Problem uregulowania prawnego sytuacji związków żyjących bez zawarcia małżeństwa nie jest niczym nowym w debacie publicznej. To temat wygodny, bo polaryzuje opinię publiczną, i nośny, bo w konkubinacie żyje spora część elektoratu.
Po związki partnerskie pierwszy rękę wyciągnął SLD, za sprawą projektu ustawy złożonej przez posłów Sojuszu w Sejmie w maju tego roku. Skutecznie. Pomysł wywołał duże kontrowersje: ostry sprzeciw PiS, którego lider, Jarosław Kaczyński, określił go jako "afirmację homoseksualizmu", poparcie lewicy i środowisk liberalnych światopoglądowo. Inne partie zarzucały Sojuszowi "polityczne rozgrywanie" problemu.
przez zaangażowanych w tę sprawę Krystiana Legierskiego i Ygę Kostrzewę - nie zgadza się Beata Maciejewska z ruchu Zieloni 2004, kandydatka SLD.
- Z punktu widzenia praw człowieka to są naprawdę ważne problemy dotyczące życia wielu ludzi. Skoro rozmawiamy o drogach, to powinniśmy także dyskutować na temat związków partnerskich. Tymczasem te sprawy są niewygodne i spychane na dalszy plan, podobnie jak prawa kobiet - uważa Maciejewska.
- Jako katolik i osoba tolerancyjna nie godzę się na to, by karać za stwierdzenie, że "homoseksualizm jest grzechem", ale jednocześnie uważam, że nie wolno obrażać czy szydzić z tych osób - odpowiada Andrzej Jaworski z PiS. - Prawo jednak już chroni homoseksualistów, a tworzenie nowego sztucznego prawa "pod określoną grupę" uważam za niewłaściwe. Z budżetu państwa nie powinno się promować takich postaw, zwłaszcza że moim zdaniem gra toczy się o adopcję dzieci - twierdzi poseł.
- To demagogia, która świadczy o tym, jak niekompetentnych parlamentarzystów wybieramy - twierdzi Robert Biedroń, kandydat Ruchu Palikota. - W projekcie nie było ani słowa o żadnych dzieciach. Sam od lat jestem w związku partnerskim i chciałbym go móc wreszcie zalegalizować. Wiele setek tysięcy par homo- i heteroseksualnych jest w podobnej sytuacji, czas to zmienić - uważa Biedroń.
Choć największe kontrowersje budzi pytanie o rejestrację związków osób tej samej płci, a konserwatyści projekt ustawy o związkach partnerskich nazywają "wprowadzaniem tylnymi drzwiami małżeństw homoseksualnych", ustawa o związkach partnerskich może być atrakcyjna dla tak naprawdę dużej i wciąż rosnącej części społeczeństwa, bo w konkubinatach, bez ślubu, żyje dziś w Polsce około 40 proc. par. W takich "żyjących na kocią łapę" związkach rodzi się także co piąte dziecko.
- Brak urzędowego potwierdzenia prowadzi nie tylko do problemów z dziedziczeniem, ale i w tak prozaicznej sytuacji jak odwiedziny w szpitalu czy wspólne płacenie podatków - twierdzą zwolennicy wprowadzenia regulacji prawnych. Z takim stawianiem sprawy nie zgadza się Jaworski. - Obecnie mamy dwie formy małżeństwa. Kontrakt zawierany przy urzędniku stanu cywilnego i sakrament zawierany w kościele. Proponowane prawo dubluje obowiązujące przepisy i nie wprowadza nic nowego, przecież kwestię dziedziczenia można rozwiązać przy pomocy notariusza i dziś, bez ślubu. Związki partnerskie to absurd prawny - dodaje poseł.
Najbardziej widoczny jest w tej sprawie podział w Platformie Obywatelskiej. Premier Donald Tusk zmienił zdanie i nie uważa już, jak w 2004 roku, że państwo nie powinno wspierać związków homoseksualnych.
- Ja osobiście jestem zwolenniczką takich rozwiązań. Uważam, że w Polsce takie pomysły są źle pojmowane. Dla mnie nie ma znaczenia, czy to, że razem mieszkają, chce zalegalizować mężczyzna i kobieta czy dwóch mężczyzn. Chodzi o to, by zabezpieczyć prawnie ich sytuację - komentuje kandydatka PO, Agnieszka Pomaska. Posłanka przyznaje jednak, że w partii głosy są podzielone i nie wszyscy zgadzają się z jej punktem widzenia.
Sojusz Lewicy Demokratycznej Chce ustawy o związkach partnerskich, zgłosił swój projekt ustawy
Uważa, że powinna dotyczyć zarówno osób tej samej, jak i odmiennej płci, ale z wyraźnymi różnicami w porównaniu z małżeństwem. Wzoruje się na francuskich rozwiązaniach.
Platforma Obywatelska Na debatę o ustawie w tej sprawie czas przyjdzie po wyborach
Jest podzielona. Nie chce zająć przed wyborami jednoznacznego stanowiska. Uważa, że związki partnerskie są wykorzystywane przez konkurencyjne partie
jako "kiełbasa wyborcza".
Prawo i Sprawiedliwość Przeciwne przyjęciu ustawy o związkach partnerskich
"Fundament silnej moralnie rodziny upatrujemy w wartościach chrześcijańskich, które tworzą podstawy aksjologiczne naszego kręgu kulturowego" - czytamy w programie PiS.
Polskie Stronnictwo Ludowe Uważa pojawienie się tego wątku przed wyborami za zagrywkę wyborczą
Nie zajmuje jednoznacznego stanowiska w tej sprawie, ale po głosowaniu nad projektem w PSL pojawiły się głosy mówiące, że właściwie partia mogłaby go poprzeć.
Polska Jest Najważniejsza Jest przeciwna regulacji prawnej sytuacji związków partnerskich
Pojawienie się tego tematu to sposób lewicy na szukanie elektoratu i wykorzystywanie homoseksualistów w kampanii. Dla ich dobra nie wolno mieszać ich problemów do polityki.
Ruch Palikota Popiera rejestrację związków partnerskich, także homoseksualnych
Uważa, że politycy nie traktują tej kwestii poważnie i używają jej do gier politycznych. Pomysł SLD jest zbyt konserwatywny, bo "nie ma gdzie ustąpić konserwatywnej większości".