Dziennik Bałtycki » Opinie » Bałwan

Bałwan

Data dodania: 2012-01-16 09:57:07 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-01-17 09:17:05

Dziennik Bałtycki

Jarek Janiszewski

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Bałwan

Jarek Janiszewski

Kilka dni temu jechałem taksówką z sympatycznym kierowcą. Jak zwykle zaczęliśmy banalnie gawędzić o pogodzie. W pewnej chwili mój rozmówca stwierdził, że żal mu dzieciaków, bo nie pojeżdżą na sankach i nie ulepią bałwana. Zadumałem się i w jednej chwili stanęło mi przed oczami ośnieżone podwórko na Przymorzu, gdzie chodziłem do podstawówki.

Pamiętam, jaką radość wywoływał widok pierwszego śniegu. Mieszkałem w czteropiętrowym bloku przy ulicy Lumumby i miałem doborową kompanię do zabawy.

Dzisiaj mało kto wie, kim był czarnoskóry Lumumba. Mnie to wtedy najmniej interesowało. Najważniejsze były sanki wyciągnięte z piwnicy i możliwość udania się na górkę.
W bezpośrednim sąsiedztwie mojego bloku były dwie takie górki. Pozwalały na zimowe szaleństwo do późnych godzin nocnych.

A szaleństwo ogarniało nas bezgraniczne. Zjeżdżało się na wszystkim - od butów po stare kartony. Sanki były oczywiście modne, ale zjazd na butach dawał poczucie wyższości. Niejednokrotnie kończył się bolesnym upadkiem, ale siniaki oznaczały, że przyszła prawdziwa, siarczysta zima.
∨ Czytaj dalej
Tak przynajmniej wyglądała w latach mojej młodości. Mieliśmy także cudowną przygodę z niedokończonym bałwanem. Ulepiliśmy z chłopakami najniższą kulę, która miała dwa metry wysokości. Zwykle bałwan składa się z trzech części - tego nauczyły mnie bajki. Nam już ta pierwsza wymknęła się spod kontroli. Ponieważ z racji skromnego wzrostu nie potrafiliśmy dokończyć bałwana, ktoś wpadł na pomysł, aby śnieżną kulę podtoczyć pod drzwi pobliskiego sklepu. Po pół godzinie dopięliśmy swego. Jedna trzecia bałwana odcięła wyjście. Efekt był cudowny - wściekłe sprzedawczynie i ogłupiali klienci. My szaleliśmy z radości, bo śnieżna kula zrobiła bałwanów z osobników zamkniętych w sklepie przez grupę dzieciaków. Zawsze będę pamiętał tamten beztroski czas i zimę, która potrafi dać tyle radości.

Później wyprowadziłem się z Przymorza w okolice dzisiejszego meczetu przy ulicy Abrahama. Poznałem uroki Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, gdzie zjeżdżanie na sankach stało się jeszcze większym szaleństwem. Zdarzyło mi się też ulepić bałwana, ale był marny i nie wywołał uśmiechu.
W połowie lat 80. odwiedziłem Przymorze i zrobiło mi się smutno. Zniknęły moje górki.
W ich miejsce pojawiły się betonowe parkingi, napęczniałe od nadmiaru samochodów. Szybko stamtąd uciekłem.

Chciałem sobie jeszcze coś przypomnieć, ale głos kierowcy wyrwał z miłego letargu. Kończył się kurs. Wysiadłem i zamiast dalej brnąć we wspomnienia, rozejrzałem się dookoła - nie ma śniegu, jakie to cudowne. Tym razem w mojej głowie, zamiast roześmianych, dziecięcych twarzy, pojawiły się rachunki za gaz, które poprzedniej zimy doprowadziły na skraj rozpaczy.

Tu pojawiło się naiwne pseudofilozoficzne pytanie: czy zima i bałwanek mają się kojarzyć z cudownymi wspomnieniami, czy mają bardziej przypominać ponure wezwanie do ostatecznego rozliczenia się z gazownią? Nie ma prostej odpowiedzi. W idealnym świecie śnieg powinien się pojawić w terminie szkolnych ferii - dwa tygodnie śnieżnego szaleństwa, lepienia bałwanów, a potem tylko ciepło. Bałwanów mi szczególnie żal, bo zawsze wprawiają mnie w dobry nastrój. Niestety, w dobie globalnego ocieplenia odejdą pewnie wkrótce w niebyt. Smutne jest, że te żywe zostaną z nami na zawsze.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!




Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

A mi bałwanów nie żal,

zgłoś +4 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Krytyk (gość), 16.01.12, 16:23:24

nawet tych, które ( którzy ) przenieśli się do Warszawy aby nami rządzić i generować dreszcze nie tylko z powodu rozliczania się z gazownią ale także z aptekarzami, o lekarzach już nie mówiąc. W takim stanie rzeczy, w przeciwieństwie do autora komentowanego tekstu, najmniejsze pretensje mam do śniegu, jeżeli już spadnie to i ustąpi najpóżniej - na 1 maja, a te z Warszawy pewnie zechcą się trzymać przez niemal 4 lata -
chyba, że jakieś upały nadejdą i ich wcześniej wypalą.

odpowiedzi (0)

ocena: 80%

Tak: 4

Nie: 1

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", niedziela 27.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.