W czasach Sofoklesa tragedie greckie pisane by³y na teatr ogromny. Si³± ich by³o s³owo poety. Dzisiaj, gdy s³owo traci na znaczeniu silniej przemawia do widza obraz i d¼wiêk. Najnowsza premiera Teatru Miejskiego w Gdyni "Antygona" w re¿yserii i scenografii Leszka M±dzika zaczyna siê w ciemno¶ciach.
Muzyka jak bicie serca i dwa snopy ¶wiat³a wy³aniaj± z mroku le¿±ce sylwetki, ubrane tylko w przepaski na biodrach. Ich niespokojne ruchy przypominaj± walkê. Gdy zastygaj±, ¶wiat³o kre¶li kontury, rysuj±c grób.
To prolog opowie¶ci o Antygonie, niepokornej ksiê¿niczce z przeklêtego rodu Labdakidów - zrodzonej z kazirodczego zwi±zku Edypa i Jokasty. Ksiê¿niczce, przeciwstawiaj±cej siê woli króla Kreona. Grzebie ona Polinika, który napad³ na Teby i zabi³ obroñcê miasta, swego brata Eteoklesa. Za co Kreon skazuje j± na "za¶lubiny ze snem" - na ¶mieræ.
Jako arcydzie³o "Antygona" Sofoklesa jest dzie³em wielu znaczeñ i mo¿na j± rozumieæ na ró¿ne sposoby.
Tradycyjna interpretacja widzi tu konflikt miêdzy polityk± a moralno¶ci±.
Leszek M±dzik znalaz³ w "Antygonie" tak¿e tragediê cz³owieka, który nie bacz±c na kolejne ofiary upiera siê przy swojej decyzji. Umiera Antygona, Hajmon pope³nia samobójstwo, w ¶lad za nim idzie królowa Eurydyka. A Kreon jak w transie brnie w swoim uporze.
Prawda dociera do niego dopiero, gdy nie ma ju¿ kogo traciæ. "Niech moje oczy o¶lepn±, abym nie widzia³ tych, których zgubi³em. Ziemia usuwa siê spod moich stóp. Dok±d pój¶æ? Jestem gar¶ci± popio³u. Jestem mniej ni¿ niczym". I b³aga o ¶mieræ, ale - jak wiadomo - bogowie s± okrutni, i Kron na podró¿ do mroków Hadesu musi poczekaæ.
Leszek M±dzik znacznie skróci³ sztukê, spektakl trwa zaledwie godzinê, ale pozosta³ wierny Sofoklesowi i jednocze¶nie, paradoksalnie, tekst zyska³ na aktualno¶ci.
- Najwiêksz± zbrodni± jest dla mnie anarchia. Dziewczyna jej zarzewiem - zapewnia Kreon. Hajmon (jego syn) odpowiada:
- Lud my¶li inaczej.
- Wiêc lud ma mnie dyktowaæ prawa?... Czy lud, czy ja rz±dzê tym miastem? - pyta w³adca.
Kto¶ po premierze mówi³, "a¿ trudno uwierzyæ, ¿e tekst nie zosta³ napisany wspó³cze¶nie". Tak aktualnie brzmia³o wiele kwestii.
"¦wiat pe³en jest cudów, ale najcudowniejszym na ¶wiecie zjawiskiem jest cz³owiek" - g³osi Sofoklesowy Chór. Wspó³cze¶ni inscenizatorzy dramaturgii antycznej partie Chóru traktowali czêsto jako z³o konieczne, niepotrzebny ozdobnik przerywaj±cy ci±g³o¶æ akcji, z którym nie bardzo wiadomo, co robiæ. Leszek M±dzik Chór wysun±³ na plan bliski, uczyni³ rzecznikiem niepokojów i rozterek wspó³czesnego cz³owieka.
Wspó³twórczyni± sukcesu gdyñskiej "Antygony" jest Zofia de Ines Lewczuk, która zaprojektowa³a zachwycaj±ce kostiumy. To, ¿e na szacie króla Kreona pojawia siê czerwieñ, jako symbol w³adzy, nie dziwi, ale kapitalnym pomys³em jest b³êkitna suknia Eurydyki. Kiedy królowa odchodzi, aby umrzeæ, widzimy czerwon± smugê biegn±c± z ty³u...
Król Kreon, w tej roli Dariusz Szymaniak, mówi, a nie recytuje, kameralnie, lecz dobitnie, na co pozwala mu fraza przek³adu Hebanowskiego. Nie ma w jego g³osie nawet cienia hieratyczno¶ci, jest - prawda o cz³owieku.
Agata Moszumañska jako Antygona niestety, nie zachwyci³a , wiêc mo¿e i dobrze siê sta³o, ¿e Leszek M±dzik zmarginalizowa³ jej udzia³ w spektaklu.
Nie zapamiêtamy tak¿e Marty Kad³ub jako Ismeny, a szkoda.
Za choreografiê odpowiedzialny jest Zbigniew Szymczyk (dyrektor Wroc³awskiego Teatru Pantomimy). Wielkie brawa, nale¿± mu siê zw³aszcza za przejmuj±cy ruch sceniczny Chóru.
S± w tym spektaklu naprawdê dobre role, zapamiêtamy Mariusza ¯arneckiego jako Stra¿nika czy Grzegorza Wolfa jako Pos³añca. Eurydyka Beata Buczek-¯arnecka (aktorka o znakomitej dykcji) ma wspania³e zej¶cie po wys³uchaniu straszliwych wie¶ci. Po takim drobiazgu poznaæ rasowego aktora.
Gdyñska "Antygona" to przedstawienie szlachetne, czyste i proste. Nie waham siê powiedzieæ - piêkne! Ale przede wszystkim m±dre. To nie jest szkolny spektakl, na którym aktorzy ubrani w antyczne togi recytuj±. Tu scenografia, kostiumy, ruch, muzyka i ¶wiat³o tworz± (wspólnie z tekstem) porywaj±c± ca³o¶æ. "Antygona" M±dzika to zmieniaj±ce siê, pe³ne emocji i napiêæ obrazy.
Twórca zapewne móg³by nam piêknie opowiedzieæ tê tragediê bez s³ów, ale szkoda tekstu Sofoklesa. Muzyka gdañszczanina Marka Kuczyñskiego zas³uguje na osobne omówienie.
Jestem pewna, ¿e do teatru na "Antygonê" przyjd± nie tylko wielbiciele talentu Leszka M±dzika. Na sobotniej premierze zjawili siê licznie znani malarze i inni arty¶ci.