Bardotka tańczy na dachu

    Bardotka tańczy na dachu

    Gabriela Pewińska

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Wciąż się zastanawiam, na czym polega urok czarno- białej fotografii z lat 50. Może na tym, że te zdjęcia mają jeszcze trzeci kolor - światło? Światło niezwykłe, choć zwyczajne, jakby hotelowy neon migotał gdzieś w tle.
    Takie są zdjęcia Waltera Carone'a (1920-1982), które do 26 września możemy oglądać w parku oliwskim.

    Młodziutka Audrey Hepburn z czarnym kotem na ramieniu albo z Garym Cooperem podczas pikniku. Jest tu też dystyngowana, tajemnicza Anna Magniani, jedząca malutką kanapeczkę. A Marlena Dietrich w stylowym samochodzie? Te nogi, te pantofle, to futro, ta woalka, to spojrzenie...

    Na innej fotografii - Catherine Deneuve! Ileż ona mogła mieć lat, gdy uwiecznił ją ów słynny paryski fotograf? Dwadzieścia? Pewnie nie więcej. Wygląda na bardzo seksowną... pensjonarkę. Ta skromna sukienka, ten biały, okrągły kołnierzyk, te rączki złożone jak do modlitwy, ta burza włosów, ta biała róża przypięta do szczupłej talii...


    A oto i sam mistrz Carone! A raczej jego cień, gdy fotografuje, zapewne na planie filmowym, biegnącego na łeb, na szyję, promieniującego swoim końskim uśmiechem Fernandela.

    Urzeka prostota tych zdjęć. Fotograf jest tu tylko cieniem. Nie udziwnia, nie wymyśla scenografii ani specjalnych plenerów. Na tych zdjęciach główną rolę gra gwiazda. Gwiazda stoi, siedzi, je, pali papierosa.

    To wystarczy, by powstało coś, co zachwyca po pół wieku. Doskonałym tłem wystawy są drzewa oliwskiego parku. Fotografię Brigitte Bardot ustawiono na tle wysokiego wiązu, który jest tak samo blisko nieba jak nogi młodziutkiej jeszcze aktorki tańczącej na paryskim dachu...

    Walter Carone warsztat fotografa przejął po ojcu, Włochu zamieszkałym w Cannes, specjaliście od fotografowania wesel i bankietów. W 1945 roku, wyposażony w jeden aparat fotograficzny i kilka szpul filmu, wyjechał, by spróbować szczęścia w Paryżu. Zaczął od pracy dla pisma "Cinévie".

    Jeszcze przed reportażami dla "France-Dimanche", dla "Point de Vue", dla "Elle" zaangażował się w produkcję pierwszego numeru "Paris Match". Jego kariera jest nierozerwalnie złączona z rozkwitem tego magazynu, w którym jako szef serwisu reportaży sukcesywnie fotografował gwiazdy.

    Fotografowanie sław kina stało się też pasją innego paryskiego fotografa - Michela Giniesa (rocznik 1955), który przyjechał do Sopotu na wernisaż swoich dwóch wystaw: na molu i w Cafe Sanatorium przy Grunwaldzkiej. (Obie można oglądać do 10 października). Ta pierwsza to "Gwiazdy na wolności", druga - "Paparazzi".

    Na tych fotografiach - znani lat 70. Na ulicach Paryża, w kawiarniach, na zakupach, z papierosem, wychodzący z hotelu... Newman, Deneuve, Delon, Belmondo, Gainsbourg, Montand, Jack Nicholson, Woody Allen... Jest w zdjęciach z serii "Gwiazdy na wolności" jakiś spokój.

    Fotografowani nie chowają się za ciemnymi okularami, nie przemykają pod osłoną nocy. Jakby to były kadry z filmu, w którym grają samych siebie. Pod czujnym okiem wrażliwego reżysera - fotografa.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo