zostały jakieś po remoncie? Chętnie przyjmiemy - prosi pan Ireneusz. - Oboje z żoną pracujemy, na jedzenie nam wystarcza - dodaje.

    Osoby, które chciałyby wspomóc rodzinę, proszone są o kontakt z naszą redakcją - nr infolinii 0 801 15 00 39.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo