Dziennik Bałtycki » Sport » Tomas Pacesas: Sytuacja jest trudna, ale staramy się robić...

Tomas Pacesas: Sytuacja jest trudna, ale staramy się robić swoje

Data dodania: 2011-12-18 21:15:59 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-12-18 21:18:24

Dziennik Bałtycki

Paweł Durkiewicz

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Tomas Pacesas: Sytuacja jest trudna, ale staramy się robić swoje

Tomas Pacesas (© Przemek Świderski)

Rozmowa trenerem Asseco Prokomu, Tomasem Pacesasem.

- Ostatnia porażka z Uniksem Kazań to zapewne najboleśniejszy moment w Pana dotychczasowej karierze trenerskiej?

- Dlaczego?

- To chyba przykre, gdy zespół z trudem zdobywa 40 punktów w meczu?

- Nie rozumiem. Gdybyśmy rzucili 50, problemu by nie było? W każdej kolejce są mecze, w których jedna drużyna pokonuje drugą różnicą dwudziestu, trzydziestu punktów. W jednych spotkaniach pada więcej punktów, w innych mniej, ale różnice są podobne. Takie sytuacje po prostu zdarzają się w koszykówce. W poprzednich play-offach Euroligi drużyna Montepaschi Siena grała z Olympiakosem Pireus i w pierwszej połowie pierwszego meczu zdobyła 9 punktów.
∨ Czytaj dalej
Przegrała ostatecznie 41:89. Można było mówić, że to blamaż i kryzys. Potem Włosi wygrali jednak trzy kolejne pojedynki i weszli do Final Four. My w Kazaniu przegraliśmy mecz i tyle. W dwóch poprzednich zwyciężaliśmy.

- Czyli jest Pan zdania, że zespół nie zagrał w Kazaniu tak źle, jak oceniły to media?

- Recenzje dziennikarzy mnie nie interesują, zwłaszcza tych, którzy sprzedają swoją opinię za jajecznicę w Polskim Związku Koszykówki [chodzi o śniadania prasowe w siedzibie PZKosz, organizowane w Warszawie - przyp. red.]. Po dwóch wygranych nie dzwonił pan do mnie z gratulacjami, nie pytał, kogo wyróżnić itp. Dopiero, jak przegraliśmy, wraca nasz temat. Zgadzam się, w Kazaniu nie wyglądało to najlepiej, ale teraz nie ma to już znaczenia. Przed nami następny mecz. Teraz tylko on się liczy.

- A nie jest tak, że gra w lidze VTB negatywnie wpływa na postawę zespołu w Eurolidze? Można wyciągnąć taki wniosek już drugi sezon z rzędu.

- Jak ktoś nieobiektywnie patrzy tylko na bilanse zwycięstw i porażek, to owszem, ale czy widzi pan, jak zmieniła się kadra zespołu? Czy nie widać, że mamy w Gdyni dopiero trzeci-czwarty budżet w skali polskiej ligi?

- Na początku sezonu skład nie wyglądał tak źle. Tyle tylko, że po odejściu Alonzo Gee i Devina Browna miał przyjechać ktoś nowy.

- Nie jestem w stanie powiedzieć, czy zdołamy jeszcze kogoś ściągnąć. Sytuacja finansowa jest ciężka, ale staramy się nie narzekać i robić swoje. Uważam, że ci koszykarze, których mam do dyspozycji, grają naprawdę dobrze, z dziewięciu meczów w Eurolidze zagrali może dwa słabe - u siebie z Barceloną i ostatnio z Kazaniem na wyjeździe. Zresztą druga połowa spotkania z Uniksem wyglądała już lepiej. Nie mam do nich pretensji, bo bardzo się starają i robią systematyczne postępy.

- Bez większych pieniędzy nie da się w Europie grać na poważnie?

- Nawet prezydent Polski daje jasno do zrozumienia, że przyszłość kraju zależy od płynności finansowej w Unii Europejskiej. Realia są takie, że sytuacja na rynku odbija się też na sporcie. Nie spodziewaliśmy się, że nasz budżet zmniejszy się tak radykalnie, ale... trudno, nie możemy się załamywać i gramy tym, co mamy. Jak na nasze położenie spisujemy się przyzwoicie. Nie mam do chłopaków żadnych zastrzeżeń, bo w większości meczów spisali się bardzo dobrze, pomimo że teoretycznie ścierali się z rywalami z innej półki.

- A nie brak wam polskiej ligi? Przez połowę sezonu gracie wyłącznie z silnymi rywalami i na ogół przegrywacie, co musi odbijać się na morale w drużynie.

- Od początku chodziło o to, by grać z jak najsilniejszymi przeciwnikami, a nie punktować kolejne zespoły z Polski. Te doświadczenia, które nabywają teraz w Europie moi gracze, z czasem zaprocentują. A co do porażek - liczyliśmy na awans do Top16, uważam, że był w naszym zasięgu i szkoda minimalnie przegranych meczów z Galatasarayem czy Uniksem w Gdyni. Po zakończeniu gry w Eurolidze dokonamy oceny, co miało wpływ na naszą grę, ale na razie nie ma to sensu. Tak czy owak - gry w polskiej lidze nam nie brakuje. Na starcie sezonu zakładaliśmy, że zdołamy zbudować i utrzymać przyzwoity skład i powalczyć o dobre wyniki, zarówno w VTB, jak i Eurolidze. Wyszło jak wyszło, ale idziemy dalej.

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Oj Pasztesas zobaczysz jak przyjmą Ciebie lokalne zespoły w naszym kraju!!!!

zgłoś +2 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Lukaspower (gość), 19.12.11, 13:01:12

Odechce się Tobie koszykówki na lata, za to gwiazdorzenie, za ten styl uprawiania trenerki...za obrazy!
Wracaj na Litwę frajerska pało i przestań jątrzyć!

odpowiedzi (0)

ocena: 50%

Tak: 2

Nie: 2

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", niedziela 27.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.