Menu Region

Katarzyna Koniuszaniec lubi piłkę ręczną i gotowanie

Katarzyna Koniuszaniec lubi piłkę ręczną i gotowanie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Bałtycki

Jan Woźniacki

Prześlij Drukuj
Katarzyna Koniuszaniec lubi piłkę ręczną i gotowanie

Katarzyna Koniuszaniec

Zobaczyłem ją po raz pierwszy na boisku w 2006 roku, kiedy ze Startu Elbląg trafiła do AZS AWFiS Gdańsk. Walczyła dopiero o miejsce w jednej z najlepszych wówczas drużyn kobiecego szczypiorniaka w Polsce. Była niezwykle żywiołowa, ambitna, ale też ze sporymi brakami technicznymi. Po prostu była czasami szybsza od piłki, która nie zawsze chciała się "kleić" do jej rąk. Dzisiaj to już przeszłość, a Katarzyna Koniuszaniec - bo o niej mowa - jest reprezentantką Polski.
- Byłam szybsza od piłki? Nie, to chyba przesada - śmieje się Koniuszaniec. - Zaczynałam w rodzinnym Elblągu. Za namową nauczycielki trafiłam do drużyny MKS Truso Elbląg. W zasadzie bez większego przekonania, ale… szybko pokochałam szczypiorniaka. W naturalny sposób z Truso trafiłam do ligowego Startu i trener Jerzy Ringwelski dał mi zadebiutować w ekstraklasie, kiedy miałam 16 lat. To było olbrzymie przeżycie. Na pewno dużo nauczyłam się przechodząc w 2006 roku do zespołu gdańskich akademiczek. Tu trzeba było ciężko pracować, ale ja pracy nie bałam się nigdy. Natomiast kiedy w AZS AWFiS Gdańsk zaczęły się problemy finansowe, wraz z kilkoma innymi zawodniczkami musiałam opuścić tę drużynę.
Na szczęście to nie była daleka przeprowadzka, bo tylko do Gdyni - przypomina swój klubowy szlak w piłce ręcznej Koniuszaniec.

Tęsknota za tytułem

Dzisiaj Vistal Łączpol Gdynia trudno sobie wyobrazić bez Koniuszaniec. Z tym zespołem dwukrotnie zdobywała brązowe medale ligowych rozgrywek. Sukces? Tak, ale w Gdyni coraz powszechniejsza jest tęsknota za mistrzowskim tytułem, za ligowym złotem. Może w tym sezonie, chociaż po serii spotkań bez porażki przyszły dwie przegrane gdynianek z Zagłębiem Lubin i SPR Lublin.

- Oczywiście, że te porażki nas bolą. Proszę jednak napisać, że także motywują, bo przecież do ostatecznych rozstrzygnięć w tym sezonie jeszcze daleka droga. Tak naprawdę to o kolejności w tabeli, rozdziale medali zadecyduje dopiero ostatnia faza rozgrywek, czyli play-off. Nasz "złoty" plan jeszcze może się powieść - nie traci nadziei sympatyczna zawodniczka Vistalu Łączpolu.

Marzenia się spełniają

Marzeniem każdego sportowca jest gra w reprezentacji Polski.
- Moje marzenie ziściło się w 2007 roku. Wcześniej grałam w reprezentacji juniorek, młodzieżowej, ale na powołanie do tej pierwszej musiałam trochę poczekać. Dzisiaj mam już ponad 20 spotkań w kadrze, trochę zdobytych w niej bramek i to oczywiście cieszy. Szkoda tylko, że z powodu kontuzji, odniesionej zresztą w trakcie zgrupowania reprezentacji, nie mogłam pojechać z drużyną na niedawny turniej do Londynu. Zobaczyłabym przynajmniej obiekty przygotowane na igrzyska w tym mieście. Naszej reprezentacji na tych igrzyskach zabraknie, a gra na turnieju olimpijskim to moje kolejne - poza zdobyciem mistrzowskiego tytułu z Vistalem Łączpolem - marzenie. Może uda się w 2016 roku, kiedy olimpijczycy z całego świata spotkają się w Brazylii - z nadzieją w głosie mówi Koniuszaniec.
Sport to oczywiście najważniejsza część życia Kasi. A co interesuje ją poza nim?

- Uwielbiam gotować. Poważnie. To, po piłce ręcznej, moja największa pasja. Lubię też muzykę. Różne gatunki. Innej słucham na przykład przed meczem, a innej, kiedy chcę się zrelaksować. No i podróże. W Europie najczęściej wybieram Hiszpanię. Byłam tam już pięć razy na wakacjach, a szósty raz będę w przyszłym roku - zdradza swoje plany gdyńska piłkarka ręczna.

Wigilia w Elblągu
W tym kończącym się już roku Vistal Łączpol rozegra jeszcze trzy mecze. Jeden w lidze i dwa w Pucharze Polski. Ostatni mecz wyznaczony jest na 20 grudnia. A później święta i powitanie nowego roku.

- Kolacja wigilijna tradycyjnie w rodzinnym domu w Elblągu, w pierwszy dzień świąt będę świadkiem na ślubie przyjaciółki w Bydgoszczy, a nowy rok przywitam z przyjaciółmi na Kaszubach. To będzie zresztą krótki rozbrat ze sportem, bo dni wolnych od treningów za dużo nie mamy. Przecież już w styczniu wznawiamy ligowe rozgrywki - kończy Katarzyna Koniuszaniec.
Reklama
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Reklama
Reklama