Ulga dla maluchów i zapracowanych mam

    Ulga dla maluchów i zapracowanych mam

    Szymon Szadurski

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Niczym nieograniczony dostęp dzieci do żłobka i przedszkola - taki plan chcą zrealizować w przyszłym roku szkolnym władze Gdyni. Gdyby udało się, byłby to ewenement w skali kraju. W żadnym dużym mieście w Polsce rodzice nie mają obecnie takiego komfortu.
    W spełnieniu ambitnych zamierzeń urzędnikom w Gdyni pomóc ma reforma systemu oświaty, ale także nowatorskie pomysły. Miasto chce m.in. założyć przy niektórych przedszkolach punkty żłobkowe.

    - Kalkulacja jest prosta - mówi Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni ds. oświaty. - Jeśli Ministerstwu Edukacji Narodowej uda się od przyszłego roku wdrożyć pomysł posłania sześciolatków do szkół podstawowych, a mam nadzieję, że tak, w naszych przedszkolach zwolni się 960 miejsc. Pozwoli nam to przyjąć wszystkich przedszkolaków, którzy dotąd nie dostawali się do takich placówek, a także utworzyć przy niektórych przedszkolach punkty żłobkowe.

    Obecnie jedynym żłobkiem w Gdyni jest Niezapominajka przy ul. Wójta Radtkego w centrum miasta, gdzie miejsc jest sto. Na liście oczekujących na przyjęcie znajduje się 30 nazwisk. Do prowadzonego w tym roku pierwszy raz, elektronicznego naboru do przedszkoli zapisano z kolei 4955 przedszkolaków i okazało się, że miejsc jest o 150 za mało. Zdaniem wiceprezydent Ewy Łowkiel, dane te nie oddają w pełni skali problemu.

    - Niektórzy rodzice być może byliby zainteresowani posłaniem dziecka do żłobka, ale dowożenie malucha z ościennych dzielnic Gdyni do Niezapominajki byłoby uciążliwe - mówi. - Punkty żłobkowe w niektórych przedszkolach, także na obrzeżach miasta, mogą tę sytuację zmienić. Ich lokalizację poprzemy wnikliwymi analizami.

    Wiceprezydent Gdyni podkreśla, że różnica między dziećmi uczęszczającymi jeszcze do żłobka, a tymi, które mogą być już przyjęte do przedszkola, bywa płynna.
    - Rodzic ma prawo posyłać do żłobka dziecko do trzech lat, tymczasem do przedszkoli przyjmowane są już 2,5-letnie maluchy - mówi Ewa Łowkiel.

    - Punkty żłobkowe byłyby idealną ofertą choćby dla dwulatków. Mamy warunki, dobrze wyposażone pomieszczenia, kuchnię, zaplecze oraz kadrę pedagogiczną, aby zaopiekować się takimi dziećmi.

    Ewa Łowkiel nie obawia się, iż rodzice sześciolatków nie będą chcieli posyłać ich do szkół, bo według projektu MEN tak wczesne podjęcie nauki w podstawówkach ma być dobrowolne. Skomplikowałoby to kalkulacje miasta. - Wydaje mi się, że w dużych miastach takie zjawisko nie wystąpi - dodaje.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo