Dziennik Bałtycki » Wiadomości » Jolanta Banach opowiada o trudach opieki nad...

Jolanta Banach opowiada o trudach opieki nad niepełnosprawnym synem

Data dodania: 2012-01-15 11:28:24 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-01-15 11:28:24

Dziennik Bałtycki

Barbara Szczepuła

7KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Jolanta Banach opowiada o trudach opieki nad niepełnosprawnym synem

Jolanta Banach (© G.Mehring)

Bogdan stanął na parapecie okna swojej kawalerki w bloku z wielkiej płyty. Skoczył. - Dlaczego uznał, że życie jest nie do zniesienia? - powtarza pytanie matka, która nie może uwierzyć w to, co się stało. O tragicznym wypadku syna i jego konsekwencjach Jolanta Banach opowiada Barbarze Szczepule

Kwiecień 2008 roku, słoneczne popołudnie. Blok z wielkiej płyty przy jednej z ulic Gdańska. Przy windach ruch, bo to czas powrotów z pracy, ktoś gotuje obiad, po klatce schodowej niesie się zapach kapusty i rosołu, ktoś wiesza pranie, kobieta z ósmego piętra przywołuje dzieci, chłopcy biją się tornistrami, dziadek niesie pierwsze blade kwiatki z działki, licealistki śmieją się przed domem opowiadając sobie coś z zapałem, pan z trzeciego piętra myje auto, pani z dziewiątego denerwuje się, bo nie może znaleźć wolnego miejsca i objeżdża blok jeszcze raz…

Boguś staje na parapecie okna swojej kawalerki na szóstym piętrze i skacze.

***

- Dlaczego?
∨ Czytaj dalej
- rozpacza w szpitalu jego matka. - Dlaczego? Przystojny, wysoki, podobał się dziewczynom. Dobiegał trzydziestki. Bez specjalnego wysiłku skończył historię sztuki na Uniwersytecie Gdańskim. Był inteligentny i oczytany, może nawet można go było nazwać erudytą. Znał angielski i rosyjski. Rodzice kupili mu kawalerkę, urządzili ją, wyposażyli. Zmiany pościeli i ręczniki leżały równo poukładane w komodzie.

Wszystko wskazywało na to, że życie mu się dobrze ułoży: interesująca praca zgodnie z aspiracjami i kwalifikacjami, żona, potem dzieci, jednym słowem: mała stabilizacja.

Ale właśnie stracił po raz kolejny pracę. Odeszła dziewczyna. Ale to nie była jeszcze katastrofa. Nie on jeden przecież! Rodzice pomogliby przetrwać kryzys.

- Dlaczego uznał, że życie jest nie do zniesienia? - powtarza pytanie matka, która nie może uwierzyć w to, co się stało. Rodzice siedzą na szpitalnym korytarzu, czekając aż skończy się operacja, która być może uratuje mu życie.

Dlaczego?
Odpowiedzi medycznych jest mnóstwo, nie mniej literackich i malarskich przedstawień.
"Samobójczy hipnotyzm otchłani - pisze w książce "Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni" Stefan Chwin, starszy kolega z polonistyki Jolanty Banach, matki Bogusia - był wielkim tematem literatury i sztuki epoki romantyzmu i powracał w sztuce europejskiej także później wiele razy, zarówno w czasach symbolizmu, jak i modernizmu. Byli nim zafascynowani szczególnie niemieccy malarze romantyczni, wśród nich przede wszystkim Caspar David Friedrich. (…) Horyzontalne krajobrazy gór czy morskiego wybrzeża często w jego malarstwie przeobrażały się w symboliczny obraz pionowej otchłani, "studni" wszechświata, która hipnotycznie wciąga człowieka, zachęcając go do skoku w dół".

Z kolei obraz Andy'ego Warhola "Suicide" przedstawia człowieka spadającego na bruk z okna wysokościowca, lecącego jednocześnie w nieskończoność.

- Dlaczego? - pytała matka lekarzy, bo odniesienia literackie i malarskie nie koją bólu, choć być może pomagają zrozumieć. Zamiast odpowiedzi pojawia się pojęcie, które bezustannie jej odtąd towarzyszy. Borderline.

Borderline Personality Disorder to zaburzenie osobowości na pograniczu psychozy i nerwicy. Charakteryzuje się chwiejnością emocjonalną, wahaniami nastroju, napadami gniewu, zmiennym obrazem własnej osoby, trudnościami w związkach, silnym lękiem przed odrzuceniem, działaniami autoagresywnymi oraz chronicznym uczuciem pustki i brakiem sensu życia.

- Rzeczywiście, nie miał pomysłu na życie - mówi mi matka Bogdana, gdy siadamy w jej pełnym książek pokoju na piętrze niewielkiego domu. Parter, czyli salon i jadalnię, zajmuje teraz syn. Na środku salonu metalowa drabinka do ćwiczeń, którą zrobił mu ojciec. Ma uszkodzony kręgosłup, nie może chodzić. Z trudem przesuwa stopy opierając się na balkoniku albo jeździ na wózku. To, że przeżył upadek z szóstego piętra, zakrawa na cud.

- Brakowało mu życiowego napędu, a to wyglądało czasem jak lenistwo - kontynuuje Jolanta Banach. - Nie chciał brać udziału w wyścigu szczurów. Był coraz bardziej przygnębiony i w pewnym momencie przestał sobie radzić. - Boguś, weź się w garść - zachęcałam. A on na to, że nic mu się nie udaje, więc nie warto się wysilać. Perswazję odbierał jako przemoc. I natychmiast się denerwował. Nie mogłam jednak przewidzieć, że to tak tragicznie się skończy.

Po wypadku szukałam winy w sobie. Może gdyby mieszkał z nami… Może gdybym załatwiła mu jakąś pracę… Może…

Lekarz powiedział, że "to" zaczęło się zaraz po urodzeniu. Był wcześniakiem, przyszedł na świat w 28 tygodniu ciąży, ważył kilogram i sto gramów zaledwie, przeżył w inkubatorze.

Była taką szczęśliwą, młodą mamą. Nie przerwała studiów, bo ją naprawdę pasjonowały. Szczególnie seminaria u profesor Marii Janion były niepowtarzalne, więc studiowała dalej, była zdolna, cały świat przed nią stał otworem. Boguś był śliczny i szybko dochodził do siebie.

- Dopiero po wypadku dowiedziałam się, że niedotlenienie w inkubatorze spowodowało zapewne mikrouszkodzenie płata czołowego, które miało wpływ na zaburzenia. To ujawnia się zwykle między dwudziestym piątym a trzydziestym rokiem życia. Gdybym wiedziała o tym wcześniej!
Dlaczego nikt mi o tym nie powiedział? Dlaczego nie robiono mu kontrolnych badań?

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!




1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

klamstwa i oszczerstwa

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

dobry duszek (gość), 03.04.12, 15:32:46

tak przekoloryzowanej historii dawno nie czytałem, znam go juz bardzo długo i wiem ze 3/4 tgo co tu podano kłamstwa

odpowiedzi (0)

skomentuj

Siły życzę

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Binia (gość), 20.01.12, 15:18:03

Dobrze jej z oczu patrzy.A syn pewnie przed wypadkiem miał depresje maskowaną,szkoda,że teraz do tego problemu doszła niepełnosprawność ruchowa.
Domyślam się,że w chwili obecnej na pewno syn bierze antydepresanty.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

same pozytywne myśli i dobra energia dla Pani

zgłoś +3 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

jana (gość), 19.01.12, 19:27:35

Glosowałam na Panią , jest Pani wspaniałą osobą zarażającą optymizmem, proszę się nie poddawać,wszystko będzie dobrze, może trochę póżniej , ale będzie. A synowi proszę przekazać że trzymamy za niego kciuki.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 3

Nie: 0

skomentuj

Pani Minister! Pani Jolanto!

zgłoś +6 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Halina Rybkowska (gość), 19.01.12, 16:11:02

Mogę tylko Pani współczuć i to robię z całego serca. Jak widzę na ulicy Matkę z niepełnosprawnym Dzieckiem- czuję się wybrańcem Boga, że mnie to nieszczęćie nie spotkało...Miałam szczęście Panią poznać. Pomagała mi Pani organizować dożywianie w biednej wówczas szkole, którą kierowałam./ biednej bo kuratorujnej/ .Były to pieniądze z Demokratycznej Unii Kobiet. Była Pani zawsze wrażliwa na krzywdę dziecka, Dzięki Pani wielu moich Uczniów mogło zjeść posiłek w świetlicy. Czy to nie ironia losu, że Panią spotkał ten dramat? Moja Mądra Nauczycielka -Polonistka ,do Której Rąk nieustannie pochylam się - powiedziała mi niedawno /utrzymuję z Panią Profesor kontakt/, że wszystko co przyniesie nam Los - jest ,,PO COS" . To nie jest pocieszenie, ale może jednak coś z tego wynika? A może to Pani przyczyni się do poprawy losu Osób Niepełnosprawnych? Kieruję do Pani dobre myśli , pozytywną energię i dużo nadziei...Przytulam Panią do serca.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 6

Nie: 0

skomentuj

Mój syn też miał niedotlenienie...podczas porodu

zgłoś +3 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Zatroskana (gość), 16.01.12, 11:10:36

dziś - na zewnątrz wycofany, w domu - histeryczny, nadwrażliwy, zaborczy, boję się co będzie, gdy dorośnie, niby jest zdrowy, inteligentny, dobrze się rozwija, ale coś jest nie tak, ja - matka to wiem... Lekarze nie każcie nam rodzić naturalnie skoro nie mamy na to siły i zdrowia... Pani Joli bardzo współczuję...

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 3

Nie: 0

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Eleonora (gość), 15.01.12, 18:47:36

A może w tym domu po prostu brakowało zwykłej, prostej wiary?

odpowiedzi (0)

ocena: 47%

Tak: 10

Nie: 11

skomentuj

DLACZEGO?

zgłoś +9 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

TINA (gość), 15.01.12, 16:57:11

MÓJ SYN URODZIŁ SIĘ Z PĘPOWINĄ OKRĘCONĄ WOKÓŁ SZYI. NIE PŁAKAŁ. ZABRANO GO NA 3 DNI I NIE WIEDZIAŁAM CO SIĘ DZIEJE. MA W ŻYCIU DOROSŁYM PROBLEMY. DOWIEDZIAŁAM SIĘ,ŻE MOGĄ BYC SKUTKIEM NIEDOTLENIENIA...JA TEŻ STAWIAM SOBIE PYTANIE DLACZEGO WŁAŚNIE MÓJ SYN... NASZA SŁUŻBA ZDROWIA NIE MA ZWYCZAJU INFORMOWANIA PACJENTA O SKUTKACH TAKICH LUB INNYCH URAZÓW CZY OPERACJI... KIEDY PRZED OPERACJĄ ZAPYTAŁAM LEKARKĘ JAKIE BĘDĄ NASTĘPSTWA USUNIĘCIA PEWNEGO ORGANU FUKNĘŁA NA MNIE,-"NIE MAM CZASU NA DYSKUSJE.PODPISUJE PANI ZGODĘ CZY NIE?" PANI JOLANTO TAK JUŻ JEST ,ŻE KIEDY JEST SUKCES TO LUDZIE ZAZDROSZCZĄ LUB STARAJĄ SIĘ O PRZYCHYLNOŚC A GDY JEST NIESZCZĘŚCIE TO ZOSTAJEMY SAMI ZE SWOIM CIERPIENIEM...JA NADZIEJĘ POKŁADAM W PANU BOGU.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 9

Nie: 0

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", niedziela 27.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.