Sąd uznał, że lider Lady Pank jest chuliganem

    Sąd uznał, że lider Lady Pank jest chuliganem

    Darek Janowski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Gdański sąd ukarał wczoraj lidera zespołu Lady Pank Janusza Panasewicza grzywną w wysokości 13 tys. zł. Muzyk był oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej jednej ze swoich fanek - w 2007 roku podczas koncertu w Pruszczu Gd. pijany trafił w głowę 1,5-litrową butelką z wodą Monikę Kujałowicz.
    Dodatkowo musi zapłacić poszkodowanej 3 tys. zł nawiązki. Muzyka nie było na ogłoszeniu wyroku.
    Kujałowicz jest zadowolona z werdyktu. Co innego powiedział obrońca Panasewicza, mec. Mikołaj Pietrzak:
    - Chciałoby się powiedzieć "znaj umiar, mocium panie". Tak wysokie grzywny nie zapadają nawet wobec ludzi oskarżonych o znacznie cięższe przestępstwa i bardziej majętnych niż mój klient. Prawdopodobnie wniesiemy apelację.

    Sąd uznał, że Panasewicz "okazał rażące lekceważenie porządku prawnego".

    - Celowo rzucił butelką w grupę osób stojących pod sceną - mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Joanna Łaguna-Popieniuk. To był czyn chuligański, popełniony umyślnie pod wpływem alkoholu. Z opinii biegłego wynika, że podczas koncertu mógł mieć nawet 2,6 promila alkoholu we krwi. Nie jest prawdą, co mówi oskarżony i jego koledzy z zespołu, że pili dopiero po koncercie.

    Do incydentu, który zaprowadził muzyka przed sąd, doszło na koncercie podczas obchodów dni miasta. Panasewicz miotał się po scenie, wkładał mikrofon między nogi i kłócił z gitarzystą zespołu. Na koniec chwycił plastikową butelkę z wodą mineralną i rzucił nią w publiczność. Trafił w głowę Monikę Kujałowicz.

    To wszystko można zobaczyć na krążącym w internecie filmie nagranym amatorską kamerą przez jednego z widzów. Trafiona butelką 23-latka upadła na ziemię. Poza siniakiem nie doznała jednak poważniejszych obrażeń. Uszkodzeniu uległ jednak jej aparat fotograficzny.

    Publiczność była zbulwersowana zachowaniem wokalisty, w kierunku sceny poleciały wyzwiska. Po koncercie poszkodowana zgłosiła się na policję i zrobiła obdukcję. Panasewicza przesłuchano i zbadano alkomatem.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo