Dziennik Bałtycki » Opinie » Donald, frajerze, dadzą ci wycisk hakerzy

Donald, frajerze, dadzą ci wycisk hakerzy

Data dodania: 2012-01-31 09:55:03 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-01-31 09:57:57

Dziennik Bałtycki

Dariusz Szreter

7KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Donald, frajerze, dadzą ci wycisk hakerzy

Dariusz Szreter (© Archiwum DB)

Skoro nie mają chleba, to niech jedzą ciastka - miała ponoć powiedzieć królowa Maria Antonina na wieść o tym, że lud Paryża głoduje. Dziś historycy są skłonni raczej twierdzić, że to była tylko złośliwa plotka, niemniej wywołała ona rozruchy biedoty, ostatecznie zakończone Wielką Rewolucją Francuską i upadkiem monarchii.

Gdyby przeciwnicy podpisania przez Polskę porozumienia ACTA lepiej znali historię, mogliby sprokurować mema z Donaldem Tuskiem w stroju z epoki Ludwika XVI, mówiącego: "Nie podobają im się nowe regulacje w internecie, to niech czytają książki albo grają w piłkę".

Gwałtowność protestów w sprawie podpisania ACTA zaskoczyła niemal wszystkich. Wśród jej wielu wątków warto zwrócić uwagę na aspekt generacyjny. Wydawać by się mogło, że rewolucja obyczajowa końca lat 60. doprowadziła do stopniowego zaniku konfliktu pokoleń. Od czterech dekad (choć w Polsce zdecydowanie krócej) w kulturze Zachodu obowiązuje powszechny kult młodzieżowości. Rodzice nie chcą już być "zgredami", ale raczej kumplami swoich dzieci.
∨ Czytaj dalej
Jest to tym łatwiejsze, że najczęściej mają podobne rozrywki, chodzą na te same koncerty, poprawiają sobie nastrój tymi samymi używkami. Nawiązując do znanego przysłowia - "woły nie chcą zapomnieć, jak były cielętami" i ze wszystkich sił starają się być fajne i rozumieć młodych. Tymczasem niepostrzeżenie pod bokiem dorosło pokolenie jakby trochę z innego świata. O dzisiejszych nasto- i dwudziestolatkach można powiedzieć, że komputery i internet wyssali z mlekiem matki. To prawda, że ich rodzice nierzadko też całkiem sprawnie radzą sobie w tej dziedzinie, ale dla nich to tylko wygodne narzędzie. Wartość dodana. Dla ich dzieci to środowisko naturalne, niejako ich ekosystem.

Jest to też świat jak najbardziej realny - miejsce, gdzie przeżywa się emocje, zawiera znajomości, wydaje i zarabia pieniądze. Wielu użytkowników samo hasło "ścisła kontrola" czy "regulacja prawna" działań w sieci odbiera jako większą ingerencję w przestrzeń ich wolności osobistej, niż ewentualne zmiany w ustawie antyaborcyjnej czy antynarkotykowej. Nie wspominając już o tak "abstrakcyjnych" dla nich kwestiach, jak refundacja leków, reforma emerytalna czy katastrofa smoleńska.

Sytuację zaognia dodatkowo fakt, że sieć - w subiektywnym przekonaniu znacznej części użytkowników - nie jest do końca przestrzenią publiczną. Spora część tego, co tam się dzieje, jest - przynajmniej nominalnie - adresowana do "znajomych". W czasach mojej młodości, gdy komuś udało się sprowadzić z Zachodu albo nagrać z radiowej Trójki nową płytę ulubionego artysty, zapraszał kumpli do domu, żeby wspólnie ich posłuchać. Teraz wrzuca się linka na walla. Próba ograniczenia tej możliwości, ba, ścigania za to, może być odbierana przez niektórych trochę jak ubeckie prześladowania za słuchanie jazzu we wczesnych latach 50.

Dlaczego w Polsce protest internautów przybrał aż takie rozmiary, nieporównywalne z innymi krajami Europy? Niektórzy będą w tym widzieć spadek po sarmackim umiłowaniu wolności (względnie warcholstwie), tradycje powstań i insurekcji. Inni sięgną do bliższej czasowo tradycji braku poszanowania dla własności prywatnej. Dziadkowie w PRL "organizowali" niedostępne w sklepach towary, wynosząc je z zakładu pracy, rodzice budowali kapitalizm, wierząc, że "pierwszy milion trzeba ukraść", nic dziwnego, że dzieci uznają, że nie ma nic zdrożnego w ściąganiu z sieci co się da.
Tak czy siak, sprawa ACTA to kolejna w krótkim czasie bolesna wpadka rządu Platformy. Ale też niewielka nadzieja dla PiS.

Jarosław Kaczyński, jako obrońca wolności internetu, jest jeszcze mniej wiarygodny niż jako rzecznik kiboli. Zresztą zdążył już zabrać głos w tej sprawie przed wyborami w 2007, kiedy zdecydowanie odrzucił możliwość głosowania w sieci, bo jego zdaniem internauci to niepoważni osobnicy, którzy "piją piwo i oglądają pornografię". Nawet jeśli młodzież tego nie pamięta, zawsze można jej przypomnieć - w sieci nic nie ginie. Teraz politycy zorientowali się, że internauci robią jeszcze wiele innych rzeczy, których nie ogarnia ani Kaczyński, ani Tusk, ani nawet Palikot, choć ten ostatni stara się być tak bardzo "do przodu". Dlatego niezależnie od tego, czy ruchawki wokół ACTA doprowadzą do ukonstytuowania się jakiegoś trwałego ruchu czy nie, jedno jest pewne - w 2015 nadal w Polsce nie będzie można głosować przez internet. To zbyt grząski grunt dla politycznych elit.

Przeczytaj wszystkie komentarze Dariusza Szretera


Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!



Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ble, (gość), 01.02.12, 15:42:38

bleble ble spłacić kredyt chce,ble ble ble

odpowiedzi (0)

skomentuj

ma Pan jakąś obsesję na temat Kaczynskiego?

zgłoś +2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

w (gość), 31.01.12, 20:29:05

Pisze Pan o Acta i koniecznie musi Pan wyrazić swoja opinia nt Kaczynskiego?

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj

A mi się zdawało, że znam język polski

zgłoś +2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Krytyk (gość), 31.01.12, 18:38:40

złudzenie to rozwiała mi lektura felietonu red. D. Szretera, bo nie całkiem mogę go zrozumieć.
A oto dowód mojej tezy: nie rozumiem co to znaczy "sprokurować mema", "Rodzice nie chcą już być zgredami". A już zupełnie nie rozumiem co to znaczy: "Teraz wrzuca linka na wala" - a może na "wała"? Okazuje się, że odmienianie słów pochodzenia angielskiego przez przypadki gramatyki polskiej prowadzi do dziwolągów językowych, które niestety są teraz w modzie. Przykłady z wysokiego szczebla: D. Tusk u Lisa mówi:
.... "by o Polsce myśleć z takim wewnętrznym powerem", zaś minister sportu Mucha w wywiadzie raczyła nas "iwentami" itd. A co się dzieje na niższym poziomie - a no widzimy z tego co wyżej i nie tylko.
A jak pokazały ostatnie dni to J. Kaczyński miał rację okazując rezerwę czy nawet nieufność co do internetowego głosowania w sejmowych wyborach. Łatwość z jaką internauci-hakerzy pokonali nasze zabezpieczenia pokazują, że od nich można by kupić dowolny wynik wyborów, to byłaby tylko kwestia pieniędzy - nieprawdaż? A co do komentarzy dot. biegłości w posługiwaniu się internetem, to radziłbym
zachować większą powściągliwości, bo zapewne i red. Szreter przegrałby z nie jednym pierwszoklasistą
a co tu mówić o dziadkach, których nie brakuje na szczytach władzy PO obu stronach.

ocena: 66%

Tak: 2

Nie: 1

skomentuj

re Krytyk (i cep)

zgłoś +6 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Antoni Jazgarz Butrykowski (gość), 31.01.12, 23:00:04

Święte słowa, jak się chce człowiek odmłodzić, i zaczyna - miast łaciną, greką czy angielskim z Cambridge lub Oxford -szpanować przed MWzWM tym angolsko-polskim wolapikiem, to nie tylko takie dziwolągi wychodzą, ale też u człeka w sile wieku to na infantylizm zakrawa. Za czasów Jego młodości to się, prosząc siostrę o oddanie słuchawki rodzicom, "rzuć wapno na druty mawiało". Dla dzisiejszych nastolatków to my jesteśmy już wszyscy relikty i sarkofagi, nawet gdy sobie z kompem w necie sprawnie radzimy.
A cep nie ma racji. Pomimo rozlicznych wad Pani Szczepuły, to w posługiwaniu się warsztatem, w porównaniu z Nadredaktorem Szreterem to Ona prawdziwa Mistrzyni Języka Polskiego jest. Nawet Miodek by tego nie zanegował. Co innego parszywy charakter, tu nie ma sporu.Pozdrawiam.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 6

Nie: 0

skomentuj

re do" re "

zgłoś 0 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

emeryt (gość), 02.02.12, 21:34:26

Uczył Marcin Marcina... Powinno być "ONA PRAWDZIWĄ MISTRZYNIĄ JĘZYKA POLSKIEGO JEST"-bez cudzysłowia.A ten "parszywy charakter" to -delikatnie mówiąc-bezinteresowne obszczekiwanie przez gościa A.J.B.

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 3

skomentuj

re Panu na zasłużonej emeryturze

zgłoś +3 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Antoni Jazgarz Butrykowski (gość), 05.02.12, 00:44:53

Bez cudzysłowu, Panie emeryt,(kolokwializm) albo Szanowny Panie Emerycie (przesadna i pretensjonalna kurtuazja), bez cudzysłowu. Którego tam zresztą nie ma. A zarówno Mistrzyni jak i Mistrzynią są dopuszczalne. Nie każdy musi nawet na emeryturze wszystkim wokół sempiternę lizać, bo mu to weszło w krew. A moje "obszczekiwanie" jest rzeczywiście zupełnie bezinteresowne, bo tak w ogóle to cenię Panią Szczepułę za całokształt, ale nie za Jej PełOlityczne, głupawe wypracowanka na zlecenie. Bo te to na ogół dno i wodorosty. Miłego włazidoopstwa na zasłużonej emeryturce! A może jakiś donosik Pan do "odpowiednich organów" na mnie za to "niepałanie do władzuchny naszej umiłowanej" wyskrobie? Nazwisko i imię jest autentyczne, nawet IP nie trzeba szukać. A Pan się zawsze odważnie" "rzyczlywy emeryt" może podpisać, jak dotychczas. Powodzenia

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 3

Nie: 0

skomentuj

red Szreter

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

cep (gość), 31.01.12, 17:40:43

czy to przyjaciel red Szczepuly ma POdobne teksty lizus rzadzacych

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.