Dziennik Bałtycki » Opinie » Rok niepewności i bezradności

Rok niepewności i bezradności

Data dodania: 2011-12-29 22:53:22 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-12-29 22:53:22

Dziennik Bałtycki

Piotr Dominiak

4KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Rok niepewności i bezradności

Jaki był miniony rok w gospodarce? Z pewnością nie najlepszy. Ale też przecież nie beznadziejny. Dwie jego cechy wydają się najbardziej charakterystyczne: niepewność i bezradność.

Czterdzieści lat temu wybitny ekonomista amerykański John K. Galbraith opublikował książkę "Wiek niepewności" (potem nakręcono wg niej serial telewizyjny, puszczony w TVP z kilkoma cięciami cenzury).

Wiekiem zdominowanym przez niepewność był oczywiście dla Galbraitha wiek XX. Co dzisiaj napisałby Galbraith o wieku XXI? Dynamika i nieprzewidywalność wielu procesów i zdarzeń gospodarczych jest obecnie zdecydowanie większa niż w minionym stuleciu. Wynika to jednak głównie z ogromnego tempa postępu technicznego (przede wszystkim rozwoju technologii informacyjnych i telekomunikacyjnych - ICT) oraz pojawienia się coraz bardziej skomplikowanych narzędzi i technik finansowych.
∨ Czytaj dalej


Trudno to wszystko ogarnąć nie tylko przeciętnemu, nawet dobrze wykształconemu człowiekowi. Gubią się w tym fachowcy, z zawodowymi ekonomistami włącznie. Określenie "ekspert ekonomiczny" staje się niemal epitetem.

Podejmowanie decyzji na szczeblu makroekonomicznym, ale także na szczeblu przedsiębiorstw bywa coraz częściej loterią. Błądzą politycy, menedżerowie wielkich korporacji i drobni przedsiębiorcy.

Stosunkowo najlepiej radzą sobie ci ostatni, przyzwyczajeni do działania z pozycji graczy niemających wpływu na reguły gry, w której uczestniczą. Dwie pierwsze grupy są natomiast zaskoczone swoją bezradnością. Tracą kontrolę nad tym, co się dzieje.

Przez kilka ostatnich dekad wydawało im się, że to oni rządzą rynkiem - teraz ów rynek pokazał im swoją siłę, siłę żywiołową, bardzo trudną do okiełznania.

Politycy kompletnie nie radzą sobie z kłopotami swoich gospodarek. Ich działania są nieskuteczne, bo albo obliczone na krótkookresowy efekt (żeby wygrać kolejne wybory), albo są skierowane na walkę z przejawami gospodarczych chorób, a nie z ich przyczynami. Łatwo to krytykować, trudniej zaproponować coś innego, skoro przyczyn perturbacji nie rozumiemy.

Menedżerowie wielkich korporacji popełniają coraz więcej błędów. Zawodzą nie tylko teorie ekonomii, ale i teorie zarządzania. Ani politycy, ani ludzie biznesu nie bardzo mają się do czego odwołać.

Dla ekonomistów z pokolenia Galbraitha niepewność ujawniła swą siłę podczas wielkiego kryzysu lat 30. Wtedy też wszystko było zaskoczeniem. Stara polityka państw trzymania się z dala od rynku kompletnie zawiodła. Szefowie firm strzelali sobie w łeb lub rzucali się z okien, nie mogąc wyprowadzić swych przedsiębiorstw z kłopotów.

To wszystko zrodziło nową koncepcję polityki gospodarczej - interwencjonizm, a także nowe sposoby działania biznesowego - aktywną sprzedaż, a potem - marketing.

W teorii i w praktyce nastąpił przełom. Czy teraz jest czas na nowy przełom? Z pewnością tak. Czy taki przełom rysuje się na horyzoncie? Jeszcze nie. Nie widać nowego Keynesa (dokonał "rewolucji" w teorii) ani nowego Roosevelta (autora kontrowersyjnej, ale skutecznej polityki "Nowego Ładu").

Na szczęście nie widać też nowych Hitlera, Mussoliniego, czy von Schachta, którzy koncepcję aktywnej gospodarczej polityki państwa przekuli w polityczny zamordyzm i ekspansjonizm, a gospodarki rozruszali dzięki projektom militarnym.

Od niepewności i bezradności jest już niedaleko do chaosu. A chaos jest zawsze groźny. To leżący u jego podstaw brak współpracy i porozumienia w przedwojennej Europie doprowadził do światowego konfliktu zbrojnego.

Można uśmiechać się z politowaniem nad opiniami ministra Rostowskiego, ostrzegającego nasz kontynent przed nową wojną. Trzeba jednak poważnie się zastanowić, co można zrobić, by chaosu uniknąć.

Poczucie bezradności prowadzi do powrotu starych lub pojawienia się nowych "prostych" pomysłów na uzdrowienie kraju i świata. Prostych jak konstrukcja cepa. Uniknięcie takiej alternatywy to najważniejsze wyzwanie polityczne i gospodarcze na rok 2012.

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

CZYŻ TE OKULARKI

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

tata (gość), 02.01.12, 19:27:00

nie zaciemniają panu toku logicznego myślenia czy jak przeciętny pismak tego szmatławca punktuje pan u nieudolniaków kaczorka Donalda

odpowiedzi (0)

skomentuj

Czy nie dostrzega Pan, jak groteskowo brzmią powyższe uwagi

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Polihistor (gość), 02.01.12, 11:00:32

wypowiadane przez zawodowego ekonomistę?
I niechże Pan nie przesadza z tym skomplikowaniem i nieprzewidywalnością.
Na przykłąd kłopoty strefy euro i upadek - bo jest on nieuchronny - tej waluty były do przewidzenia od początku.
Podobnie jak, patrząc szerzej - zmierzch Unii Europejskiej, która to struktura musiała, prędzej, czy później, załamać się pod własnym ciężarem.
To były rzeczy oczywiste. Dla każdego, kto ma dostatecznie otwartą głowę i nieco wyobraźni.
Zatem wspomniany poniżej przez Krytyka (pozdrowienia!) chłop - gdyby przedstawić mu, w sposób zrozumiały dlań, mechanizmy rządzące Unią - powiedziałby dokładnie to samo.

skomentuj

Zdrowy chłopski rozum

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Piotr Dominiak (gość), 02.01.12, 23:44:07

Gratuluję! Z pewnością dorobił się Pan fortuny na swych trafnych przewidywaniach. Skoro od początku wszystko było dla Pana jasne.
Gdyby zdrowy chłopski rozum wystarczył do rozwiązania problemów świata, chłopi (farmerzy) byliby najbogatszą klasą społeczną. A są jedną z uboższych.
Piotr Dominiak

odpowiedzi (0)

skomentuj

Szanowny Panie Profesorze skoro - jak Pan pisze -

zgłoś +3 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Krytyk (gość), 30.12.11, 12:29:34

"Ani politycy, ani ludzie biznesu nie bardzo mają się do czego odwołać." - rozumiem, że uważa Pan, że
odwoływać się do profesorów ekonomii nie ma sensu, to niech się odwołają do zdrowego rozsądku polskiego chłopa, który najpierw budował oborę, stodołę, szopę na sprzęt rolniczy , który oczywiście kupował,...
a dopiero na końcu budował w miarę wygodny dom mieszkalny ( w międzyczasie zastępowany przez przybudówkę do wcześniejszej zabudowy ). Politycy współcześni nabijają sobie kabzę, .... budują pałace, pomniki, stadiony .... i lamentują gdy polityka taka prowadzi na manowce. Mimo wszystko Serdeczne Życzenia Noworoczne Profesorom - załączam.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 3

Nie: 0

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", niedziela 27.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.