Dziennik Bałtycki » Opinie » Kap, kap, płyną łzy (albo i nie)

Kap, kap, płyną łzy (albo i nie)

Data dodania: 2012-01-17 00:08:26 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-01-17 00:08:26

Dziennik Bałtycki

Dariusz Szreter

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Kap, kap, płyną łzy (albo i nie)

Łzy umarłego nie wskrzeszą - mówi przysłowie. Teraz dowiadujemy się natomiast, że brak łez wylanych nad trumną może za to niepłaczącego wyprawić na tamten świat. Kto nie dość głośno płakał po śmierci ukochanego przywódcy, nie przemoczył sobie łzami bluzy uniformu, za słabo bił w konwulsjach pięściami o chodnik - trafi do obozu koncentracyjnego.

Rzecz dotyczy kraju dość wyjątkowego i odległego zarazem - Północnej Korei. Nazywana dla niepoznaki Republiką Ludowo-Demokratyczną, jest ona de facto od ponad półwiecza monarchią dziedziczną, a kto wie, może nawet teokracją. Nieliczni cudzoziemcy, którym dane było oglądać spotkania Kim Ir Sena czy Kim Dzong Ila z ich ludem, wspominają, że byli świadkami dosłownych modłów, jakie Koreańczycy wznosili do swoich przywódców, będących formalnie sekretarzami generalnymi Koreańskiej Partii Pracy. Bo Korea Północna to podobno kraj komunistyczny.

Dziwny to komunizm, szczególnie dla tych, którzy pamiętają późny PRL - kraj ograniczonej wprawdzie wolności, ale jednak wywiązujący się wobec obywateli z niepisanej obietnicy "czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy".
∨ Czytaj dalej


Reżim w Phenianie, nazywanym teraz Pjongjangiem, nie tylko nie zapewnia swoim poddanym bezpieczeństwa socjalnego na najlichszym nawet poziomie, ale też, utrzymując sztywny podział kastowy, zamyka przed nimi drogę awansu społecznego. Za to kontrolę utrzymuje nad nimi równie ścisłą, co orwellowski Wielki Brat. I to mimo braku tych wszystkich środków technicznych, które wymyślił Orwell na potrzeby swojej powieści.

Kiedy miesiąc temu, bezpośrednio po śmierci Kim Dzong Ila światowe media pokazywały zdjęcia Koreańczyków, zanoszących się histerycznym płaczem na ulicach, w zakładach pracy, szkołach itp., zastanawiano się, czy robią to z przekonania, czy ze strachu. Innymi słowy, czy są aż tak głupi, czy raczej przebiegli.

Komentujący tę kwestię dla BBC psychiatra Anthony Daniels, któremu przed laty dane było odwiedzić Północną Koreę, doszedł do wniosku, że prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy, jakie były ich rzeczywiste motywy, bo mieszkańcom Zachodu w ogóle trudno zrozumieć, co w tym kraju jest rzeczywiste. Obawiam się, że samym Koreańczykom też.

Wobec wszechogarniającego terroru, głodu, wycieńczenia, ideologicznego prania mózgu i izolacji od świata - nie sposób ogarnąć, co jest rzeczywistością, a co projekcją. Z wyjątkiem strachu i śmierci. Te zawsze są prawdziwe.

Słuchając w polskich mediach informacji o karach dla niepłaczących, czy też nie dość głośno płaczących poddanych rodziny Kimów, miałem wrażenie, że obok współczucia dostrzegalna jest też nutka wyższości w głosach komentatorów. Bo u nas w Polsce wróciło sarmackie "jak kto chce". A przecież jeszcze nasi dziadowie, a w przypadku niektórych nawet rodzice w 1953 r. musieli uczestniczyć w żałobie po śmierci Stalina. Możliwość paradowania w podkoszulku z napisem "Nie płakałem po tym czy tamtym" to u nas zdobycz cywilizacyjna świeżej daty.

A swoją drogą - co Państwa zdaniem jest gorsze: płakać po satrapie z autentycznego żalu czy też fałszywie, ze strachu przed karą?

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!


Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Co jest gorsze?

zgłoś +2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Krytyk (gość), 17.01.12, 23:40:19

Gorsze jest jedno i drugie ale jeszcze gorszy od obu jest ... - tytuł tego tekstu.
A tak w ogóle, to trochę taki groch z kapustą, widać, że autora nie stać na więcej.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj

W łez kałużach Ja i Ty? Albo i nie!

zgłoś +6 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Antoni Jazgarz Butrykowski (gość), 17.01.12, 17:28:13

Na naszej Zielonej Wyspie, jeśli władanie naszego Ukochanego Przywódcy, Kim Dzwon Tuska POtrwa jeszcze ze dwie kadencje, to te POgrzebowe obyczaje z Pjonjangu (Tusksawy?) też staną się POwszechnie obowiązujące! A obóz koncentracyjny zorganizuje się gdzieś w okolicach Kartuz, tam gdzie Słońce Peru nie dochodzi! I nazwie Berezą, wszak Najukochańszy Przywódca historyk, to i czuje bluesa, no nie?

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 6

Nie: 0

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", niedziela 27.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.