Dziennik Bałtycki » Wiadomości » Bruno Groening z Oliwy. Jasnowidz? Szarlatan?

Bruno Groening z Oliwy. Jasnowidz? Szarlatan?

Data dodania: 2012-02-11 10:39:35 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-13 09:04:52

Dziennik Bałtycki

Dorota Abramowicz

69KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Fenomen, obdarzony przez Boga mocą uzdrawiania, czy oszust, którego pośmiertna sława doprowadziła do powstania sekty? O trwających do dziś kontrowersjach wokół syna gdańskiego murarza pisze Dorota Abramowicz

1/8
Bruno Groening z Oliwy. Jasnowidz? Szarlatan?

Wojciech Czajka twierdzi, że jako dziecko poznał Groeninga

(© G.Mehring)

Ostatni dzień maja. Na róg Czyżewskiego i Zajęczej w Gdańsku Oliwie podjeżdża autokar. Z autokaru wychodzi kilkadziesiąt osób. Wszyscy zbierają się na parkingu przy Czyżewskiego, tam gdzie stał czerwony budynek opatrzony numerem 19. Potem ruszają pod Zajęczą 1, a na końcu - wędrują ulicą w stronę lasu, ku urokliwej kapliczce poświęconej Maryi.

Gdańsk: Tajemnicza Indiańska Wioska w centrum Wrzeszcza może niedługo zniknąć z mapy miasta



- Co roku na pielgrzymki przyjeżdżają - mówi pan Stanisław, który już 40 lat mieszka przy Zajęczej 1.
∨ Czytaj dalej
- Przeważnie z Niemiec.
Przy Czyżewskiego - dawniej Ludolfiner Weg 19, urodził się w 1906 r. Bruno Groenkowski, znany jako Bruno Groening. Według jednych - jasnowidz obdarzony od dziecięcych lat przez Boga mocą uzdrawiania. Według innych - szarlatan, którego pośmiertna sława doprowadziła do powstania niebezpiecznej sekty. Był czwartym z siedmiorga dzieci polsko-niemieckiego małżeństwa, które później zamieszkało na pierwszym piętrze sąsiedniego domu przy dzisiejszej Zajęczej 1.

- Pamiętam go, choć słabo - twierdzi Wojciech Czajka, emerytowany malarz pokojowy z Zajęczej 7. - Mama znała jego matkę. Wiem, że miał talent do naprawiania zepsutych rzeczy. Zorientowałem się, że stał się sławny, dopiero gdy przyjechali Niemcy film o nim nakręcić. Traf chciał, że mój wnuczek, Adaś, zagrał w nim małego Bruna...

Film trwa ponad pięć godzin i prezentowany jest na całym świecie. Jakim cudem stolarz z Gdańska po przyjeździe do powojennych Niemiec zdobył sławę uzdrowiciela? Co sprawiło, że pod koniec lat 40. i w latach 50. na spotkania z nim przychodziły tysiące ludzi, a i dziś wydawane są książki i kręcone filmy na jego temat?

Syn murarza



Niektóre z opowieści o dzieciństwie Bruna, syna polskiego murarza, Augusta Groenkowskiego - jak chociażby ta o jego narodzinach - przypominają średniowieczne piśmiennictwo hagiograficzne. Groening miał przepowiedzieć daty wybuchu obu wojen światowych oraz eksodus rodziny z Gdańska. Niemieckie gazety pisały o chłopcu samotniku z Oliwy, który modlił się pod kapliczką na końcu ul. Zajęczej i zaprzyjaźniał ze zwierzętami. Chodziły za nim szczególnie te chore, czekając, aż je pogłaszcze. Z kolei jego obecność uspokajała kłótnie dorosłych.

To "uspokajanie" nie dotyczyło ojca. August miał ciężką rękę i często bił chłopca. Być może dlatego już dorosły Bruno zmienił nazwisko i nie wspominał o polskich korzeniach.

Naukę skończył po pięciu latach. Założył firmę stolarską, ożenił się z Gertrudą, miał synów - urodzonego w 1930 r. Haralda i o 10 lat młodszego Günthera. Obaj chłopcy zmarli w wieku 9 lat. Pierwszy wskutek wady serca, drugi na ropne zapalenie opłucnej.

Po rozpoczęciu wojny Groening został elektromonterem i przeniósł się z rodziną na Magdeburger Strasse 77, dzisiejszą ul. Kościuszki we Wrzeszczu. W 1943 r. został wcielony do Wehrmachtu. Opowiadał, że za odmowę strzelania do ludzi groził mu sąd wojenny. Ostatecznie został kierowcą czołgu. Ranny wrócił do Gdańska, by przed samym końcem wojny znów trafić na front. Dostał się do radzieckiej niewoli, przed śmiercią mieli uchronić go strażnicy, których w obozie uzdrawiał.

Kariera Groeninga rozpoczęła się po wojnie, gdy zwolniony z niewoli jako przesiedleniec z Gdańska dotarł z żoną i Güntherem do obozu dla uchodźców w Dillenburgu. Tu zaczęli zgłaszać się do niego z prośbą o pomoc chorzy.

Po śmierci Günthera w 1949 r., małżeństwo Groeningów rozpadło się. Bruno oskarżał żonę, że śmierć dzieci była skutkiem zaufania lekarzom i braku wiary w jego moc. W tym samym roku rodzina Hülsmannów z Herford poprosiła Bruna, by uzdrowił cierpiącego na zanik mięśni 8-letniego syna. Stan małego Dietera poprawił się, a jego ojciec wyłożył pieniądze na sfinansowanie ruchu przesiedleńca z Gdańska.

Na stronach Dominikańskich Ośrodków Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach znajduję informację, że w 1955 r. Dieter i tak zmarł.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!



1 2 3 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Śmiechu warte

zgłoś +2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kris de Valnor (gość), 03.05.12, 09:44:37

Każdy, kto ma nie(szczęście) trafić na spotkanie Koła Przyjaciół Bruno Groeninga, jest zasypywany opowieściami o "cudach" zbadanych i udokumentowanych przez lekarzy. Danusie i inni brunosekciarze przemilczają fakt, że relacje lekarzy są, łagodnie mówiąc, z d... wyjęte. Żeby nie być gołosłowną - zamieszczam "komentarze lekarskie" z najnowszej publikacji sekty:

Komentarz lekarski do relacji "Pomoc dla drugiej osoby przy uzależnieniu od nikotyny":

"To, że pan Marx po 40 latach palenia tabaki, wbrew własnej woli, zrezygnował z dalszego jej palenia, bo po prostu tabaka przestała mu smakować, jest niespotykane. Mogło się to jednak wydarzyć, ponieważ jego żona przyjmowała dla niego Heilstrom i prosiła o uzdrowienie od tego uzależnienia."

Żeby było śmieszniej, komentarz powyższy spłodził... stomatolog.

A teraz niezwykle wnikliwy komentarz, który z pewnością poruszy środowisko medyczne i zrewolucjonizuje wiedzę na temat ludzkiej anatomii:

"Fakt, że złamana kość goi się w przeciągu 13 dni, jest z medycznego punktu widzenia niewytłumaczalny."

Mnie się te teksty kojarzą z serią dowcipów "Przychodzi baba do lekarza". Podobny klimat i dawka absurdu.

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

x-man (gość), 03.05.12, 18:27:01

radny t. strug taplał się razem z nimi
a teraz się od tej sekty odcina
żałosne

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj

Nie czytać przy jedzeniu

zgłoś +2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kris de Valnor (gość), 02.05.12, 19:38:48

Koło Przyjaciół Bruno Groeninga bardzo dba o to, żeby zrobić sobie odpowiednią reklamę. Podczas spotkań sekty można usłyszeć, jakie Koło Przyjaciół posiada cudowne, wspaniałe, przezacne materiały szkoleniowe... Brzmi zachęcająco? Dla zainteresowanych zamieszczam fragment świeżutkiej publikacji - "dzieła" pod tytułem "Bruno Groening pomaga cierpiącej ludzkości. Wydanie specjalne 1/2012".

Relacja o uzdrowieniu z 53-letniego przewlekłego zaparcia

"Wypróżnienia miałam tylko co cztery - pięć dni, a w czasie wyjazdów trwało to nawet do siedmiu dni. Mój brzuch był z powodu zaparć nabrzmiały, a w całym ciele odczuwałam nieustanny ucisk i ciężar. (...) Wypróżnianie kosztowało mnie wiele wysiłku. Każdorazowo było też bolesne, a mimo to udawało mi się wydalać tylko małe porcje twardego stolca. Nigdy jednak nie stwierdziłam w nim śladów krwi. Często spędzałam ponad pół godziny na sedesie, a przy braku rezultatu nawet wydobywałam stolec palcami. (...) Potem ogarnął mnie nieznany spokój i radość i miałam wrażenie, że jestem uzdrowiona. Po spotkaniu wspólnoty z lekkością i entuzjazmem, który trwał do wieczora, poszłam do domu. Następnego ranka, pierwszy raz od 53 lat, miałam normalne, lekkie wypróżnienie. Uporczywe zaparcia zniknęły całkowicie. Mogę znowu wypróżniać się codziennie bez pomocy środków przeczyszczających. (...) Każdy dzień jest teraz wypełniony radością i wiarą w dobro."

Powyższy tekst nie jest wyjątkiem. Członkowie Koła Przyjaciół, że się tak wyrażę, z upodobaniem taplają się w podobnych tematach. Wystarczy wspomnieć tylko "rozwolnienie z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu", o którym z przejęciem opowiadała kobieta nagrana w Domu Zarazy...

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj

Uwaga sekta !!!

zgłoś 0 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

vis (gość), 15.03.12, 21:51:50

UWAGA ! SEKTA !
Na terenie naszego kraju działa bardzo groźna organizacja podszywająca się pod działalność religijną. Sekta ta ingeruje w życie rodzin, wykorzystując finansowo swoje ofiary, a nawet manipuluje życiem całego kraju poprzez wpływanie na stanowienie prawa. Organizacja ta jest wielkim międzynarodowym koncernem świadczącym usługi religijne i ma wielką sieć ośrodków na wszystkich kontynentach.
Przeczytaj punkty, które charakteryzują działalność tej największej sekty. I Ty też musiałeś ( musiałaś ) się z nią zetknąć.
1. Struktura władzy w sekcie jest niedemokratyczna. Z jej struktur hierarchicznych wykluczone są wszystkie kobiety oraz żonaci mężczyźni. Na życie sekty wpływ mają jedynie specjalnie dobrani i przeszkoleni nieżonaci mężczyźni, którzy ślubują swoim zwierzchnikom ślepe posłuszeństwo. Główny przywódca sekty, jej dyktator, który każe uważać się za nieomylnego, zarządza niepoliczonymi bogactwami i mieszka w luksusowym pałacu na południu Europy.
2. Ludzie uzależnieni od sekty, zwani także wiernymi, nie maja żadnego wpływu na ważne decyzje swojej organizacji. Nawet na zarządzanie pieniędzmi sekty, które posłusznie jej przekazują.
3. Mimo że mężczyźni kierujący sekta słyną z rozwiązłego trybu życia, od pozostałych członków organizacji żądają przestrzegania bardzo rygorystycznych zasad. Zabraniają używać środków antykoncepcyjnych, potępiają sex pozamałżeński, zabraniają rozwodów i powtórnych małżeństw. Wszystkim, którzy nie akceptują tych zasad, sekta grozi wiecznym potępieniem i już tu na ziemi piętnuje ich oraz uprzykrza życie.
4. Wśród mężczyzn kierujących sektą na wszystkich szczeblach jej struktury występuje zadziwiająco często skłonność do wykorzystywania seksualnego dzieci. Sekta wymyśliła sprawny system chronienia przestępców seksualnych w swoich szeregach. Przenosi ich z jednej placówki na inną, a gdy trzeba, ukrywa ich także w odległych krajach.

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 2

skomentuj

"Święty Bruno od prądu...

zgłoś +2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Feloonio (gość), 14.02.12, 19:33:17

...módl się za nami!"

Tak powinny się zaczynać projekcje filmu o Groeningu:D
Ciekawe, ile osób by na sali zostało:P

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj

Pokazy filmu o Groeningu w szpitalach

zgłoś +3 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Sąsiad (gość), 14.02.12, 19:14:49

Gdańskie Koło Przyjaciół starało się zorganizować pokazy filmu w... szpitalach! Mieliby tam dużo osób do zwerbowania...

Ludzie chorzy, nieszczęśliwi, niepełnosprawni, dzieci... Oto ulubiony target Koła Przyjaciół!

I co, może ktoś powie, że wstęp do tej grupy jest świadomą, nieprzymuszoną decyzją?! Ludzie zdesperowani mają mniejszą szansę, by dokonać racjonalnej oceny sytuacji - i tu wkraczają sekty, np. sekta wyznawców Groeninga.

odpowiedzi (0)

ocena: 75%

Tak: 3

Nie: 1

skomentuj

Kłamstwo Koła Przyjaciół

zgłoś +4 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

m. (gość), 14.02.12, 10:43:14

Koło Przyjaciół Bruno Groeninga werbuje przede wszystkim starszych, schorowanych ludzi. W większości są to katolicy. Tym ludziom już na samym wstępie serwuje się KŁAMSTWO - mówi się im, że będąc w kole, pozostaną przy swojej religii, że nauki Groeninga nie tylko, że się z ich wiarą nie kłócą, ale jeszcze ją umacniają.

A jak wygląda prawda?
Należący do koła katolik nie może pozostać przy swojej wierze, bo to jest niemożliwe! Nie można być katolikiem i zarazem wierzyć w nauki Groeninga - to wynika z logiki - brunologia i religia katolicka wykluczają się wzajemnie.
Niedających się pogodzić różnic między doktryną religii katolickiej a naukami Groeninga jest wiele. Wystarczy wziąć dla przykładu chociażby te: katolicy wierzą w Boga Osobowego - w Trójcę Świętą. Bóg Groeninga jest bezosobowy. Według religii chrześcijańskiej jedynym pośrednikiem do Boga Ojca jest Jezus - Syn Boży, Osoba Boska. Według nauk Groeninga takim pośrednikiem jest… Groening.
Katolik, który przyjmuje nauki Groeninga musi Jezusa uznać nie za Osobę Boską, ale tylko za człowieka i to człowieka o wiele mniej ważnego dla zbawienia niż Groening. Zresztą - stanowisko Kościoła w tej sprawie jest jednoznaczne - Kościół nie uznaje nauk Groeninga, a przeciwnie – neguje te nauki.

Ilu z tych katolików werbowanych do sekty wstąpiłoby do niej, gdyby zostali na wstępie uczciwie poinformowani, że nauki Groeninga kłócą się z doktryną katolicką? Dlaczego się ich w tej kwestii okłamuje? Dlaczego nie pozwala się im dokonać ŚWIADOMEGO wyboru?
Manipuluje się nimi – obiecuje się im uzdrowienie, jednocześnie okłamuje się ich w kwestii wiary, by następnie tę wiarę wykorzystać - żeby ich tylko pozyskać do sekty.

Ludzie werbowani do Koła są OKŁAMYWANI od samego początku. A kłamstwo jest nieetyczne niezależnie od przekonań religijnych.

ocena: 80%

Tak: 4

Nie: 1

skomentuj

żaden kult,

zgłoś 0 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kosmita (gość), 15.04.12, 23:01:38

Proszę nie robić z Przyjaciół Bruna G. idiotów i matołów. Każdy ma wolną wolę i ma prawo decydowac czy przychodzi na spotkania przyjaciół i daje wiarę wypowiedziom ludzi , którzy powrócili do zdrowia czy nie. Z pewnością nie zakłóca to wiary w Boga. Ludzie szukają wsparcia w chorobie i kłopotach. W grupie czują się po prostu pewniejsi i bardziej wierzą w to ze wyzdrowieją. Byłam kilka razy. Ciepły nastrój, spokój, szacunek do ludzi i do Boga, kimkolwiek ON jest. W Trójcy czy w Pojedynkę. Tutaj nie ma DOKTRYNY. Jest nadzieja i wiara. Byłam kiedyś wierząca w kościele kat, dziś jestem wierząca poza nim. Nie wierzymy w doktrynę , wierzymy w Boga. Nikt nikogo nie oszukuje, nie okłamuje.Ci wszyscy nieszczęśnicy po prostu wierzą w uzdrowienie , a wiara czyni cuda... Nie słyszałam nigdy obietnic uzdrowienia na spotkaniach Przyjaciół, nie należę też do chorych i starszych. Jestem młodą i myślącą osobą i dajmy już spokój doktrynom i wszechobecnej religii.
Bóg jest... Lecz nikt z nas nie wie na pewno , na 100% czy jest taki jak go ujmuje religia. Wierzmy, słuchajmy siebie, ON jest w nas... w naszych sercach, a nie w budynkach monumentalnych, w złotych krzyżach i słodkich figurach. Pewnie śmieje się z nas bo jesteśmy jak małe dzieci, chcemy widzieć Boga w cukierkowych otoczkach, słuchamy opowieści o grzechu, winie, i innych baśniach religijnych. A gdzie szacunek i miłość, prawda i szczerość? Nie jestem fanatykiem, już w tej chwili nie uczęszczam na spotkania, miło je wspominam i wspominać będę. Pozdrawiam wszystkich Przyjaciół B.G.

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 2

skomentuj

Sami z siebie robicie idiotów i matołów

zgłoś +2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kris de Valnor (gość), 03.05.12, 07:35:47

"Każdy ma wolną wolę i ma prawo decydowac czy przychodzi na spotkania przyjaciół i daje wiarę wypowiedziom ludzi , którzy powrócili do zdrowia czy nie" - jak czytam takie teksty, to nie wiem: śmiać się, płakać czy walić łbem o ścianę. Jesteście sektą, manipulujecie ludźmi (sama znam osoby przez was pokrzywdzone), więc nie nie gadaj kobieto o "wolnej woli".
"Ciepły nastrój, spokój, szacunek do ludzi i do Boga, kimkolwiek ON jest" - no oczywiście, że ciepły nastrój. Każda sekta stosuje bombardowanie miłością. Przecież o to chodzi, żeby nowy adept poczuł się otoczony przyjaźnią, sympatią, zaufaniem.
"Byłam kiedyś wierząca w kościele kat, dziś jestem wierząca poza nim" - a co mnie to obchodzi? Możesz sobie wierzyć w Gargamela, a Koło Przyjaciół i tak pozostanie sektą.
"A gdzie szacunek i miłość, prawda i szczerość?" - pod drugim tekstem Abramowicz o Groeningu znajduje się wpis kobiety, która przez waszą sektę straciła syna. Do tego prowadzi wasza "miłość"!!!
"ON jest w nas... w naszych sercach, a nie w budynkach monumentalnych, w złotych krzyżach i słodkich figurach" - śmiejecie się z Boga w krzyżach i figurach, a sami widzicie go w zdjęciu jakiegoś faceta ze wstrętną mordą.
"Pewnie śmieje się z nas bo jesteśmy jak małe dzieci, chcemy widzieć Boga w cukierkowych otoczkach, słuchamy opowieści o grzechu, winie, i innych baśniach religijnych" - o tak, wiem, że się nie zastanawiacie nag grzechem i winą. Przecież akceptujecie kłamstwo, igranie z ludzkim zdrowiem i uwodzenie kobiet wciąganych do sekty. A zamiast "baśni religijnych" macie opowieści o tym, jak Bruno naprawia sprzęt AGD, rozmawia z mrówkami i pomaga w sztucznym zapłodnieniu krów.
"Nie jestem fanatykiem, już w tej chwili nie uczęszczam na spotkania, miło je wspominam i wspominać będę" - hahaha, podobny chwyt retoryczny widziałam już z 50 razy. Nawet jeśli nie uczęszczasz na spotkania, to dziury w mózgu i tak zostały. A cały twój tekst jest tak bełkotliwy i przesłodzony, że przedszkole by się zrzygało.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj

To oszuści!

zgłoś +2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

xyz (gość), 20.04.12, 19:44:02

Wytknięcie komuś KŁAMSTWA nie jest "robieniem z niego idioty i matoła".
Post, na który Pani odpowiada, odnosi się do ewidentnego KŁAMSTWA - sekta Groeninga KŁAMIE, wmawiając katolikom, że mogą pozostać przy swojej religii. Pani dywagacje nie zmieniają ani nie usprawiedliwiają faktu tego KŁAMSTWA.

Mówi Pani, że nie macie doktryny, że nie wierzycie w doktrynę. To absurd! Nauki Groeninga stanowią Waszą doktrynę. Nie wierzycie w te nauki?
Groening (jako pośrednik między Bogiem a ludźmi) wyklucza pojęcie Boga w Trójcy Świętej, więc "przyjaciel" może wierzyć tylko w Boga "w Pojedynkę".
Katolik nie może być "przyjacielem", bo nie może wierzyć jednocześnie w Boga Jednoosobowego (wg nauk Groeninga) i Boga w Trójcy Świętej (wg religii katolickiej).
Tylko człowiek chory psychicznie potrafi wierzyć jednocześnie w dwa sprzeczne ze sobą sądy. W psychiatrii nazywa się to ambisentencją. Świadczy ona o poważnych zaburzeniach procesu myślenia i jest jednym z objawów schizofrenii.
Twierdzenie, że katolik (zdrowy psychicznie) może pozostać przy swojej religii, jest KŁAMSTWEM.
Mówienie, że w Kole Przyjaciół można wierzyć w "Boga, kimkolwiek ON jest. W Trójcy czy w Pojedynkę", też jest KŁAMSTWEM.

Zakaz dopuszczania się KŁAMSTWA jest jedną z zasad moralnych, które obowiązują wszystkich - niezależnie od wyznawanego światopoglądu. Każdy ma prawo wierzyć w takiego Boga, w jakiego chce, ale nikt nie ma prawa kłamać.

To KŁAMSTWO jest podawane ludziom już na etapie werbunku, jest zamieszczone nawet na Waszej stronie internetowej. Podjęcie decyzji o przynależności do Waszego koła nie wynika więc, jak Pani twierdzi, z wolnej woli. Okłamywany, manipulowany człowiek nie podejmuje decyzji świadomie.

Apeluje Pani: "dajmy już spokój doktrynom i wszechobecnej religii" – Wy cały czas mówicie o Bogu, a tam, gdzie się mówi o Bogu, zawsze jest jakaś religia, która ma swoją doktrynę. Wyznajecie religię opartą na naukach Groeninga. Zaprzeczanie temu (dlatego, że Groening powiedział "Nie chcę zakładać nowej religii.") jest kłamstwem (zarówno Groeninga, jak i Waszym). Jeśli Wy dalibyście "spokój doktrynom i wszechobecnej religii', to Koło Przyjaciół Bruno Groeninga straciłoby swoją rację bytu.

Mówi Pani, że każdy "ma prawo decydować", czy "daje wiarę wypowiedziom ludzi , którzy powrócili do zdrowia czy nie" - Jeśli człowiek komuś ufa, to nie podważa jego wiarygodności. Stąd u Was to "bombardowanie miłością" ("Ciepły nastrój, spokój, szacunek do ludzi...", itd.) - tak sekta zdobywa zaufanie ludzi po to, żeby dali wiarę tym wszystkim kłamstwom i sekciarskim bzdurom (jak np. "leczenie" zdjęciem Groeninga).

Mówienie, że w kole nie obiecuje się uzdrowienia, też nie jest prawdą. Tych chorych ludzi zapewnia się, że nie ma chorób nieuleczalnych! Uczy się ich przyjmowania "prądu", który ma ich wyleczyć, mówi się im wciąż o "cudownych uzdrowieniach" za sprawą nauk Groeninga, a skuteczność wyleczenia uzależnia się od siły wiary w te nauki. Ci ludzie "wierzą w uzdrowienie", bo się ich przekonuje, że jak będą wierzyć, to zostaną uzdrowieni.
Sekta tylko mówi (asekuracyjnie, żeby nie brać odpowiedzialności za zdrowie "leczących się" w niej ludzi), że nie obiecuje uzdrowienia, ale w rzeczywistości je obiecuje.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przyjaciele Groeninga zaprzeczają samym sobie. Zaprzeczają faktom. Kłamią i manipulują. Wpajają ludziom chore, schizofreniczne myślenie. Mówią, że nie ma kultu Groeninga, a wyznają jego kult. Mówią o szacunku do ludzi, ale każą się odsuwać nawet od najbliższej rodziny, jeśli ona w nauki Groeninga nie wierzy. Mówią o miłości bliźniego, ale zabraniają empatii w stosunku do osoby cierpiącej. Mówią, że nie zniechęcają do leczenia konwencjonalnego, a de facto zniechęcają, narażając ludzi na utratę zdrowia. Itd., itd.... Mówią, że nie kłamią, a kłamią jak najęci!
Maciej Orłoś w Celowniku dobrze podsumował ich działalność: TO OSZUŚCI!

W Niemczech już dawno poznano się na tych oszustach. W rządowych raportach parlamentu niemieckiego ostrzega się ludzi przed nimi. Koło Przyjaciół Bruno Groeninga nazywane jest tam sektą lub psychokultem.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj

Kult Groeninga

zgłoś +4 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kris de Valnor (gość), 13.02.12, 23:32:36

Jeden z rozmówców pani Abramowicz mówi, że w Kole Przyjaciół nie ma kultu. Czyżby? Przeczytajmy fragment utworu pod wymownym tytułem "MODLITWA" z "Zeszytu szkoleniowego" Koła Przyjaciół:

O, kochany Bruno, pomóż mi,
obudź moją duszę!
Chcę przecież podążać za tobą,
chcę uczyć się tu na ziemi.
Pomóż mi, każdego dnia na nowo,
odważyć się na życiową walkę,
w pełni siły, bez bojaźni
odpierać kłopoty, bóle i plagi,
z ufnością do Boga i czujnością
kierować moim myślami,
utrzymywać moje ciało w czystości,
by mi służyło bez żadnych przeszkód.
O, proszę, pomóż mi iść za tobą,
kochać tak, jak ty kochasz
i całkowicie uwolnić się od siebie,
by dawać, jak ty dajesz.

"Zeszyt szkoleniowy. Koło Przyjaciół Bruno Groeninga. Wiosna 2/2011. Dorośli. Polnisch"

Przypomnę jeszcze, że na spotkaniach Koła Przyjaciół w centralnym miejscu znajduje się zdjęcie Groeninga, przy którym płoną świecie. Ludzie "nastawiają się" do zdjęcia i kierują do Groeninga różne prośby. Dzielą się także opowieściami o tym, co zrobił dla nich Przyjaciel Bruno.

Mówienie o tym, że w Kole Przyjaciół nie ma kultu Groeninga, to kłamstwo. Jedno z wielu kłamstw tej sekty.


odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 4

Nie: 0

skomentuj

Atak na Panią Abramowicz

zgłoś +2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

gość (gość), 13.02.12, 23:10:23

Pani Abramowicz jest atakowana za to, że zachowała obiektywizm i nie napisała artykułu wychwalającego sektę... Komentarz zbędny.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj

Szanowna Pani D. Abramowicz -

zgłoś 0 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

z poważaniem Janusz - sympatyk koła. (gość), 13.02.12, 22:40:17

Opowiada Pani o Bruno Groening a zarazem "Wtyka" w treści słowa - niebezpieczna sekta, destrukcyjną grupa, odciąganie chorych od lekarzy, wyciąganie pieniędzy, etc. - To stek bzdur jakie Pani wypisuje w swoim artykule.! Nie należę do koła ale jestem jego sympatykiem a może i obserwatorem - stąd moje oburzenie na Pani wypisywane bzdury. Skąd ma Pani takie bzdurne informacje??? Czy to Pan Włodek - Władysław takie zdał relacje a Pani jak "papuga" przelała je na łamy gazety nie wnikając osobiście w rzeczywistość??? Wstyd mi za takich dziennikarzy jak Pani. Jesteście fatalni i nie rzetelni - uważając się za fachowców. Z tego co zawiera artykuł wnioskuję, że nie pofatygowała się Pani aby wejść do środka koła bądź pojechać z kołem np. do Filzmos gdzie zapewne miałaby Pani rzeczowy obraz a nie wyssane z palca bzdury.
Takich dziennikarzy powinni wsadzać do "pudła" za nie prawdę. Pozdrawiam !

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 3

skomentuj

rzeczowy obraz

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

m. (gość), 14.02.12, 11:15:54

"Z tego co zawiera artykuł wnioskuję, że nie pofatygowała się Pani aby wejść do środka koła bądź pojechać z kołem np. do Filzmos gdzie zapewne miałaby Pani rzeczowy obraz a nie wyssane z palca bzdury. "

... ale pani Katarzyna Handerek weszła do środka koła i uzyskała rzeczowy obraz, który można zobaczyć w Celowniku.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

frodo (gość), 13.02.12, 23:48:41

przyłóż sobie zdjęcie bruna to się uspokoisz sympatyku sekty

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jan (gość), 13.02.12, 17:18:28

Największą sektą jaką znam jest kościół katolicki . Małe dzieci indoktrynuje , oczywiście w "dobrej wierze " dla niewolników . Afery pedofilskie są na codzień i jeszcze na dodatek kłamie w żywe oczy .

odpowiedzi (0)

ocena: 50%

Tak: 2

Nie: 2

skomentuj
1 2 3 4 »

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.